Słynny” odmiennie tow. WIESŁAW – czyli protoplasta szefa totalsów znanego nawet w kosmosie tow. Borysława uwielbiał używać wobec obywateli reprezentujących negację wobec „wadzy lódofej” określenia, że tacy malkontenci winni być definiowani jako „zaplute karły reakcji”.

Kontekst takiej definicji częstokroć używanej przez tego komucha nad komuchami był jednoznaczny i co oczywista pejoratywny.

Powyższe karły nie zasługiwały na korzystanie nawet z ograniczonych praw obowiązujących w PRL-u, zasługiwały wyłącznie na pogardę i towarzyski oraz obywatelski ostracyzm jak również na to, aby „służbiści”, czyli UB, a następnie SB permanentnie roztaczały nad tymi karłami swoistą kuratelę.

Zapewne tow. WIESŁAW, aczkolwiek był człowieczkiem niezbyt wykształconym (z wyjątkiem marksistwa-lenistwa) to najprawdopodobniej skopiował powyższe określenie od wyjątkowego patrioty jakim był Józef Piłsudski.

Poniżej cytat Naczelnika skierowany w lipcu 1923r pod adresem ówczesnej endecji:

Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swą brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nieszczędzący mi niczego, co szczędzić trzeba – rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie; ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny druh, ubrany w chorągiewki różnych typów i kolorów – to obcego, to swego państwa, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie; ten karzeł był moim nieodstępnym druhem, nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęski.

Pierwyj sekretar PZPR-a (czytaj wg definicji L. Moczulskiego: Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji) jakim była ta nędzna kreatura częstokroć kierował powyższą wg niego inwektywę pod adresem autentycznych patriotów usiłując ich zdyskredytować w odbiorze społecznym i wręcz wyrzucić poza nawias życia polityczno-społecznego.

No cóż, takie były realia życia w tzw. demokracji socjalistycznej (porównaj definicję krzesła; z krzesłem elektrycznym) we wszystkich krajach zwanych demoludami, a będącymi w istocie rzeczy koloniami imperium sowieckiego.

Powyższe zamierzenia tego intelektualnego prymitywa przyniosły całkowicie odwrotny skutek, albowiem polscy patrioci wręcz z dumą w wielu sytuacjach podkreślali, że są właśnie przedstawicielami zaplutych karłów reakcji pozostających na usługach rządu londyńskiego oraz światowego imperializmu i rewanżyzmu !!!!!!

Prymitywna, partyjna, antypolska narracja legła zatem całkowicie w gruzy, albowiem co oczywiste polskie społeczeństwo nauczone smutnym doświadczeniem m.in. słynnego krytyka Szpota czyli Janusza Szpotańskiego, którego moskiewski gnom wysłał do więzienia li tylko za jego poglądy w sposób zdecydowanie odmienny niż ten gnom traktowała tychże rzekomych karłów reakcji.

Dla zdecydowanej większości społeczeństwa polskiego stygmatyzowani przez partyjnego genseka i debilnego gnoma oraz jego partyjną menażerię – bojownicy o wolność spod sowieckiej dominacji jako zaplute karły, tymi karłami absolutnie w tym społeczeństwie nie byli utożsamiani, a wręcz przeciwnie byli traktowani jako bohaterscy bojownicy o polskość i tożsamość narodową.

Zgodnie z notoryjną zasadą im więcej było negatywnej propagandy rozsiewanej przez głównego gnoma i jego popleczników partyjnych tym bardziej rósł opór społeczny w jej odbiorze pozostający w całkowitej sprzeczności z oczekiwaniami PZPR.

Paralelna sytuacja występuje także i obecnie, gdy mendia głównego ścieku z brylującą judejską gówfnianom gazetom stygmatyzują autentycznych polskich patriotów określeniami jako faszystów, antyeuropejczyków, mohery, prymitywy ….etc.

Wszystko to zarówno red. Szechter oraz np. Przechera ubierają w szatki o rzekomą wolność słowa i głoszenia poglądów ….. pod warunkiem, że te poglądy są autentyczne z tymi głoszonymi przez brata sędziowskiego bandyty, czy liska chytruska.

ORZEŁ JA WYGRYWAM, RESZKA TY PRZEGRYWASZ !!!!!

Tertium non datur.

No cóż …. taki mamy klimat i prawa demokracji.

Ponownie w tym miejscu należy podkreślić, że wybitny cynik, obłudnik, łgarz, bezczelny huncwot i hochsztapler jakim był i nadal pozostaje KACZOR DONALD, gdy sromotnie (ok. 10 % przewagi) przegrał z Lechem Kaczyńskim wybory prezydenckie w 2005 r. nagle oznajmił, że żyrandol nie jest wart mszy.

Paradoksalnie – nadal chytrym lisim okiem na tenże spostponowany przez siebie żyrandol łypie.

Dodatkowo mszcząc się za doznany zawód i wręcz upokorzenie dokonał od tej daty trwającej do dnia dzisiejszego zgubnej społecznie dramatycznej polaryzacji Polaków na tych rzekomo będących „wykształciuchami z wielkich miast oraz rzekomo jewrpejską jelitą” i wrednych pisowców.

Hyrzy ruj ma ustawicznie sztucznie przyklejony do swojego oblicza pijarowski uśmieszek pociesznie eksponowany na tle wyłupiastych jego ocząt.

Jego bratem bliźniakiem jest były postkomuszy premier Węgier F. Gyurcsany, któremu wobec swoich rodakom wypskło się, że on i jego postkomusza menażeria okłamywała ich codziennie z rana, w południe i wieczorem.

To na wskutek właśnie jego dywersyjnej, sabotażowej działalności już niestety od 15 lat (a nie jak totalsi przypisują Jarkowi od 2010r tj od tragicznej śmierci brata Prezydenta RP) podzielona społeczność narodowa jest wręcz gotowa skoczyć sobie do gardeł.

Nieistotnym z socjologicznego punktu widzenia jest aktualnie argumentacja i kontrargumentacja wzajem zantagonizowanych głównych obozów politycznych czyli dominujących sił skupiających się wokół PiS czy PO od kiedy i kto pierwszy doprowadził do tego antagonizmu, albowiem koń jest taki jaki każdy widzi. Daleko idąca polaryzacja polityczna ma w TYM KRAJU (jak mawia Kopaczka) ewidentnie miejsce i co gorsza brak perspektyw na jakąkolwiek zmianę w tym zakresie, nawet minimalną. Zapiekłość obecnie jest dominującą i jednocześnie destrukcyjną siłą występująca po obu stronach barykady.

Dałby dobry Bóg, aby cokolwiek w tym kierunku uległo poprawie.

Irrelewantnym zatem jest przekomarzanie się propagandystów obu zwaśnionych stron, kto jest bardziej winien i kto komu pierwszy dołożył pierwszy łopatką w piaskownicy, albowiem zaczyna to przypominać kabaret w krótkich spodenkach.

Niestety dzisiejszy dzień dotyczący reelekcji Prezydenta Andrzeja Dudy musi napawać głębokim smutkiem spowodowany zachowaniem znaczącej części tzw. totalnej opozycji pod „świetlanym przewodnictwem” genseków z PO.

Żałosnym kabaretem są m.in. publiczne występy wnuka uprzedniego gnoma tj aktualnego gnoma tow. Borysława w szczególności odnoszące się do legitymizacji sędziów Sądu Najwyższego orzekających o ważności wyborów prezydenckich.

Wszyscy aktualnie posłowie i senatorowie obecnej kadencji parlamentarnej nigdy nie negowali uprawnienia SN do orzekania o prawidłowości ICH WYBORU.

Logicznym według ich interpretacji odnoszącej się do wadliwości wyboru Prezydenta A. Dudy jest konstatacja, że każdy poseł czy senator głoszący takie poglądy nie jest de facto parlamentarzystą, bowiem ich wybór zatwierdził „nielegalny SN”.

Absurd godny Mrożka i Kafki oraz trącący Himalajami oraz kosmosem hipokryzji.

No cóż … taki mamy klimat w TEN KRAJU – co usiłowała abstrakcyjnie wyjaśniać protegowana hyrzego ruja tow. komisarka Ela Bieńkowska – osóbka o intrygującej swoistej dziewuszej urodzie.

Wielu mężczyzn zadawało sobie intelektualny trud, usiłując dociec czy to komisarka posiadła ruja, czy odwrotnie ruj posiadł komisarkę. Rzetelnej odpowiedzi aktualnie brak, być może niewinnie aresztowany Sławek zegarmistrz będzie miał w tym względzie co nieco do opowiadania.

Wyżej było powiedziane, że użyte przez gnoma WIESŁAWA i jego propagandystów pejoratywne określenie polskich patriotów oraz żołnierzy wyklętych imputowało jedynie po ich stronie chlubą i zadowoleniem, że „wadza ludowa” tak ich nienawidzi i usiłuje różnymi sposobami (w tym skrytobójczymi działaniami) zwalczać.

Tytuł felietonu przewrotnie jednak nawiązuje do pejoratywnej rzeczywistości odnoszącej się do funkcjonowania i zachowywania się niestety znaczącej części totalsów i to wobec nich należy skierować powyższą definicję albowiem istotnie są żałosnymi, godnymi ubolewania zaplutymi karłami (a wręcz karzełkami).

I to byłoby na tyle jak mawiał śp. J.T. Stanisławski

06.08.2020 r.