21 stycznia 2016 roku w wadowickiej bibliotece publicznej odbyło się spotkanie wszystkich osób zainteresowanych losem Zbiornika Wodnego w Świnnej Porębie. Organizatorem konferencji był nasz wadowicki poseł, Józef Brynkus. Wśród przybyłych gości byli wójtowie gmin przylegających do zbiornika i przedstawiciele RZGW i PIG. Każdy z nich miał przygotowaną wypowiedź dotyczącą problemu, którym jest niedokończona inwestycja.

Zgodnie z zatwierdzoną dokumentacją zapora została oddana w całości, a w budżecie panstwa na rok 2016 wpisano zyski, które ma generować. Prawda jest jednak zupełnie inna. Aby zalać zbiornik, konieczne są naprawy wielu osuwisk i wybudowanie drogi dla mieszkańców okolicznych wsi z Gminy Mucharz. Nie zadbał o to RZGW, a w budżecie państwa nie wyodrębniono funduszy na ten cel. Brakuje około 80 milionów złotych, lecz gdyby nawet udało się je teraz uzyskać od rządu, RZGW nie posiada projektów do końcowych inwestycji. Wybudowanie dróg jest konieczne, bo w kilku miejscach w okolicy zbiornika ludzie muszą pokonywać znacznie dłuższe trasy dlatego, że zlikwidowano istniejące tam wcześniej drogi. Osuwiska w wypadku niekontrolowanego napełnienia zbiornika wygenerują jeszcze większe koszty. Taka sytuacja miała miejsce na wiosnę 2010 roku, kiedy w wyniku ulewnych deszczów zbiornik został częściowo napełniony.

Komu nie zależy na tym, żeby już ponad 30-letnia inwestycja nigdy nie została ukończona? Obsługa zapory to koszt około 4 milionów złotych, a teraz żadne prace nie są już wykonywane. Korona zapory w ubiegłym roku została oficjalnie oddana do użytku.

Na spotkaniu obecni tam mieszkańcy i ich przedstawiciele wymieniali zaniedbania i błędy, które popełniono w trakcie przeprowadzania inwestycji. W celu tej inwestycji ważnej dla Śląska i Krakowa w kwestii dostawy wody, a dla mieszkańców okolicznych wiosek dający szansę na rozwój turystyki na tym terenie, wysiedlono stamtąd tysiące mieszkańców. W tym roku mija 30 lat odkąd zaczęto działania związane z budową zapory.

Na początku 2016 roku sprawa zapory wygląda bardzo niepokojąco. Wychodzi na to, że już nikt z nią nic nie zrobi, bo skoro jest zakończona, to teraz wystarczy już tylko napuszczać wodę i produkować prąd. Martwi mnie stagnacja osób odpowiedzialnych za tą inwestycję. Zaniedbano wiele spraw związanych z zabezpieczeniami (osuwiska), a drogi są za dużym kosztem dla gmin, które nie były nigdy brane pod uwagę pod względem podjęcia tych inwestycji. Osoby odpowiedzialne pozbyły się problemu kiedy rząd PO oficjalnie oddał zaporę.

Na szczęście sprawą zainteresował się poseł z naszego okręgu i będzie rozmawiał z osobami decyzyjnymi w rządzie. Mam nadzieję, że rozmowy te przełożą się na udzielenie finalnego wsparcia dokończenia budowy, jak również na spowodowanie, że RZGW sporządzi pełną dokumentację i inwestycja zostanie realnie zakończona. Najlepiej by było gdyby wszyscy posłowie z naszego okręgu zainteresowali się tym problemem i doprowadziły do działania instytucje, które nie wywiązały się ze swoich zadań. Konieczna jest weryfikacja ich działań i rozliczenie ich z nieprawidłowości. Czuję, że jak zwykle nikomu kto zawinił w tej sprawie nie spadnie włos z głowy. Prowizoryczna zapora już odstrasza potencjalnych turystów. Polska i jej kierownicze kadry są najlepsze na świecie, a nasz rząd rządzi. Obywatel, zwykły człowiek jest tutaj nikim.

Cały czas czekamy na działania w tej sprawie.

Foto: Skanska