We Francji o mandat prezydencki będą walczyć rozmówca Putina -Macron i Przewodnicząca Frontu Narodowego Marine le Pen.
10 kwietnia 2022 roku o godz. 20 francuska telewizja podała, że w pierwszej turze urzędujący prezydent Emmanuel Macron uzyskał ok. 28% głosów, natomiast przywódczyni Frontu Narodowego Marine le Pen ok. 23% i w ten sposób oboje zmierzą się w II turze wyborów.
Marine le Pen powiedziała na gorąco, że będzie to walka nie o kadencje 5 lat, lecz o 50 następnych lat dla Francji.
Akcje aktualnego prezydenta Macrona spadają po każdej kolejnej jego rozmowie telefonicznej z Władymirem Putinem.
W naszych polskich telewizjach przekazywany jest natomiast od wielu lat fałszywy obraz francuskiego Frontu Narodowego jako rzekomych nacjonalistów, ksenofobów i egoistów.
Moim zdaniem ten obraz jest z gruntu fałszywy, bo politycy FN owszem są zdecydowanymi przeciwnikami imigracji arabskiej do Republiki Francuskiej, są zaciętymi krytykami panoszenia się w Europie biurokratów unijnych z Brukseli, Luxemburga, Hagi i Strasburga, stawiają interes Francji ponad interesami USA i Unii Europejskiej, ale faszystami to oni na pewno nie są!
Liderka Frontu Narodowego urodzona 9.08.1968 roku, posiada już duże doświadczenie polityczne. Wprawdzie dała się sfotografować z Władimirem Putinem już po aneksji Krymu przez Rosję, ale natychmiast po agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę w lutym 2022roku nakazała swojemu sztabowi wyborczemu wycofać wszystkie te ulotki wyborcze, na których była jej fotografia ze spotkania w Moskwie z Putinem.
W kampanii prezydenckiej skupia się na sprawach wewnętrznych Francji, gdzie tak jak w Polsce szaleje teraz drożyzna i inflacja.
To, co faktycznie mnie osobiście się u niej nie podoba to fakt , że jest po dwóch rozwodach i wybrała już trzeciego partnera życiowego, będąc matką trójki dzieci.
Zaskakuje mnie fakt, że wypowiadała się przeciw embargo na import gazu i ropy naftowej z Rosji, uzasadniając to dobrem Francuzów, którzy według mojej wiedzy płacą obecnie za gaz do użytku domowego mniej niż Polacy.
W kampanii wyborczej prezydent Macron natomiast wykazywał znacznie większą prorosyjskość aniżeli Marin le Pen.
Bywałem w Paryżu 27razy na pobyt czasowy w różnych latach i znam to miasto znacznie lepiej niż Warszawę czy Katowice. Przez całe dziesięciolecia wspólpracowałem jako działacz NSZZ „Solidarność” bezpośrednio z francuskimi związkowcami i znam Francuzów i język francuski dosyć dobrze.
Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że mylą się ci wszyscy nasi dziennikarze, którzy głoszą w mediach, że Francja ma sentyment do Rosji. To nie jest prawda.
Elity francuskie zarówno prawicowe jak i lewicowe odczuwają natomiast kompleks rosyjski od czasów, gdy Napoleona pokonała w jego wyprawie na Rosję słynna kontynentalna zima.
Taki sam kompleks rosyjski mają Niemcy, którzy też przegrali wojnę z mrozem w Rosji sowieckiej i to jest prawdziwy powód oportunizmu Francji i Niemiec przed nałożeniem na Putina prawdziwych sankcji, bo ich politycy się Rosji boją!
Wracając natomiast na paryskie podwórko, to paradoksalnie w drugiej turze wyborów o wyborze na prezydenta Francji może w dużej mierze zadecydować zbrodniarz Władymir Putin.
Jeżeli na przykład Emmanuel Macron będzie w stanie wykazać, że w wyniku jego mediacji z Putinem jakimś cudem zapanuje pokój na Ukrainie, to obecny prezydent Francji zostanie wybrany na drugą kadencję.
Z kolei Marin le Pen ma tzw. „asa w rękawie”, bo jeżeli w drugiej turze wyborów jednoznacznie potępi agresję Putina na Ukrainę, to zyska głosy tej części Francuzów, którzy oddali do urn puste kartki, albo głosowali na kandydatów przepadłych w pierwszej turze.
Przed zakończeniem wyborów we Francji pokój na Ukrainie niestety nie jest realny, a zatem moim zdaniem następnym prezydentem Republiki Francuskiej zostanie Marin le Pen, która będzie znacznie bardziej popierać interesy Polski w Unii Europejskiej aniżeli zwolennik Niemiec i Donalda Tuska- Emmanuel Macron.
Fot. MIL.RU
Zostaw komentarz