Pomoc drugiemu człowiekowi powinna być wpisana w życie każdego z nas. Gdy usłyszałyśmy, że na leczenie małego Filipka Cholewy, chorującego na SMA trzeba zebrać ponad 9 milionów, zdecydowałyśmy, że również na miarę naszych możliwości, chcemy pomóc. Od samego początku nie było łatwo, z jednej strony pandemia, z drugiej ogromna kwota do uzbierania. Od prawie 10 miesięcy w wielu miejscowościach trwa heroiczna walka. Każdy grosz się liczy, dzień po dniu ucieka, a czas działa na niekorzyść dziecka.
Niedawno zobaczyłam kilkoro dzieci, które także chciały pomóc Filipkowi. Cudowna inicjatywa maluchów, które serwowały kawę na ulicy. Aż serce rośnie, gdy widzi się taką inicjatywę. Dzieciaki zebrały ponad tysiąc złotych. Ktoś powie, że niewiele, oj nieprawda. Grosz do grosza, aż będzie kokosza. To co zrobiły te dzieci powinno być przykładem dla innych.
Dla Filipka zbiera się fundusze na Śląsku, w Małopolsce i innych mniejszych i większych miejscowościach w całej Polsce oraz za granicami kraju. Organizatorzy mają głowy pełne pomysłów. Tyle tylko, że ciągle przy organizowaniu musimy mierzyć się z kłodami rzucanymi pod nogi.
Wpadłyśmy na pomysł, aby zorganizować koncert na którym zagra jakiś rodzimy sławny zespół. Dyrektor Ośrodka kultury w Brzeszczach, Aleksandra Kącki z sercem na dłoni obiecała pomoc w naszym przedsięwzięciu. My jesteśmy grupą kobiet, które chcą pomagać, tyle tylko, że same niewiele możemy. Otóż, nie dysponujemy niczym poza dobrym sercem i chęcią niesienia pomocy. Aby zorganizować koncert trzeba nagłośnienie, miejsce, no i przede wszystkim artystę.
O święta naiwności jakaż byłam pewna, że znalezienie artysty będzie łatwe. No przecież działamy w szczytnym celu, dlaczego ktoś miałby się nie zgodzić. Napisałyśmy pismo z prośbą o wsparcie i wszystkimi możliwymi drogami wysyłałyśmy prośby do zespołów. Zdawałam sobie sprawę, że nie wszystkie gwiazdy się zgodzą ale w najczarniejszych snach nie pomyślałam, że nie znajdę nikogo. Mało tego, że nie zgodził się nam nikt pomóc, na około 30 próśb tylko jeden zespół odpisał, że nie biorą udziału w charytatywnych imprezach. Reszta nawet nie czuła się w obowiązku by odpisać.
W takiej chwili przychodzi czas zwątpienia i rozgoryczenie. Nie chodzi już nawet o to, że żyjemy w kraju gdzie trzeba zbierać pieniądze na leczenie czy operację dla chorych i potrzebujących. Moja frustracja dotyczyła bezsilności, jak my które mamy same niewiele możemy pomóc bezbronnemu Filipkowi i jego rodzicom?
Organizacja imprezy charytatywnej to naprawdę ogrom pracy, to tygodnie przygotowywań, a jednak bez ludzi dobrej woli nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Znany zespół to gwarancja zebrania większych pieniędzy. Oprócz gwiazdy, która miałaby być gwiazdą specjalną, chcemy aby grały nasze rodzime zespoły z okolicy. I tutaj muszę przyznać jestem pod wrażeniem. Zespoły i wokaliści z naszych Brzeszcz i okolic nie zawiedli. Aby wesprzeć naszą zbiórkę nie zawahali się nawet chwili. No i nasuwa się jedna myśl, dobrze, że są ludzie, którzy nie są zmanierowani i nastawieni tylko na zarabianie. To naprawdę fantastyczne, że są ludzie na których możemy liczyć. Za to już dziś ogromnie dziękujemy. Szkoda, że gwiazdy nie biorą przykładu z małych bohaterów, którzy sprzedawali kawę.
Może ktoś kto przeczyta mój tekst, będzie chciał zagrać na naszym koncercie który odbędzie się 16.10.2021 roku lub zna kogoś, kto by chciał nam pomóc, prosimy o kontakt. Pamiętajmy, że dzisiaj my pomagamy a może niedługo to my będziemy potrzebować pomocy.
Staramy się zorganizować koncert charytatywny, który łączy pokolenia, ale i jednoczy ludzi, którzy chcą pomagać tym którzy tej pomocy potrzebują.
Wcześniej o akcjach dla Filipka Cholewy pisałam tutaj.