Uroczystość wręczenia Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi buławy marszałkowskiej przez prezydenta Ignacego Mościckiego, 10 listopada 1936 r. Domena publiczna.

Maciej Orzeszko

81 lat temu, 10 listopada 1936 r., gen. dyw. Edward Śmigły-Rydz, Generalny Inspektor Sił Zbrojnych i Wódz Naczelny na czas wojny (z niektórymi prerogatywami Prezydenta RP), został awansowany o dwa stopnie, stając się drugim w historii Marszałkiem Polski.

I. Wczesne lata Edwarda Rydza. Działalność polityczna przed 1918 r.
Marszałek Edward Śmigły-Rydz (1886-1941) – czy też, jak kto woli Edward Rydz ps. „Śmigły” – to jedna z najciekawszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych postaci naszej historii. Urodzony w Brzeżanach, syn lokalnego wachmistrza policji, wcześnie stracił rodziców, był wychowywany przez dziadka – robotnika m.in. leśnego, a potem przez znajomych rodziny, którzy zapewnili mu klasyczne wykształcenie.

Początkowo znany jako utalentowany rysownik, portrecista i karykaturzysta, student ASP w Krakowie, w 1905 r. po skończeniu gimnazjum w Brzeżanach zaangażował się w działalność polityczną. Po służbie w armii austriackiej w 1913 r. związał się ze środowiskiem ludzi związanych z Józefem Piłsudskim, zostając m.in. komendantem Związku Strzeleckiego we Lwowie i redaktorem pisma „Strzelec”, gdzie po raz pierwszy użył pseudonimu „Śmigły”. Wówczas zawarł bliską znajomość z Józefem Piłsudskim, który go b. cenił.

Edward Rydz jako major Legionów w 1914 r. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

Po wybuchu I Wojny Światowej Edward Rydz znalazł się w Legionach, gdzie objął dowództwo III Batalionu, wraz z którym brał udział m.in. w wyzwoleniu Kielc, a po nieudanej próbie wywołania antyrosyjskiego powstania w Kongresówce również Nowego Korczyna. Brał udział w bitwach pod Anielinem i Łowiczówkiem pod koniec 1914 r., został też – w stopniu majora, a potem podpułkownika – dowódcą 1. Pułku Legionów. Następnie, wraz z kolejnymi postępami wojsk niemieckich i austro-węgierskich, wraz z I Brygadą Legionów walczył w Kongresówce i na Wołyniu. W okresie kryzysu przysięgowego dowodzona przez niego część I Brygady Legionów poparła Józefa Piłsudskiego i odmówiła złożenia przysięgi na wierność cesarzom Niemiec i Austro-Węgier. Zwolniony ze stanowiska, ze względu na stan zdrowia nie został uwięziony ani wcielony do armii austro-węgierskiej, i wyjechał do Krakowa.

II. Polska Organizacja Wojskowa i odzyskanie niepodległości
W Krakowie rozpoczął nowy etap swojej działalności jako dowódca zakonspirowanej Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), którą pod swoim kierownictwem, gruntownie zreorganizował i powiększył, rozszerzając jej działalność na Galicję i nawiązując kontakt z oddziałami Polakami służącymi w armii rosyjskiej oraz II Brygadą Legionów gen. Hallera, która przeszła na stronę rosyjską.

Edward Rydz próbował stworzyć w Galicji silny polski ośrodek polityczno-wojskowy w oparciu o Austro-Węgry i środowiska piłsudczykowskie, konkurencyjny wobec utworzonego we Francji Komitetu Narodowego R. Dmowskiego, a gdy to się nie udało, w 1918 r. znalazł się w Warszawie, gdzie początkowo związał się z Radą Regencyjną, a następnie w listopadzie 1918 r. udał się do Lublina, gdzie wszedł w skład Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej I. Daszyńskiego (Piłsudski po powrocie do Warszawy skomentował jego działalność polityczną: „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić!”). 10 listopada do Warszawy powrócił z Magdeburga Józef Piłsudski i zażądał rozwiązania rządu lubelskiego, czemu Rydz od razu się podporządkował i przeszedł pod rozkazy Komendanta.

Proklamacja Tymczasowego Rządu Republiki Polskiej w Lublinie w listopadzie 1918 r., w skład którego miał wejść płk Edward Śmigły-Rydz. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

W 1918 r. rozpoczął się etap kariery Edwarda Rydza w Wojsku Polskim. 16 listopada objął dowództwo wojskowego Okręgu Generalnego w Lublinie, a 22 grudnia 1918 r. – w Warszawie. 21 listopada otrzymał stopień generała brygady.

III. Wojna polsko-ukraińska i polsko-bolszewicka 1919-21
Na początku 1919 r., jako dowódca Grupy Operacyjnej „Kowel” odbił z rąk Ukraińców Włodzimierz i Kowel, później został przesunięty na front litewsko-białoruski, gdzie dowodząc dość szczupłymi siłami opanował Wilno, obronione następnie przeciw kontratakom sowiecko-litewskim. Przez resztę 1919 r. dowodzone przez niego wojska walczyły na północnym odcinku frontu, odrzucając bolszewików za Dźwinę, a w styczniu 1920 r. wraz ze sprzymierzonymi wojskami łotewskimi opanowały Dyneburg (Operacja „Zima”). Za tę operację, gen. Rydz otrzymał order Virtuti Militari oraz najwyższy łotewski order Zabójcy Niedźwiedzia.

W 1920 r., korzystając z odpowiedniej ustawy Sejmu pozwalającej oficerom Legionów na stosowanie dotychczasowych pseudonimów jako nazwisk, zmienił nazwisko na Rydz-Śmigły (od 1936 r. Śmigły-Rydz).

Gen. Edward Śmigły-Rydz wraz z Józefem Piłsudskim i gen. Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim w wyzwolonym Wilnie, wiosna 1919 r. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

Wiosną 1920 r. znalazł się na odcinku południowym, gdzie w okresie wiosennej ofensywy wojsk polskich i ukraińskich objął dowództwo 3. Armii, która najpierw zajęła Żytomierz, a następnie 7 maja zdobyła Kijów, nie napotykając silniejszego oporu Armii Czerwonej. W mieście 8 maja dowódca odebrał defiladę oddziałów polskich i sprzymierzonych żołnierzy atamana Semena Petlury. Miesiąc później uszyła kontrofensywa Armii Czerwonej i gen. Rydz-Śmigły, już jako dowódca Frontu Południowo-Wschodniego, musiał się wycofać. Podczas odwrotu udało mu się zachować spoistość dowodzonych wojsk i doprowadzić je na Wołyń, gdzie podjął skuteczną obronę w lipcu 1920 r.

6 sierpnia 1920, po decyzji Piłsudskiego o rozpoczęciu natarciu znad Wieprza, Rydz-Śmigły został dowódcą nowo utworzonego Frontu Środkowego. Manewr rozpoczął się 16 sierpnia. W jego wyniku oddziały Rydza-Śmigłego wykonujące zadania pościgowe zajęły m.in. Brześć, Wysokie Litewskie, Zambrów, Białystok i Grajewo. Piłsudski wyznaczył mu następnie zadanie zajęcia Sejn i Lidy. Wykorzystując efekt zaskoczenia, wojska polskie wkroczyły do Sejn 22 września, a do 26 września również do Grodna. W ten sposób odegrały decydującą rolę w bitwie niemeńskiej. 28 września zajęto Lidę, jednocześnie udając się w pościg za rozbitą sowiecką 3 Armią. W tym samym czasie polska 2. Armia pod dowództwem Rydza-Śmigłego zabezpieczała akcję gen. Lucjana Żeligowskiego, który na polecenie Piłsudskiego zajął Wilno. 10 października żołnierze polscy wkroczyli do Święcian. 12 października podpisano preliminaria pokojowe pomiędzy ZSRR i Polską, a 18 października wstrzymano działania wojskowe.

Gen. Edward Śmigły -Rydz wraz z marsz. Józefem Piłsudskim podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

IV. W Wojsku Polskim, lata 1921-35
Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej dla Śmigłego-Rydza rozpoczął się okres pokojowej służby i kariery w Wojsku Polskim. 15 września 1922 r. został Inspektorem Armii, co świadczyło o ogromnym zaufaniu Marszałka Piłsudskiego. W 1921 r. Rydz-Śmigły włączył się w działania konspiracyjnej organizacji Honor i Ojczyzna, założonej z inicjatywy Sikorskiego. Miała ona skupiać wszystkich najlepszych oficerów, powołano ją za zgodą Piłsudskiego i Sosnkowskiego (ministra spraw wojskowych). Rydz-Śmigły stanął na czele wileńskiej „strażnicy” (koła). Organizacja została rozwiązana latem 1923 r., ale później Rydz-Śmigły miał należeć do innej konspiracyjnej organizacji wojskowej (utworzonej na podobieństwo masonerii) – loży „Szarotka”. Choć nie zostało to udowodnione, w 1926 r. Piłsudski rozkazał oficerom WP wystąpić ze struktur wolnomularskich i podobnych tajnych związków.

W listopadzie 1924 r. Rydz nieformalnie stanął na czele tzw. strajku generałów. Grupa dowódców Wojska Polskiego podała się wówczas do dymisji, by zademonstrować swoje niezadowolenie z biernej postawy ministerstwa Spraw Wojskowych w rządzie Władysława Grabskiego, gen. Józefa Leśniewskiego, w sprawie rzekomo obraźliwych w stosunku do legionistów wypowiedzi generała Franciszka Latinika. Gen. Latinik, były zawodowy oficer armii austro-węgierskiej, który nie znosił legionistów, miał według świadków powiedzieć:

„Wy (rozumiałem: legioniści) wszystko zawsze prywatnie załatwiacie, wolę służyć z pomywaczami niż z takim wojskiem.”

W rezultacie sam Latinik na własną prośbę został przeniesiony w stan spoczynku, zaś wniosek urażonych oficerów odrzucono. W 1923 r. stanął po stronie Marszałka w sporze z gen. Władysławem Sikorskim. W kolejnych latach mało angażował się politycznie, za to pilnie uzupełniał wiedzę o wojskowości. W 1926 r. poparł Marszałka w czasie przewrotu majowego, podporządkowując sobie m.in. administrację w Brześciu i Grodnie, ale sam w działaniach wojennych udziału nie wziął. W następnych latach stał się jednym z bliskich współpracowników Marszałka, zajmował się jednak niemal wyłącznie działalnością wojskową. Mimo to zaangażował się w spory wewnątrz obozu sanacyjnego.

Pogrzeb marszałka Józefa Piłsudskiego w Katedrze Wawelskiej 18 maja 1935 r. Trumnę niosą generałowie: Edward Śmigły-Rydz i Kazimierz Sosnkowski, dwaj kandydaci do stanowiska Naczelnego Wodza. Domena publiczna.

11 maja 1935 r., w przeddzień śmierci Józefa Piłsudskiego, Marszałek wezwał do siebie Śmigłego-Rydza na rozmowę. Jej szczegóły nie są znane, ale sądzi się, że przekazał mu swoją ostatnią wolę co do przyszłej organizacji wojska.

V. Generalny Inspektor Sił Zbrojnych
Jeszcze tej samej nocy, gdy zmarł Józef Piłsudski, na posiedzeniu Rady Gabinetowej, które odbyło się z 12 na 13 maja, prezydent Ignacy Mościcki zadecydował, że Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych zostanie Edward Śmigły-Rydz. Jego kontrkandydatem do objęcia tego stanowiska był gen. Kazimierz Sosnkowski. Decyzję prezydenta poparł ówczesny premier, Walery Sławek. Zarówno prezydent, jak i szef rządu dokonali tego wyboru licząc na to, że nowy generalny inspektor zajmie się działalnością wojskową, nie interesując się polityką. Gen. Śmigły-Rydz wydawał się atrakcyjniejszym kandydatem na to stanowisko niż gen. Sosnkowski, który miał pewne ambicje polityczne. Jest to dziś jednym z wielu tematów kontrowersji – według części historyków gen. Sosnkowski, jak wykazały późniejsze wydarzenia (np. dowództwo we wrześniu 1939 r., pełnienie funkcji Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych na Zachodzie w latach 1943-44) wskazywały, że miał on wyższe od Śmigłego-Rydza kompetencje wojskowe.

Działalność Śmigłego-Rydza w drugiej połowie lat 30-tych to przedmiot chyba największych kontrowersji. 12 maja 1935 r. został mianowany przez prezydenta Ignacego Mościckiego Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych (GISZ). Jednocześnie resort spraw wojskowych objął gen. Tadeusz Kasprzycki. Śmigły-Rydz zaangażował się w wewnętrzny konflikt w obozie sanacyjnym, występując przeciw prezydentowi Ignacemu Mościckiemu, dążąc do ograniczenia jego władzy i doprowadzając do parokrotnej zmiany na stanowisku premiera (m.in. prowadząc do odwołania z tej funkcji Walerego Sławka i jego stopniowej politycznej izolacji).

Gen. dyw. Edward Śmigły-Rydz jako Generalny Inspektor Sił Zbrojnych, 1936 r. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

W kolejnych latach rosło znaczenie Śmigłego-Rydza. Generalny Inspektor zaczął budować swój kult jako następcy Piłsudskiego i elementu jednoczącego Naród, i swój obóz polityczny. W 1936 r. premierem został związany z marszałkiem gen. Felicjan Sławoj-Składkowski, Śmigłemu-Rydzowi udało się też wprowadzić do rządu kilku ministrów – wojskowych i polityków ze swojego otoczenia. Marszałek rozpoczął też tworzenie własnej siły politycznej – Obozu Zjednoczenia Narodowego (OZN, OZON), jednak dość niekonzystentny program polityczny tej organizacji (stworzony przez samego Śmigłego-Rydza) spowodował, że nie zyskała ona poparcia w społeczeństwie i wśród środowisk politycznych. Doprowadziło to też do konfliktu z prezydentem, w którym jednak ostatecznie Mościcki ustąpił.

VI. Marszałek Polski, 1936-39
10 listopada 1936 r. prezydent Mościcki mianował Edwarda Śmigłego-Rydza generałem broni i jednocześnie marszałkiem Polski oraz odznaczył Orderem Orła Białego. Buławę marszałkowską poświęcono w kaplicy Zamku Królewskiego w Warszawie. Uroczystość przekazania jej Śmigłemu-Rydzowi miała miejsce na dziedzińcu Zamku. Brali w niej udział przedstawiciele rządu, wojska, duchowieństwa, i attaché wojskowi.

Mianowanie Edwarda Rydza-Śmiegłego na marszałka zostało bardzo sceptycznie przyjęte przez część obozu sanacyjnego. Szczególnie „starzy” piłsudczycy uważali, że godność ta należała się jedynie Piłsudskiemu, a Śmigły-Rydz nie zasługiwał na takie wyróżnienie. Walery Sławek uznał datę mianowania nowego marszałka za najsmutniejszy dzień w swoim życiu. Złośliwi nazywali podwójną promocję Rydza-Śmigłego „buławizacją”.

Prezydent Ignacy Mościcki wręcza gen. Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi buławę marszałkowską. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

W kolejnych latach marszałek powiększał swoje znaczenie na polskiej scenie politycznej, przejmując kontrolę nad polityką wojskową, ale także wewnętrzną i zagraniczną. Jednak koncepcja jego obozu politycznego – OZN – poniosła klęskę. Przyjęcie ideologii konserwatywno-patriotycznej z dużą rolą Kościoła nie zdołało doprowadzić do zbliżenia z kręgami związanymi z Endecją czy ONR, z drugiej strony spotkało się z krytyką części obozu sanacyjnego, środowisk lewicowych i ludowych.

Pogłębił się też jego konflikt z prezydentem Mościckim i jego ludźmi, np. ministrem spraw zagranicznych Józefem Beckiem. Spowodowało to, że Śmigły-Rydz był później oskarżany przez polityków różnych opcji politycznych (w tym PRL-owskich) i część historyków o tendencje totalitarne. Wiele wskazuje na to, że marszałek planował przejęcie pełni władzy po wyborach prezydenckich planowanych na 1940 r., a także zintensyfikowanie prześladowań opozycji politycznej, czemu miało posłużyć utworzenie nowych więzień politycznych, obok działającej od 1934 r. Berezy Kartuskiej.

Marszałek Edward Śmigły-Rydz i prezydent Ignacy Mościcki na polowaniu w lasach więcborskich, nieopodal rezydencji prezydenckiej w Więcborku (obecnie Runowo Młyn). Domena publiczna.

Osobną kwestią jest działalność Śmigłego-Rydza na polu wojskowości. Zgodnie z opinią Piłsudskiego z 1922 r. :

„Pod względem charakteru dowodzenia: Silny charakter żołnierza, mocna wola i spokojny, równy opanowany charakter. Pod tymi względami nie zawiódł mnie ani w jednym wypadku. Wszystkie zadania, które mu stawiałem jako dywizjonerowi czy dowódcy armii, wypełniał zawsze energicznie, śmiało, zyskując w pracy zaufanie swoich podwładnych, a rzucałem go zawsze podczas wojny na najtrudniejsze zadania. […] Bałbym się dla niego dwóch rzeczy: […] 2) nie jestem pewien jego zdolności operacyjnych w zakresie prac Naczelnego Wodza i umiejętności mierzenia sił nie czysto wojskowych, lecz całego państwa swego i nieprzyjaciela”.

Śmigły-Rydz objął stanowisko szefa Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych (GISZ) w 1935 r. W ówczesnej Polsce kwestiami wojska zajmowały się dwa resorty: formalnie cywilne Ministerstwo Spraw Wojskowych, które zajmowało się sprawami bytowania, uzbrojenia, wyszkolenia itd., oraz GISZ z podległym mu Sztabem Głównym, który miał się zajmować kwestiami strategicznymi i przejąć dowodzenie nad wojskiem i obroną kraju w razie wybuchu wojny.

Marsz. Edward Śmigły-Rydz wraz z generalicją Wojska Polskiego podczas jednej z inspekcji. Domena publiczna.

Dwutorowość kierownictwa Wojska Polskiego, prowadząca do sporów kompetencyjnych i braku spójnej wizji jego rozwoju i działania, jest uważana za jedną z przyczyn słabości WP w wojnie obronnej 1939 r. Śmigły-Rydz, jako Generalny Inspektor, miał wpływ na oba tory, starając się je połączyć. Nie ulega wątpliwości, że wraz z nominacją w 1935 r. przejął WP w kiepskim stanie. Jak pisał później:

„…zastał stan mobilizacji grożący katastrofą, oparty na fikcji 46. dywizji, kiedy 30. dywizji było marzeniem nie do spełnienia; nie było ani jednego działka przeciwlotniczego, ani jednego pepanca, z wyjątkiem gratów z 1920”.

Pod jego kierownictwem rozpoczęto gruntowną reorganizację i dozbrojenie Wojska Polskiego, a także rozbudowę przemysłu zbrojeniowego, czemu posłużyło m.in. pozyskanie we Francji w 1936 r. 2 mld franków kredytu na potrzeby wojska (tzw. kredyt Rambouillet). Modernizacja dała jednak efekty połowiczne. Zmodernizowane bądź uruchomione zakłady zbrojeniowe (np. Państwowe Zakłady Lotnicze na Okęciu i w Mielcu, Fabryka Karabinów w Radomiu, Zakłady Starachowickie itp.) rozpoczęły produkcję nowoczesnego uzbrojenia produkcji polskiej bądź na licencjach zagranicznych (np. szwedzkiego Boforsa). Stan gospodarki II Rzeczpospolitej stanowczo jednak nie pozwalał choćby na częściowe dogonienie Niemiec, czy ZSRS.

Po 1935 r. ruszyła modernizacja Wojska Polskiego, wsparta przez rozbudowę przemysłu zbrojeniowego, motoryzacyjnego i lotniczego. Działania te dały jednak ograniczone efekty ze względu na brak środków i wieloletnie zapóźnienia w industrializacji Kraju. Na zdjęciu: wystawa polskich samolotów na XVI Salonie Lotniczym w Paryżu, październik 1938 r. Na pierwszym planie: samolot bombowy PZL.37 Łoś. Za nim: szkolny PWS-33 Wyżeł, po prawej: obserwacyjny LWS-3 Mewa, u dołu: pościgowy PZL.38 Wilk. Z zaprezentowanych samolotów tylko Łoś zdołał wejść do służby przed wybuchem wojny. Domena publiczna.

Na to wszystko nałożyły się spory dot. koncepcji prowadzenia wojny. Śmigły-Rydz był w tym względzie dużym konserwatystą, jeśli chodzi np. o wykorzystanie broni pancernej, choć – jak pokazały niektóre wydarzenia – potrafił otworzyć się na nowe koncepcje. Niestety, większość oficerów np. Sztabu Głównego WP stanowili zdecydowani konserwatyści.

Kwestię bezpieczeństwa Polski Śmigły-Rydz zdecydowanie oparł na sojuszu z Francją, co wielu współczesnych historyków i publicystów uważa za ogromny błąd. Sojusz ten został potwierdzony podczas wizyty francuskiego marszałka Gamelina w Warszawie w sierpniu 1936 r. i rewizyty Śmigłego-Rydza we Francji nieco później. W czasie tej wizyty przyszły marszałek puścił mimo uszu francuskie sugestie zawarcia sojuszu z ZSRS i Czechosłowacją, co było wyraźnym dowodem na zbliżenie francusko-sowieckie. Ostatecznie 6 września zawarto porozumienie, na mocy którego odnowiono układy sojusznicze z 1921 i 1925 r . i uzyskano wspomniane 2 mld franków kredytu wojskowego, co w tych warunkach i tak było ogromnym sukcesem. Do Warszawy Śmigły-Rydz wrócił 10 września. Był entuzjastycznie witany.

Gen. Edward Śmigły-Rydz z gen. Maurice’em Gamelinem, podczas wizyty we Francji we wrześniu 1936 r. Domena publiczna.

W lutym 1937 r. marszałek przyjął z wizytą przebywającego w Polsce nieoficjalnie marszałka III Rzeszy Hermanna Goeringa, odrzucił wówczas propozycję przystąpienia Polski do paktu antykominternowskiego, ale zapewnił też, że Polska nie wejdzie w sojusz z ZSRS. Warto zaznaczyć, że Goering podczas tej rozmowy wyrzekł się pretensji do Korytarza Pomorskiego i Górnego Śląska, co – zdaniem niektórych – mogło być wstępem do zbliżenia polsko-niemieckiego.

Wobec narastającego w drugiej połowie lat 30-tych kryzysu w stosunkach międzynarodowych marszałek Rydz-Śmigły zdecydowanie postawił na sojusz z Francją. Zlekceważył niemal zupełnie Anschluss Austrii w lutym 1938 r., a w marcu tego roku doprowadził do wymuszenia na Litwie nawiązania stosunków z Polską, co odbyło się poprzez demonstrację zbrojną na granicy polsko-litewskiej. We wrześniu 1938 r., wobec narastającego kryzysu sudeckiego i nacisków Hitlera na Czechosłowację, poparł wymuszenie przez Polskę na rządzie w Pradze Zaolzia i Cieszyna, zajętego przez specjalnie sformowaną Grupę Operacyjną „Śląsk” gen. W. Bortnowskiego na początku października.

Maszerować! – odezwa Śmigłego-Rydza do żołnierzy polskich wkraczających na Zaolzie, opublikowana w miesięczniku „Młoda Polska”. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

VII. W obliczu wojny
Pod koniec 1938 r. pogorszeniu uległy stosunki polsko-niemieckie. W marcu 1939 r. Niemcy, po zajęciu Czechosłowacji, zaostrzyli swoje żądania dot. Gdańska, Korytarza Pomorskiego oraz kwestii mniejszości w Polsce.

Pewnym paradoksem jest, że Polska do tego momentu nie posiadała planu wojny z Niemcami. W tej sytuacji Sztab Główny, na rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza rozpoczął opracowanie Planu „Zachód”. Oficjalnie prace rozpoczęto 4 marca 1939 r., a jego opracowaniem zajęli się generałowie T. Kutrzeba, L. Berbecki, J. Rómmel i W. Bortnowski. Był to pierwszy kompleksowy plan obrony przed Niemcami, gdyż dotąd istniały tylko plany wojny z ZSRS i jedynie prowizoryczny plan mobilizacyjny „S” z lat 20-tych.

Polskie czołgi typu 7TP na ulicach Cieszyna, październik 1938 r. Domena publiczna.

Plan przewidywał obronę trójetapową: bitwę graniczną, wycofanie wojsk na główną pozycję obronną na linii wielkich rzek (Wisła, Narew, San) i dalsza obrona, a po jej wyczerpaniu wycofanie wojsk na linię Dniestru i obrona na tzw. Przyczółku Rumuńskim. Powodzenie planu było zależne od rozpoczęcia ofensywy wojsk brytyjsko-francuskich na Zachodzie.

Plan był wielką improwizacją i – jak się okazało – niedostatecznie rozwiązano kwestię łączności oraz podziału kompetencji dowództwa. Ogromnym błędem okazało się niedocenienie szybkości przemieszczania niemieckich jednostek szybkich – pancernych i zmotoryzowanych – oraz skuteczności niemieckiego lotnictwa. Zlekceważono także kwestię zbliżenia niemiecko-sowieckiego, toteż uderzenie ZSRS na Polskę 17 września 1939 r. stanowiło dla Śmigłego-Rydza, dowództwa i rządu ogromne zaskoczenie.

Transmitowane przez Polskie Radio przemówienie marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza na ostatnim zjeździe legionistów w Krakowie 6 sierpnia 1939 r. Przemówienie miało silnie antyniemiecki wydźwięk. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

23 marca 1939 r. Śmigły-Rydz zarządził częściową mobilizację alarmową. Nie wprowadził stanu pogotowia wojennego, ponieważ sądził, że miałoby to zgubne skutki dla gospodarki. Dopiero 23 sierpnia zarządzono mobilizację wojska w okręgach korpusów graniczących z Niemcami. 6 sierpnia marszałek wygłosił na zjeździe legionistów w Krakowie ostre przemówienie skierowane przeciwko Niemcom. Podkreślił, że Polska nie przewiduje spełnienia żadnego z żądań Hitlera. To samo potwierdził w wywiadach prasowych, m.in. dla dziennikarzy zagranicznych.

VIII. Wojna obronna 1939 r.
W momencie wybuchu wojny 1 września 1939 r. marszałek Śmigły-Rydz przejął obowiązki Wodza Naczelnego i następcy prezydenta na wypadek „opróżnienia urzędu przed zawarciem pokoju”. Otrzymał poparcie ze strony wszystkich środowisk politycznych, stanowczo jednak odrzucił propozycję utworzenia międzypartyjnego rządu ocalenia narodowego.

Dowodzenie marszałka w Wojnie Obronnej 1939 r. na pewno nie było powodem do jego chluby. Śmigły-Rydz, który sprawdził się jako dowódca mniejszych ugrupowań wojska w czasie I Wojny Światowej i wojny 1920 r., zupełnie pogubił się jako Naczelny Wódz i nie była to jedynie kwestia kiepskiej łączności, utrzymywanej przy pomocy prymitywnych telegrafów (juzogramów) i samolotów łącznikowych.

Marsz. Edward Śmigły-Rydz w Lublinie, czerwiec 1939 r. Uroczystość wręczenia przez młodzież karabinów maszynowych ufundowanych ze składek społecznych dla Wojska Polskiego. Domena publiczna.

Niemcy w ciągu pierwszych 3 dni przełamali obronę w pasie granicznym (plan przewidywał walkę w tym rejonie przez 1-2 tygodnie). Zorganizowany odwrót uniemożliwiły niemieckie zagony pancerno-motorowe, które weszły na polskie tyły i posuwały się w głąb Kraju szybciej, niż były w stanie wycofywać jednostki polskie.

Marszałek dowodząc popełnił masę błędów. Cały jego styl dowodzenia okazał się chybiony. Z jednej bowiem strony do tej pory stawiano na dużą autonomię i inicjatywę lokalną dowódców, z drugiej Naczelny Wódz próbował wtrącać się np. do dowodzenia pojedynczymi dywizjami czy grupami operacyjnymi, co prowadziło do chaosu.

2 września, wobec przebicia się wojsk niemieckich pod Pszczyną, zbyt długo zwlekał z decyzją o wycofaniu Armii „Karpaty”, przez co o mało nie poniosła ona klęski. W tym samym dniu zdecydował o nie zdejmowaniu z dowództwa Armii „Pomorze” gen. Bortnowskiego, choć ten zdradzał objawy załamania psychicznego i nie był zdolny do pełnienia powierzonej mu funkcji. 5 września Niemcy sforsowali Narew, ale mimo to marszałek usiłował realizować plan obrony na Wiśle, choć był on już nieaktualny. 7 września, wobec zbliżania się oddziałów Wehrmachtu do Warszawy, przeniósł się ze Sztabem Głównym do Brześcia, co spotęgowało chaos i spowodowało przejściową utratę kontaktu z podległymi mu jednostkami.


Twierdza brzeska z lotu ptaka – kwatera marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza w dniach 7-13 września 1939 r. Domena publiczna.

W tym czasie usiłował zapanować nad sytuacją i opracować naprędce nowy plan obronny , skupiając siły Wojska Polskiego w południowo-wschodniej Polsce, co miało zapewnić kontakt z Aliantami przez Rumunię. W tym celu Armia „Poznań” gen. Kutrzeby wspólnie Armią „Pomorze” gen. Bortnowskiego przeprowadziły zwrot zaczepny, który doprowadził do bitwy nad Bzurą i nieco spowolnił posuwanie się na wschód jednostek niemieckich. 11 września na dowódcę formującej się obrony Warszawy wyznaczył gen. Juliusza Rómmla, co okazało się dużym błędem. Podobnie było z przyznaniem dowództwa nowo formującego się Frontu Północnego gen. Dąb-Biernackiemu, który kilka dni wcześniej porzucił dowodzoną przez siebie Armię „Prusy” i przyjechał do Warszawy. Marszałek powierzył także gen. Sosnkowskiemu zadanie niedopuszczenia do przekroczenia przez Niemców Sanu, jednak w momencie wydania rozkazu linia Sanu już była utracona.

W Brześciu 11 września wydał „Wytyczne”, w których wzywał do bezwzględnej obrony stolicy Polski. Warszawa i Modlin miały stać się ośrodkami oporu w kraju zajętym przez agresora, podczas gdy wojska polskie walczyłyby na Przedmościu Rumuńskim i czekały na pomoc Aliantów. Ogromny napór ze strony nieprzyjaciela zadecydował jednak o rezygnacji z większości założeń Wytycznych. 13 września Śmigły-Rydz zadecydował wobec tego o odwrocie na Przedmoście. Wróg jednak do 16 września okrążył dużą część sił zmierzających na południowy wschód, także na Przedmościu znalazły się tylko niewielkie oddziały wojskowe, wraz z rządem, prezydentem i innymi członkami elit władzy. Również 13 września do Wodza Naczelnego dotarł meldunek o przecięciu zasieków po stronie sowieckiej na granicy z Polską co oznaczało ostateczne przygotowania do inwazji. Został on jednak zlekceważony przez Śmigłego-Rydza.

Szybkość działania niemieckich wojsk pancernych i zmotoryzowanych w Polsce we wrześniu 1939 r. stanowiła ogromne zaskoczenie dla polskiego dowództwa. Niemieckie zagony pancerne wbijały się klinem w polską obronę, a szybkość ich posuwania się do przodu była większa niż odwrotu polskich dywizji piechoty. Działania wojsk szybkich Wehrmachtu spowodowały, że plan obrony został zdezaktualizowany już w pierwszych dniach wojny. Zdjęcie za: Bundesarchiv.

Inwazja ZSRS 17 września spowodowała, że marszałek uznał dalszą walkę za bezcelową. Podjął wówczas niezwykle dyskusyjną i kontrowersyjną decyzję, by nie podejmować walki z Armią Czerwoną. Wskutek tej decyzji, pomimo zaistnienia faktu agresji sowieckiej i walk z sowieckimi wojskami, które miały miejsce, Polska i ZSRS nie znalazły się w stanie formalnej wojny. Zdaniem niektórych historyków był to ogromny polityczny błąd – późniejszy Układ Sikorski-Majski z 1941 r. musiałby być poprzedzony traktatem pokojowym, a ten musiałby zawierać ustalenia ws. granic. Obecnie jednak istnieją przesłanki by sądzić, że pierwotny rozkaz marszałka został w istocie zmanipulowany.

IX. Ewakuacja do Rumunii i internowanie. Upadek marszałka
Marszałek wydał rozkaz wszystkim wojskom znajdującym się we wschodniej Polsce, aby próbowały przebijać się w kierunku Rumunii lub Węgier i podejmowały walkę z wojskami sowieckimi tylko w przypadku agresji z ich strony. Rozkaz ten dla wielu oddziałów okazał się niewykonalny.

Dawny most graniczny nad rzeką Czeremosz w miejscowości Kuty, gdzie 18 września marsz. Edward Śmigły-Rydz przekroczył granicę polsko-rumuńską. Obecnie – Ukraina. Domena publiczna.

Po długich wahaniach, 18 września 1939 Edward Śmigły-Rydz przekroczył granicę z Rumunią, po czym został internowany. Posunięcie to w opinii wielu, w tym historyków, oznaczało zdradę i dezercję. W istocie marszałek b. poważnie wahał się przed tym krokiem, rozważał m.in. przebicie się w cywilnym ubraniu do walczącego Lwowa, czy podjęcie walki z sowietami na Przedmościu, ale posunięcia te wyperswadowali mu współpracownicy.

W Rumunii marszałek Edward Śmigły-Rydz był przetrzymywany w Krajowej, a następnie w Dragoslavele w Karpatach Południowych, w dość dobrych warunkach. Tam wydał ostatni rozkaz do wojsk, w którym wskazywał na to, że przyczyną klęski było wejście wojsk sowieckich, a także stwierdzał, że opuścił kraj w celu kontynuowania wojny z pomocą Francji i Wielkiej Brytanii. Wystosował też protest do władz rumuńskich, w sprawie rozbrajania przez nie żołnierzy polskich.

Pałac Jeana Mihaila w miejscowości Craiova w Rumunii, gdzie w 1939 r. był internowany marsz. Edward Śmigły-Rydz. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

W nocy z 21 na 22 września do pałacu przybyło dwóch oficerów: podpułkownik T. Zakrzewski i pułkownik rezerwy J. Kowalewski. Mieli oni uzyskać rozkazy dla walczącej Warszawy. Marszałek wydał rozkaz obrony do kresu możliwości, który został zawieziony 23 września samolotem przez emisariusza, mjr. Edmunda Galinata.

W tym czasie w Paryżu uaktywniła się opozycja antysanacyjna, która z pomocą Francuzów dokonała zamachu stanu. Po jej stronie stanęło wielu oficerów i dyplomatów, w tym obsada ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Bukareszcie, która ze swojej strony utrudniała kontakt z internowanym marszałkiem. Nie dopuszczono do objęcia urzędu Prezydenta RP przez płk. B. Wieniawę-Długoszowskiego, mianowanego przez internowanego w Rumunii Ignacego Mościckiego. Prezydentem został ostatecznie ambasador w Londynie, Władysław Raczkiewicz.

Autoportret Edwarda Śmigłego-Rydza, 1940 r. Domena publiczna.

Pomimo obstawy marszałka Śmigłego-Rydza przez żołnierzy rumuńskich i agentów Securitate, mających na celu nieopuszczenie do jego kontaktów ze środowiskiem polskim, ok. 25 października dotarł do niego emisariusz nowego prezydenta, Julian Piasecki, z propozycją, aby marszałek Śmigły-Rydz zrzekł się funkcji Naczelnego Wodza. 27 października marszałek przystał na tę propozycję zdając sobie sprawę, że od tej pory stanie się obiektem ataków jego przeciwników, przed którymi nie będzie mógł się bronić. Prezydent Raczkiewicz zwolnił Śmigłego-Rydza ze stanowiska Naczelnego Wodza i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych dokumentem z 7 listopada 1939 r. Jednocześnie na oba stanowiska powołał gen. Władysława Sikorskiego.

X. Ucieczka z internowania, powrót do Warszawy i śmierć
Marszałek Śmigły-Rydz pozostawał w Rumunii przez kolejny rok, próbując zorganizować ucieczkę. Udało się to 10 grudnia 1940 r. z pomocą ppłk. J. Nejseraka. Marszałek przedostał się na Węgry, gdzie przebywał kolejne kilka miesięcy jako Stanisław Kwiatkowski, profesor ze Lwowa, oraz Stanisław Rogowski. Korzystał z pomocy mieszkających tam Polaków – znajomych swoich i swojej żony. W tym samym czasie współpracownicy Śmigłego-Rydza kolportowali nieprawdziwe pogłoski, jakoby udał się on do Turcji, a potem do północnej Afryki. Podczas pobytu na Węgrzech próbował stworzyć własną organizację podziemną – Obóz Polski Walczącej (OPW), jednak bez powodzenia.

Miejsce przekroczenia granicy przez marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza 27 października 1941 r. w Suchej Górze. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

Ostatecznie przedarł się do Polski jesienią 1941 r. przez Słowację, korzystając z podrobionych dokumentów i pomocy współpracowników z tzw. grupy Muszkieterów. 25 października 1941 r. znalazł się w Krakowie, a dwa dni później w Warszawie pod przybranym nazwiskiem Adam Zawisza, gdzie próbował nawiązać kontakt z komendantem Związku Walki Zbrojnej, gen. S. Grotem-Roweckim. Nie wiadomo, czy doszło do ich spotkania.

Pod koniec listopada marszałek ciężko zachorował. Jeden z lekarzy zdiagnozował u niego chorobę niedokrwienną serca, inny – dolegliwości żołądkowe wywołane nadkwasotą. Chory nie miał apetytu, utrzymywała się również u niego wysoka gorączka. Po chwilowej poprawie stanu zdrowia, Edward Śmigły-Rydz zmarł w nocy z 1 na 2 grudnia 1941 r. Przyczyną śmierci – według oficjalnej wersji – był atak serca. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim 6 grudnia. Pogrzeb został zorganizowany przez żołnierzy Związku Walki Zbrojnej, którzy weszli później w skład grupy AK „Baszta” z Mokotowa. Grób Śmigłego-Rydza (kwatera 139-IV-1) oznaczony został nazwiskiem Adam Zawisza. Według Jerzego Klimkowskiego do lewej kieszeni marynarki włożono wizytówkę marszałka w celu późniejszej identyfikacji zwłok. Od 1994 r. znajdują się na nagrobku prawdziwe dane zmarłego.

Grób marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza na na Cmentarzu Powązkowskim, kw. 139. Domena publiczna.

W latach 90-tych publicysta Dariusz Baliszewski, częściowo poparty przez Andrzeja Kunerta, wysnuł dość sensacyjną teorię nt. ostatnich miesięcy życia i śmierci marszałka. Wg. niej, na Węgrzech Edward Śmigły-Rydz wcale się nie ukrywał, lecz spotykał z osobami związanymi z węgierskim rządem, oraz regentem Mikloszem Horthym, z którym zresztą doskonale się znali. Śmigły-Rydz miał wówczas przedstawić Węgrom swój projekt polityczny, mającego polegać na stworzeniu w Budapeszcie nowego, proniemieckiego rządu polskiego. Rząd ów miał wesprzeć Niemcy w wojnie z ZSRS, za cenę przynajmniej częściowego odzyskania niepodległości. Marszałek miał też nawiązać kontakt z Muszkieterami, tajną organizacją byłych oficerów WP, których podejrzewano o grę w celu nawiązania kontaktów z Niemcami, a która miała swoją placówkę w Budapeszcie. To właśnie Muszkieterowie mieli umożliwić Śmigłemu-Rydzowi powrót do Kraju przez Słowację.

Wkrótce po powrocie do Warszawy, wg. D. Baliszewskiego, marszałek miał zostać porwany przez „Zakład Oczyszczania Miasta” (kryptonim komórki kontrwywiadu Komendy Głównej ZWZ, dowodzonej wówczas przez płk. E. Fieldorfa ps. „Nil”). Rzekoma śmierć w grudniu 1941 r. miała być jedynie mistyfikacją, w rzeczywistości Śmigły-Rydz miał być przetrzymywany w nieludzkich warunkach, w których odnowiła mu się gruźlica, na którą cierpiał w młodości. Ostatecznie ciężko chory marszałek trafił do sanatorium miejskiego w Otwocku i tam zmarł 3 sierpnia 1942 r.

Tablica pamiątkowa na warszawskiej kamienicy przy ul. Sandomierskiej 18 – budynku w którym ukrywał się i zmarł Śmigły-Rydz. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

Wersja D. Baliszewskiego wydaje się być „sensacyjką”, być może nastawioną na oczernienie postaci marszałka, zwłaszcza, że znany z różnych konfabulacji publicysta przedstawił b. wątłe dowody (a raczej poszlaki) na potwierdzenie swojej tezy. Niemniej, motywy działania Śmigłego-Rydza i przebieg ostatniego okresu jego życia wydają się dość tajemnicze. Zapewne sprawę wyjaśnić mógłby dziennik marszałka, który wraz z innymi jego pamiątkami został przewieziony do Francji przez Michała Ejgina, jego osobistego sekretarza, i wręczony wdowie po nim, Marcie Rydzowej. Wszystkie te przedmioty zaginęły po jej tajemniczej śmierci w lipcu 1951 r.

XI. Żona
Marszałek Edward Śmigły-Rydz był żonaty z Martą z d. Thomas, za pierwszym mężem Zaleską (1895-1951). Pani Marszałkowa była osobą skłonną do skandali. Z pierwszym mężem – ziemianinem i oficerem armii rosyjskiej – rozwiodła się po tym, gdy zastrzelił jej kochanka (ponoć p. Zaleski zaproponował rozwód pod warunkiem, że jego rywal ożeni się z Martą, co ten ostatni wyśmiał).

Marta w 1918 r. związała się z Polską Organizacją Wojskową w Kijowie, gdzie poznała ówczesnego płk. Rydza ps. „Śmigłego”, z którym nawiązała bliską znajomość. Za działalność konspiracyjną gen. Rydz przedstawił ją do odznaczenia Krzyżem Walecznych, ale sprawa „upadła”, gdy w 1921 r. Edward i Marta pobrali się.

Marta i Edward Rydzowie, lata 30-te. Domena publiczna.

Jak się wydaje, generał, a później marszałek, nie miał z żoną łatwego życia. Pani Marszałkowa znana była z niezwykle wybuchowego charakteru i skłonności do gromadzenia dóbr materialnych, a także do licznych skandali na tle obyczajowym. Zdaniem niektórych świadków, to ona miała pchnąć marszałka na drogę kariery politycznej. Niedługo przed wybuchem wojny w sierpniu 1939 r. miała powrócić z niemal rocznego pobytu we Francji i zapakować cały majątek Rydzów na 2 ciężarówki, które przewiozła do ambasady RP w Bukareszcie, a po wybuchu wojny pojechać z nimi do Monte Carlo. W 1941 r. na krótko dołączyła do męża, ukrywającego się na Węgrzech.

Pod koniec 1941 r., gdy były Wódz Naczelny przedzierał się do Polski, jego żona znalazła się we Francji, gdzie mieszkała aż do śmierci, utrzymując się – jak twierdzą przedstawiciele Polonii – z wyprzedaży wspólnego majątku. Podobno w 1950 r. sprzedała za 750 tys. franków szablę koronacyjną króla Augusta II, wręczoną marszałkowi Śmigłemu-Rydzowi podczas ceremonii nominacji na Marszałka Polski w 1936 r.

Marta Rydzowa zginęła tragicznie w lecie 1951 r., zamordowana w tajemniczych okolicznościach. Jej poćwiartowane ciało znaleziono w Morzu Śródziemnym w okolicach Nicei, a mieszkanie zostało doszczętnie splądrowane i okradzione z wszystkich kosztowności.

Marta Rydzowa (pośrodku) podczas jednego z oficjalnych przyjęć w latach 30-tych. Domena publiczna.

Gwałtowna śmierć wywołała szereg plotek w środowiskach polonijnych. Śledztwo, prowadzone przez francuską policję nie dało żadnych rezultatów, choć przez pewien czas w kręgu podejrzeń organów ścigania znajdowała się córka i zięć gen. Andersa (później zostali całkowicie oczyszczeni z zarzutów w związku z brakiem jakichkolwiek dowodów i motywu). Ciekawym wątkiem jest, że wśród zaginionych rzeczy miały się znajdować dokumenty pozostałe po Śmigłym-Rydzu, w tym jego dziennik, który po śmierci marszałka został dostarczony do Francji przez Michała Ejgina, oficera z prywatnej kancelarii.

Po śmierci Marty Rydzowej poeta Jan Lechoń w prowadzonym przez siebie dzienniku stwierdził:

„Nie jest to oczywiście przypadek, że tak zacząwszy, tak zginęła”.

XII. Kontrowersje
Nie ulega wątpliwości, że marsz. Edward Śmigły-Rydz był postacią niezwykle kontrowersyjną. Nałożyły się na to zarówno jego cechy osobowe, poczynania w okresie pełnienia funkcji dowódczych i podczas Wojny Obronnej 1939 r., działalność polityczna, jak również propaganda przeciwników – zarówno w obozie piłsudczykowskim, jak i później emigracyjnym, a także w PRL. Jednak stawiane mu zarzuty nie do końca były sprawiedliwe.

Internowanie w Rumunii i przejęcie władzy w rządzie emigracyjnym przez gen. Władysława Sikorskiego spowodowało, że marszałek nie miał możliwości obrony swojego dobrego imienia. Tymczasem nowe władze polskie, wywodzące się z opozycji wobec rządu sanacji i mające zdecydowane poparcie Aliantów, rozpoczęły już jesienią 1939 r. kampanię ataków wobec Śmigłego-Rydza. Oskarżono go o zapędy dyktatorskie, prześladowanie opozycji w okresie międzywojennym, nieprzygotowanie Wojska Polskiego do obrony, złe dowodzenie w czasie walki – marszałka wręcz uczyniono winnym klęski w 1939 r. – i wreszcie o ucieczkę z Kraju 17 września 1939 r. Zarzuty te podchwyciła propaganda komunistyczna po wojnie.

Delegacja Obozu Zjednoczenia Narodowego na zjazd Związku Legionistów Polskich w Krakowie, 5 sierpnia 1939 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Można przyjąć, że działalność Edwarda Śmigłego-Rydza przed 1935 r. nie budzi większych zastrzeżeń. Chwalebna karta legionowa, konspiracyjna, wreszcie całkiem udane dowodzenie podczas wojny polsko-bolszewickiej przyniosły mu tylko chlubę. W 1926 r. wsparł przewrót majowy marsz. Józefa Piłsudskiego, co jest zrozumiałe zważywszy, że był jednym z jego najbliższych współpracowników.

Objęcie stanowiska Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego było efektem decyzji kolegialnej. Wygląda na to, że właśnie w Śmigłym-Rydzu Piłsudski upatrywał swojego następcę. Jak się wydaje, objęcie stanowiska szefa GISZ i późniejsza nominacja na marszałka Polski wpłynęły na psychikę Śmigłego-Rydza. Jak pisał Janusz Jędrzejewicz:

„Ten miły, kulturalny, inteligentny człowiek uległ jakby zaczadzeniu w dymach pochlebstw otoczenia, często najfatalniej dobranego i nie wytrzymywał niebezpieczeństwa pokus, które daje każde wybitne w społeczeństwie stanowisko”.

Utworzenie OZN i „kult jednostki”, jakim próbował się otoczyć Śmigły-Rydz legły u podstaw oskarżeń o próbę wprowadzenia dyktatury, a używanie przez to stronnictwo retoryki nacjonalistycznej miało być dowodem na „faszyzację” kraju. Zarzuty te są zapewne trafne, ale należy pamiętać, że z inicjatywy tej w sumie niewiele wyszło – OZN w lutym 1938 r. miał co prawda uzyskać liczebność 100 tys. członków, ale doprowadził raczej do rozbicia polskiej sceny politycznej, niż jej zjednoczenia. Przyjęcie przez obóz retoryki nacjonalistycznej i wątków antysemickich, obliczone na przeciągnięcie elektoratu prawicowego dało pewne, dość ograniczone efekty (np. na czele młodzieżówki OZN stanął Jerzy Rutkowski, jeden z byłych przywódców ONR). Jednak skutkiem tego było odcięcie się ruchów lewicowych i konflikt z częścią środowisk legionowych i piłsudczykowskich, którym takie idee były obce. Śmigły-Rydz i jego stronnicy natomiast wzmocnili swoją pozycję wobec tzw. obozu zamkowego (prezydent Ignacy Mościcki, minister spraw zagranicznych Józef Beck itd.) i doprowadzili do marginalizacji tzw. grupy pułkowników z Walerym Sławkiem na czele. Jednak próby budowania kultu marszałka miały wydźwięk raczej groteskowy, co dostrzegali chyba nawet członkowie OZN. Edward Śmigły-Rydz nie miał predyspozycji ani na męża stanu, ani na dyktatora.

Walery Sławek (1879-1939), trzykrotny premier Polski, marszałek Sejmu, wolnomularz, podpułkownik dyplomowany piechoty Wojska Polskiego. Członek Polskiej Partii Socjalistycznej i jej Organizacji Bojowej, jeden z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego, lider obozu sanacyjnego (tzw. grupy pułkowników), jeden z głównych twórców założeń konstytucji kwietniowej. Pod koniec życia zmarginalizowany wewnątrz sanacyjnego obozu rządowego za sprawą marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza i prezydenta Ignacego Mościckiego, popełnił samobójstwo. Zdjęcie na licencji Wikimedia Commons.

Zarzutem, stawianym Śmigłemu-Rydzowi przez część środowisk piłsudczykowskich, było doprowadzenie do śmierci Walerego Sławka. Sławek, jeden z zaufanych współpracowników i przyjaciel Józefa Piłsudskiego, po jego śmierci stanął na czele tzw. grupy pułkowników. W 1935 r., marsz. Edward Śmigły-Rydz i prezydent Ignacy Mościcki zawarli porozumienie, mające na celu wykluczenie będącego wówczas premierem Walerego Sławka z obozu rządzącego. Ich działania doprowadziły do dymisji rządu 12 października 1935 r. Sławek rozwiązał wówczas kierowany przez siebie Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, a 24 maja 1936 r. przestał pełnić funkcję Związku Legionistów Polskich. Nominację Śmigłego-Rydza na marszałka Polski uznał za dzień swojej największej klęski, gdyż głosił tezę, że nikt nie jest w stanie zastąpić Józefa Piłsudskiego. W kolejnych latach został dzięki machinacjom Śmigłego-Rydza całkowicie odsunięty na boczny tor i zmarginalizowany. Walery Sławek popełnił samobójstwo 2 kwietnia 1939 r. W jego pogrzebie brał udział Śmigły-Rydz. Kiedy trumnę zdejmowano z katafalku, najbliżsi przyjaciele Sławka otoczyli ją, nie dopuszczając do niej marszałka, którego obwiniali o śmierć byłego premiera.

Kwestia przygotowania Wojska Polskiego do nadchodzącej wojny stanowi odrębny temat. Nie ulega wątpliwości, że po objęciu funkcji Głównego Inspektora Sił Zbrojnych Edward Śmigły-Rydz uczynił wiele dla podniesienia stanu obronności poprzez rozbudowę odpowiednich gałęzi przemysłu i próby mechanizacji armii. Jednak były to działania spóźnione i wobec potęgi przemysłowej przeciwników Polski – Niemiec i ZSRS – mogły przynieść jedynie ograniczone efekty.

Plakat mobilizacyjny z 1939 r. Domena publiczna.

Niewątpliwą winą marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza było zbyt późne i zbyt improwizowane opracowanie planu wojny z Niemcami. Plan ten był niedopracowany, zakładał stawienie czoła wrogowi od początku całością sił (co nie rokowało szans na długą obronę nawet w razie zatrzymania Niemców na pewien czas) w oczekiwaniu na ofensywę Aliantów. Tak ocenił go szef Oddziału Operacyjnego (III) Sztabu Głównego WP, płk. S. Kopański:

„…plan zachodni powstawał szybko, w pewnej improwizacji, pod wpływem nagłych wydarzeń politycznych. Zawierał on właściwie jedynie: zadania dla poszczególnych armii, zwięzłe wskazówki wykonawcze, ogólne Ordre de Bataille armii. Plan ten nie obejmował wówczas żadnych wytycznych użycia odwodów Naczelnego Wodza. Koncepcja dalszych działań wojennych poza okresem wstępnym, ujętym w wytycznych dla dowódców armii, jeśli istniała w umyśle Naczelnego Wodza i jego najbliższych współpracowników (szef Sztabu i jego z-cy) to na pewno nie była ujawniona Oddziałowi Operacyjnemu. Nie była więc przepracowana przez Sztab, ani też przygotowana w terenie.”

Jak pisał prof. Paweł Wieczorkiewicz:

„Plan wojny nie dość, że ogólnikowy i nierozpracowany w kolejnych stadiach, marszałek co gorsza otoczył niezrozumiałym wręcz nimbem tajemnicy nie tylko wobec własnego sztabu. Kolejnym błędem stała się, również wyniesiona z wojny 1920 roku, skrajna wręcz centralizacja dowodzenia. Efektem, już w trakcie kampanii, stały się ingerencje Rydza-Śmigłego w rozkazodawstwo na poziomie dywizji i brygad, niemal zawsze spóźnione i nieadekwatne do sytuacji”.

Dowodzenie przez marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza podczas walk w 1939 r. spotkało się z falą krytyki. Innym aspektem była jego polityka personalna. Publicyści i historycy wskazują na ogromne niedopatrzenie, jakim był brak do 10 września przydziału dla gen. Kazimierza Sosnkowskiego, a jednocześnie pozostawienie na stanowiskach dowódców armii polowych np. gen. Stefana Dąb-Biernackiego i Kazimierza Fabrycego, którzy mieli się skompromitować w poprzednich walkach, a także faworyzowanie oficerów legionowych, jak Władysław Bortnowski, Czesław Młot-Fijałkowski czy pochodzący spoza środowiska legionowego Juliusz Rómmel. Jednak dzisiejsze oceny tych generałów rzucają na ich działania inne światło.

Jednym z koronnych zarzutów stawianych Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi, jest opuszczenie Polski po 17 września 1939 r. Marszałkowi zarzuca się tchórzostwo i dezercję i to w momencie, gdy nadal broniły się Warszawa, Modlin, Hel, Lwów, Grodno; walczyły nadal także poszczególne ugrupowania Wojska Polskiego. Ruch ten tak ocenił prof. Paweł Wieczorkiewicz:

„Trzeba być człowiekiem zupełnie nieznającym historii Polski, aby widzieć w niej coś złego. To samo zrobił w 1809 i później w 1813 książę Józef Poniatowski, a w 1831 naczelny wódz powstania listopadowego. Gdy walka militarna nie ma szans, trzeba opuścić kraj i próbować kontynuować ją gdzie indziej. Warto zwrócić uwagę, że w PRL kłamliwie nie łączono wyjścia naczelnego wodza z atakiem sowieckim. Przedstawiano to jako ucieczkę, a nie tak, jak było w rzeczywistości, reakcję na 17 września. Stalin marzył o złapaniu Mościckiego, Rydza czy Becka i należało zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Mam tylko jedno zastrzeżenie do naczelnego wodza, który się wahał, co ma robić. Wracać do okupowanej Warszawy i walczyć do końca czy też, na co namawiali go wszyscy, wyjechać. Chociaż opuścił kraj później niż Mościcki i rząd, to powinien był to zrobić jeszcze później. Proponowano mu, i to było genialne, żeby przekroczył granicę z karabinem w ręku, ostrzeliwując się symbolicznie nadciągającym oddziałom sowieckim. Byłby to piękny czyn i myślę, że wtedy nikt nie mógłby mieć do niego nawet cienia pretensji”.

Ocena marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza nie jest więc prosta i historycy oraz publicyści kolejnych generacji mają tu szerokie pole do popisu. Prof. Marian Zagórniak tak ocenił działalność jego oraz ministra spraw zagranicznych Józefa Becka:

„Nie popełnili błędu, ponieważ w okolicznościach, w jakich przyszło im działać, nie było w zasadzie lepszego wyjścia. Nie byli geniuszami, ale zrobili lepiej lub gorzej to, co do nich należało. Historia obeszła się z nimi okrutnie, ale taki jest już los polityków, którzy przegrali. Oczywistym ich sukcesem stało się to, że wojna Hitlera z Polską nie stała się wojną lokalną. Stała się początkiem wielkiej wojny, w której Zachód walczył również o Polskę. W chwili, gdy we wrześniu 1939 roku przegrywała Polska, przegrywała także Europa”.

Jak się wydaje, Edward Śmigły-Rydz, pomimo wszystkich swoich wcześniejszych sukcesów, po prostu nie dorósł do roli, którą historia mu przydzieliła po 1935 r., a zwłaszcza w roku 1939. Jego działania polityczne w latach 1936-39, mogą budzić niesmak, ale należy pamiętać, że gen. Władysław Sikorski po objęciu stanowiska premiera i Naczelnego Wodza Wojska Polskiego we Francji, a potem w Wlk. Brytanii równie brutalnie obszedł się z opozycją, odsuwając od stanowisk oficerów w różny sposób powiązanych z sanacją i wielu z nich więżąc na wyspie Bute (tzw. „Wyspie Wężów”).

Sam marszałek, przebywając w 1941 r. na Węgrzech, tak pisał:

„Dziś żyjemy pod świeżym wrażeniem klęski, powstają w nas te same uczucia samooskarżenia, jak u naszych pradziadów po rozbiorach. W blasku zwycięstwa topnieją wszystkie winy, w mroku klęski nawet słabości i omyłki urastają do rozmiarów zbrodni. Ludzie szukają winnych, głoszą pomstę za swój zawód, za swoje nieszczęście”.

M. O.

Foto: Wikipedia/domena publiczna