Zapewne podobne oczekiwania wobec dostępu do taniej siły roboczej mają inne wielkie międzynarodowe sieci handlowe. „Dobra polityka migracyjna”, to przede wszystkim ich interes! Wszystkie koszty są i tak przerzucane na społeczeństwo…

Na stronach Ikea Polska (linki w komentarzu) możecie sami zapoznać się z tym skrajnie postępackim językiem „wspierania osób ochodźczych” oraz „uniwersalnych wartości”, jaki charakteryzuje współczesny język korporacyjny.

Wypowiedź Biura Prasowego IKEA to również znakomity przykład tego „murzynostwa”, w jakim znakomicie czuje się formacja Donalda Tuska – sytuacji, w której różni gracze są dopuszczani do współtworzenia polityk krajowych niby na zasadzie „demokratycznego partnerstwa” – w praktyce jednak – jako lobbyści, lecz poza normalnym procesem lobbyingowym, który wymusza określoną dokumentację i wyraźne zdefiniowane interesu.

Przepraszam bardzo, ale ja sobie po prostu nie życzę, żeby IKEA, czy jakakolwiek inna firma współtworzyła polityki w Polsce jako „rzecznik uniwersalnych wartości”. Nie taka jest rola firm! Powszechne zdziwienie wzbudziłoby, gdyby np. Kościół zaczął w Polsce „współtworzyć” politykę monetarną. Byłoby to natychmiast uznane za patologię i przekroczenie kompetencji – jakiś skrajny przykład klerykalizacji państwa. Uważam, że dokładnie tak samo należy zacząć traktować te „słodkopierdzące” wypowiedzi lobby korporacyjnego, które pod pozorem wspierania postępowych polityk społecznych po prostu piecze własną biznesową pieczeń.