Jeszcze niedawno koalicja Tuska grzmiała w mediach i na sejmowych korytarzach: „Nawrocki blokuje tani prąd! Prezydent hamuje rozwój energetyki! Polacy zapłacą więcej!”. Krzyczeli, straszyli, manipulowali emocjami. Jak zwykle – kłamstwo, szantaż i zastraszanie obywateli.
Minęło kilka tygodni i cała ta narracja rozsypała się jak domek z kart. Bo oto rząd – ten sam, który jeszcze wczoraj obrzucał prezydenta błotem – przyjął projekt zamrażający ceny energii. Dokładnie to, co Karol Nawrocki wydobył z tzw. ustawy wiatrakowej i odesłał ponownie do Sejmu. Czyli: prezydent miał rację, rząd się mylił. A raczej – rząd kłamał.
🔴Odwaga kontra tchórzostwo
Dziś już nie krzyczą. Nagle zapadła cisza. Bo okazało się, że prezydent stanął w obronie Polaków, a rząd – zamiast chronić obywateli – pilnował interesów niemieckich korporacji energetycznych. To jest cała prawda o tej koalicji.
Nawrocki miał odwagę powiedzieć: „Stop. Polska nie może być zakładnikiem obcych interesów.” I zrobił to skutecznie. A Tusk i jego ferajna? Oni potrafią jedynie kopiować dobre rozwiązania – wtedy, gdy ktoś ich do tego zmusi. Nie dla ludzi, nie dla Polski, ale dla ratowania własnych twarzy i spadających notowań.
🔴Tusk – lokaj pod niemieckim stołem
Donald Tusk od dawna przestał udawać, że reprezentuje polski interes. On gra rolę lokaja. Siedzi pod niemieckim stołem jak kundel czekający na ochłap. Wystarczy spojrzeć, jak pokornie przyjmuje każde polecenie płynące z Berlina czy Brukseli.
Razem z Radosławem Sikorskim dali się wciągnąć w mechanizm lojalności wobec obcych, który działa jak tryby młyna – miażdżąc resztki polskiej demokracji. W tym świetle słowa Święczkowskiego o „zamachu stanu” nie brzmią jak przesada. To opis rzeczywistości, w której rządzą nami namiestnicy obcych stolic.
🔴Język Tuska – język podwórkowego awanturnika
Ktoś powie: „Ale Tusk to polityk europejski formatu”. Bzdura. Jego język nadaje się co najwyżej na podwórkową burdę, a nie na rozmowę o przyszłości państwa. Obelgi, chamstwo, polityczna agresja – to jest jego jedyny styl.
Nic dziwnego, że Piłsudski już sto lat temu trafnie ocenił podobne postaci: „Im kury szczać prowadzać, a nie politykę robić.” I to byłoby jeszcze z pożytkiem dla Polski. Bo Tusk – razem z całym dworem – szkodzi polskiej racji stanu.
A obok niego pcha się kolejny ordynarny krzykacz – Roman Giertych. Człowiek, który ze swojej przeszłości uczynił ciężar tak wielki, że teraz próbuje go zmyć politycznym wrzaskiem i ordynarnymi atakami. Giertych nie buduje – on robi chlew z polityki.
🔴Społeczeństwo karmione iluzją
Problem jednak w tym, że wciąż znajdują się wyborcy, którzy biorą tę farsę za rzeczywistość. Dają się wciągnąć w teatr, gdzie polityczna tandeta udaje powagę, a kłamstwo sprzedaje się jako mądrość. To jest dramat polskiego życia publicznego – iluzja zamiast prawdy, aktorzy zamiast przywódców.
Ale historia nie zna litości dla takich złudzeń. Prędzej czy później przychodzi moment weryfikacji. I on właśnie nadchodzi.
🔴Narodziny wielkiego przywódcy
Bo na naszych oczach rodzi się przywódca światowego formatu – prezydent Karol Nawrocki. Już dziś mówi wprost, jasno, bez owijania w bawełnę. Jak Donald Trump, który w Ameryce odważył się złamać monopol poprawności politycznej. Dlatego słowa Nawrockiego brzmią wiarygodnie – bo płyną z troski o naród, a nie z notatnika niemieckich lobbystów.
Nie minie wiele czasu, a hasła i obrazy z jego przemówień będą cytowane i powtarzane na całym świecie. A wokół niego mali politykierzy – Tusk, Sikorski, Giertych – będą kręcić się jak psy przy nogawce, próbując zyskać choćby cień uwagi.
To jest koniec pewnej epoki. Koniec iluzji Tuska i jego ferajny. Nadchodzi czas wielkiego przywódcy. Nadchodzi czas Karola Nawrockiego.
Rafał Szrama 🇵🇱
Zostaw komentarz