Dlaczego w Polsce nie chce się żyć? Smutna rocznica
13 grudnia jakoś nie ma szczęścia do poczynań naszych rodaków. 43 lata temu, to właśnie 13 grudnia doszło do kulminacyjnego punktu sporu władzy z własnym społeczeństwem – ogłoszono „Stan wojenny”.
Na szczęście nie była to wojna.
Władza, która była tak mało przewidująca, że nie brała pod uwagę możliwości społecznego buntu na skalę ogólnokrajową, zamknęła sobie ustawowo możliwości wprowadzenia innych rozwiązań.
Dziś w analogicznej sytuacji wprowadzono by „stan wyjątkowy” i… zrobiono to samo.
Wtedy… władza sama się zdyskredytowała, wprowadzając coś zastrzeżonego do obrony Ojczyzny. Choć spór dotyczył poprawiania warunków życia… w konsekwencji, po latach skończył się zmianą ustroju i władzy. Wybraliśmy ścieżkę… która zawiodła nas w miejsce w którym jesteśmy.
Słowo „zawiodła”… ma tu oba znaczenia.
Mimo wszystkich swoich zagrożeń i wad, wprowadzenie „Stanu Wojennego” było momentem przełomowym. Przekroczyliśmy „masę krytyczną”. Jego wprowadzenie było… początkiem procesu sensownych zmian.
Gdyby nie śmierć kilku górników, którzy słowo „wojna” potraktowali zbyt dosłownie, byłby tylko epizodem w naszej historii… ocenianym w sposób na jaki zasłużył – jako punkt przełomu.
Sinusoida zmian spowodowała, że 42 lata później, także 13 grudnia doszło do kolejnego wydarzenia uznawanego przez wielu za przełomowe. Zmienił się Rząd. Wydarzenie niewielkie. Jak to w systemie który obecnie u nas obowiązuje, zmiana rządu to raczej sytuacja nie budząca emocji. Ot… odchodzi jedna ekipa która już się wypaliła… a często także zdegenerowała sprawowaniem władzy, a na jej miejsce przychodzi nowa – grupa spragnionych władzy i wyposzczonych świeżaków. Sensacja niewielka… żeby nie powiedzieć „żadna”.
Jednak…
Odwleczony skutek „Stanu Wojennego” – zmiana ustroju, spowodował, że weszliśmy w cykl będący „lustrzanym odbiciem” poprzedniego. Od 1944 do 1989 roku trwał powolny proces naprawy.
Zaczynaliśmy od „obcych bagnetów” i „stalinizmu”, by poprzez kolejne korekty ucywilizować system i uczynić go strawnym.
Okres powszechnej kolektywizacji u nas się nie powiódł ale zaowocował reformą rolną i zapoczątkował uprzemysłowienie kraju.
Gomułka wyprowadził ludzi w miastach z piwnic a na wsi z polep zrobił podłogi.
Gierek pchnął nas na drogę uprzemysłowienia i rozwoju rolnictwa.
Jaruzelski… wyprowadził nas z ustrojowego rozdwojenia.
Po 45 latach staliśmy się wykształconym narodem, stojącym pewnie na własnych nogach, z jednonarodowym krajem w bezpiecznych granicach. Choć marnie rozpoczęte, te 45 lat lat kończyło się tak, że… Mieliśmy wszelkie podstawy liczyć na sukces.
Niestety…
Lata następne to odwrotność poprzedniego okresu – zaczynaliśmy z przytupem… by z każdym okresem było coraz gorzej. Zaczynaliśmy od prywatyzacji… by skończyć na rozkradzeniu i zmarnotrawieniu narodowego dorobku. Nie tylko okresu PRL ale także II Rzeczpospolitej.
Otwarciem było stworzenie niezłego systemu ustrojowego… który na naszych oczach stopniowo się zdegenerował, aż do stanu jaki mamy dziś. System partyjny – będący początkowo odbiciem złożonych poglądów społeczeństwa, wypaczył się stopniowo do duopolu zacierającego sztucznie i ze szkodą faktyczne różnice.
Na tym tle… może tylko zdumiewać, jak dobrze radziło sobie w tej mętnej wodzie społeczeństwo.
Pełni nadziei zabraliśmy się do pracy i… choć w państwie działo się coraz gorzej… kraj szedł do przodu.
Paradoks?
Nie… zbudowaliśmy niestety… dwie odrębne rzeczywistości.
13 grudnia 2023 roku… miał położyć temu kres. Nie położył.
Według nowej mody wprowadzonej przez PiS, świętować możemy też teraz inną… miesięcznicę.
15 miesięcy temu odbyły się wybory parlamentarne.
Władzę USTAWODAWCZĄ przejęła koalicja… sama siebie określająca mianem demokratycznej.
Opozycja zyskała szansę pokazać, jakie zmiany „ustrojowych ram” uważa za konieczne, Nie pokazała nic.
Pod wodzą konferansjera i wodzireja, po początkowym okresie triumfów rozrywkowej popularności, nastąpił okres zastoju parlamentarnych prac.
Sejm działa… tak, jakby w kraju wszystko szło dobrze.
Uchwalane są marginalne przepisy w drugorzędnych sprawach. W rzeczach naprawdę ważnych… zapanował zastój.
Po trzech miesiącach od przejęcia legislatury, nowa ekipa przechwyciła władzę WYKONAWCZĄ.
Tej nowej ekipie… mija właśnie rok. Co zrobiła? Mniej więcej to samo co z władzą ustawodawczą – nic.
Nowa ekipa powieliła… ba – nawet twórczo rozwinęła najgorszy element władzy poprzedników.
Do władzy ustawodawczej … dopuściła chordę partyjnych karierowiczów.
Członkami Rządu stali się partyjni krzykacze, nie posiadający wiedzy, doświadczenia i umiejętności w zarządzaniu… za to doskonale sprawdzający się w partyjnych przepychankach i wojenkach na wrzaski.
Koalicja partii z większością w Sejmie uznała, że jej rolą jest obsadzić wszystko co się da w organach rządowych. Nie bacząc na ewidentny „konflikt interesów”, jej posłowie obsadzili wszystkie możliwe stołki w egzekutywie.
Ci, którzy mają określać warunki i kontrolować ich przestrzeganie… stali się wykonawcami, czerpiącymi korzyści z ustanawianych przez siebie praw.
Ci, których zadaniem jest dokonywanie audytu i udzielanie wotum zaufania… uznali, że dla nich najprościej będzie zająć miejsca kontrolowanych i… czerpać z tego korzyści.
Podział, który ma zapobiegać nadużyciom… nadal tkwi zamknięty w sejmowej zamrażarce.. Ba… nadal trwają starania o „domknięcie systemu bezkarności”, dzięki przejęciu przez partyjnych krzykaczy władzy SĄDOWNICZEJ.
Po zapewnieniu sobie bezkarności ustawodawczej… „nowi” podążając przetartą przez „starych” ścieżką usiłują… zapewnić sobie bezkarność prawną – przejmując Sądy.
Po 12 miesiącach posiadania dwóch z trzech władz, nie zrobiono nic by sytuację uzdrowić.
Nadal działa wszystko… co stało się „pokusą nie do odrzucenia” dla nadużyć władzy.
Jeszcze większy Rząd nie wycofał się z niczego, co stało się źródłem malwersacji i kradzieży.
Nie zmieniono zasad funkcjonowania w żadnym z elementów rozkradania państwowych funduszy.
Nie usprawniono działania żadnego z ministerstw.
Nie zmieniono sposobu zarządzania państwem.
Zmieniły się twarze lecz… proces upadku trwa.
Reformy i proces naprawy… ma zastąpić cyrk tzw. „rozliczeń”.
Bezpieczny cyrk, w którym akrobatom bujającym się na linach i trapezach nie grozi nic… dzięki rozpiętym pod nimi „siatkom”.
Wielu uwierzyło w ten pokaz.
Choć wszyscy wiemy, że:
postępowania prokuratorskie ciągną się latami…
sprawy sądowe to procesy trwające w nieskończoność…
wyroki są oprotestowane, zaskarżane i kasowane… a w miarę potrzeby sprawy trafiają do instancji ponadnarodowych.
Wiedząc o tym wszystkim część wciąż ma nadzieję, że kiedykolwiek, ktokolwiek… zostanie pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Już nawet wspominać nie warto… o procesie rozkładu jaki dotknął nasz wymiar sprawiedliwości.
W tej sprawie… Minister zajęty rolą prokuratora – też nie robi nic a sami sędziowie nadal z uśmiechem docinają gałąź autorytetu… na której siedzą. Tylko patrzeć jak… przetną.
Jaki jest dorobek tych rządów po roku sprawowania władzy?
No cóż…
Sukcesem największym są zakupy w USA.
Na fali starego, dobrego okrzyku sprzed lat:
„Ruskie wejdą”
znów straszy się nas wojną i katastrofą… wydając nasze podatki i… zaciagane długi, na militarny złom.
Znów… jak przed laty, te „Ruskie” mają stać się pretekstem i… wymówką.
Brednie o „bezpieczeństwie” i zabezpieczeniu przed obcym najazdem, mają nam zastąpić marzenie najprostsze.
Marzenie…
BY W POLSCE CHCIAŁO SIĘ ŻYĆ.
O czym nie mówi żaden z partyjnych nominatów na ostatni stołek w kraju… z którego można jeszcze coś… uratować.
WASZ
nikt.
Autor: Jarosław Wocial
Zostaw komentarz