Okazuje się, że na czele rządu Jej Królewskiej Mości stoi „komunista”!
Tak przynajmniej twierdzi jeden z najważniejszych filarów intelektualnych i moralnych PiS czyli europoseł Dominik Tarczyński. Na szczęście w przeciwieństwie do swojego dziadka, na którego często się powoływał, pan europoseł nie będzie organizował antykomunistycznej partyzantki miejskiej na terytorium Wielkiej Brytanii. Tym bardziej, że nie wpuszczono go do tego kraju, co zaowocowało wspominanym na wstępie odkryciem.
Pan Tarczyński zapowiedział natomiast, że pozwie premiera Starmera do sądu, gdy tylko ten przestanie być szefem brytyjskiego rządu. „Jak przegrasz kolejne wybory, komunisto, spotkamy się w sądzie!” – napisał Tarczyński.
Osobiście jestem zdania, że niezłomna postawa pana Tarczyńskiego, który na co dzień walczy z eurokratami w Brukseli, a teraz chciał wygłosić przemówienie na „największym patriotycznym wydarzeniu w Europie” na którego organizację w Londynie wyraził zgodę – zapewne wskutek niedopatrzenia – rząd z „komunistą” na czele, zasługuje na szybkie i znaczące wyróżnienie.
Wydaje mi się, że funkcja dwunastego wiceprezesa PiS byłaby tutaj w sam raz. Gdyby jednak Prezes uznał, że to jednak byłoby o jednego wiceprezesa za dużo, a liczba 12 rodziłaby nieuzasadnione skojarzenia, to jestem przekonany, że już niedługo i tak z jednym z nich się rozstanie.
Oczywiście nie z bohaterskim panem Zbyszkiem, który będzie teraz „oddziaływał na środowiska polonijne w USA” (oby równie skutecznie, jak zreformował nasze sądy i prokuraturę). Tylko z tym, który nie podziela nowej linii partii ws. kryptowalut.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz