Kilka osób ostatnio pytało się mnie o to, co sądzę na temat teczki znalezionej w domu Ziobry. Czy to legalne?
No cóż – Zbigniew Ziobro był wyłączony od prowadzenia tej sprawy, co zresztą sam publicznie oświadczył.
Nie ulega wątpliwości, że nawet jako prokurator generalny nie miał prawa wyłącznie rozporządzać aktami sprawy.
W praktyce jednak – nie jest chyba tajemnicą to, o czym tu napiszę – sędziowie i prokuratorzy biorą akta sprawy do domu, żeby na nich pracować. Mogę sobie więc wyobrazić, że prokurator generalny Zbigniew Ziobro pod jakimś pretekstem „ogólnego”, czy tam „zwierzchniego” nadzoru, mógł wziąć tę teczkę do domu (chociaż oficjalnie nie mógł, bo akt z sądu czy prokuratury nie można wynosić, ale, jak wspomniałem, w praktyce się to zdarza).
Problem jednak taki, że Zbigniew Ziobro prokuratorem przestał być już jakiś czas temu, a teczka była poza kontrolą prokuratury. Była mianowicie ukryta przed tym organem. Interes publiczny doznał tu szkody.
Tymczasem art. 276 kk. stanowi:
Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Przepis ten traktuje – przekładając to na język ludzki – m.in. o takiej sytuacji, w której ktoś bierze dokumenty i coś do nich podkłada. Albo usuwa. Przedmiot ochrony tego przepisu jest szerszy, ale w kontekście tej konkretnej sprawy te aspekty ochrony uważam za najważniejsze. Bo zakładam, że Zbigniew Ziobro nie wziął tej teczki do domu z sentymentu.
Jest jeszcze jeden przepis, w którego oddziaływaniu znajduje się ta sytuacja. Otóż art. 231 § 1 kk gloso, że funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
To, co tu wyżej napisałem nie przesądza jeszcze o winie Zbigniewa Ziobry. Myślę, że każdy adwokat jest w stanie szybko i sprawnie zmontować tu linię obrony, którą trudno będzie podważyć. Sprawa jednak powinna być przedmiotem wszczęcia postępowania z urzędu.
Na koniec taka historia: kiedy byłem aplikantem adwokackim jednego mojego kolegę wywalili z aplikacji. Sędzia dał mu akta do domu, żeby napisał projekt uzasadnienia. Akta rozszarpał pies. Nie wiem jakie konsekwencje poniósł sędzia.
Zostaw komentarz