W komentarzach pod poprzednim postem była prośba napisać kilka słów o konkretnych kwestiach dotyczących ukraińskiej polityki wewnętrznej. Postanowiłem, że dawno już na ten temat nic nie pisałem, więc czemu nie. Mogą też Państwo zadawać swoje pytania w komentarzach pod tym tekstem. Ale pytania dotyczące konkretnie polityki wewnętrznej Ukrainy. W miarę możliwości albo będę odpowiadał w komentarzach, albo osobnym tekstem.
Jedziemy.
1/ Kim jest Jermak?
Dla takich ludzi jak Jermak w ukraińskiej ludowej terminologii politycznej istnieje bardzo dobre i popularne określenie. Jermak to „czort”. W Polsce to słowo raczej jest już mało używane w odróżnieniu od Ukrainy gdzie jest powszechnie obecne. Czort to określenie na wrednego złego ducha rodem z mitologii słowiańskiej. Takiego który cały czas robi jakieś przekręty i ci dokucza. No więc w ukraińskiej polityce ciągle są takie postacie, których naród określa jako „czortów”. W jakimś sensie można powiedzieć że każdy ukraiński lider stara się mieć przy sobie takiego etatowego „czorta”. Zadaniem takiej postaci w wypadku prezydenta Ukrainy, jest wykonywanie brudnej roboty i zbieranie na swoją głowę negatywnej karmy, zamiast by spadała na głowę prezydenta. Każdy z prezydentów miał takich ludzi i Jermak jest takim człowiekiem Zełeńskiego. I jest dobry w tym dlatego jest taką złowieszczą postacią w odbiorze społecznym. On robi wszystko co jest od niego wymagane, odpowiada za każdy kierunek, jaki prezydent mu poleci, zajmuje się tym czym sam prezydent zająć się nie może. Panowie znają się z czasów sprzed wyborów 2019 roku bo ściśle współpracowali w sferze medialnej. Jermak był producentem filmowym, z Zelenskim przyjaźnił się przez długie lata i stąd zaufanie między nimi. Ale oprócz tego Jermak ma wykształcenie prawnika i ma doświadczenie pracy asystentem przy byłych deputowanych parlamentu czy na przykład byłym premierze Ukrainy Arsenu Jaceniuku. Czyli ma wszystkie niezbędne predyspozycje do pełnienia roli etatowego „czorta” przy prezydencie Ukrainy.
Błędem jest uważać, że jest kimś ze swoją własną pozycją w ukraińskiej polityce. Bez prezydenta Zełeńskiego tej pozycji nie ma. Jego działalność uczyniła go toksycznym i nikt inny poza Zełeńskim do swojej ekipy go nie weźmie bo to by oznaczało na wstępie sobie odjąć porządny procent popularności. Więc jego rola w praktyce ograniczona jest do takiej roli asystenta. Poza tym złudzeniem jest myśleć, że przy prezydencie Zełeńskim może istnieć ktokolwiek kto by zagrażał jego władzy. Ze wszystkich przyjaciół i partnerów, z którymi w 2019 roku Zełenskim zaczynał swoją przygodę polityczną w chwili obecnej nie ma już nikogo w polityce poza Jermakiem. Jak tylko ci Panowie dorastali do jakiejś własnej wizji i ambicji politycznych – natychmiast wylatywali ze stanowiska. To dotyczy pierwszego prokuratora generalnego, pierwszego premiera, pierwszego głowy administracji, głowy parlamentu. Nie będę wymieniał tych wszystkich nazwisk bo oni wszyscy z polityki zostali wypchnięci i żadnej pozycji teraz nie mają. Przy prezydencie Zełeńskim ty możesz być utalentowanym kompetentnym technokratą i wykonywać swoje obowiązki. Możesz być lojalnym „czortem” do brudnej roboty. Ale nie możesz być politykiem budującym własną pozycję przy nim. Taka jest prawda. I kiedy ktoś pisze – „Jermak chce pozbyć się niewygodnych dla niego postaci w armii czy rządzie” – tłumaczyć to trzeba jako – ” Zełeński chce wymienić odpowiednich ludzi ale tak by nie ponosić w pełni odpowiedzialności za to”. I ten fakt że nie mówimy w takich sytuacjach o Zełeńskim tylko o Jermaku, świadczy o tym, że on dobrze swoja rolę spełnia.
2. Jak ukraińska opozycja działa w warunkach wojny?
No normalnie działa i krytykuje prezydenta na całość. Z tym, że opozycja również ma swoich „czortów”, którzy siebie nie ograniczają w słowach. Natomiast liderzy opozycji zazwyczaj utrzymują spokój i pozycję umownie „pro państwową”. To też swego rodzaju gra gdzie są osoby mówiące najostrzejsze rzeczy i często przekraczający granice. Społeczeństwo często tych ludzi zaczyna z tego powodu nienawidzić. Ale takie postacie są potrzebne by utrzymać radykalnie antyrządowo nastawiony opozycyjny elektorat. No a liderzy opozycji typu Poroszenki czy Tymoszenki mają być ponad tymi kłótniami. Rola opozycji spadła z powodu tego, że od 2019 roku rządzi krajem prezydent i jego partia w parlamencie więc oni opozycji za bardzo nie potrzebują. Ale krytyka rządu w przestrzeni publicznej jest obecna i jest czasem bardzo ostra. W rzeczywistości ogranicza tą krytykę samo społeczeństwo. Rosjanie tutaj ratują Zełeńskiego w jakimś sensie bo Rosja z oczywistych powodów jest głównym zagrożeniem i oni cały czas swoim okrucieństwem podtrzymują pewien niezbędny poziom efektu jednoczenia się wokół flagi w tym kraju.
3. Co jest z wolnością słowa na Ukrainie?
Jeżeli odpowiedzieć na to pytanie krótko – władze próbowały ją ograniczyć i wziąć media pod kontrolę ale te działania były nieskuteczne. Więc pole informacyjne ukraińskie jest pełne dyskusji i krytyki władz. Ukraińskie władze nie mają zasobów i możliwości tą dyskusję kontrolować czy ograniczyć krytykę.
Na początku wojny w jakimś sensie państwo media głównego nurtu znacjonalizował. Nie w sensie fizycznego ich przejęcia w sensie utworzenia zjednoczonego skoordynowanego przekazu czyli tzw. Telemaratonu, gdzie są obecni wszystkie największe tradycyjne kanały telewizyjne. W teorii to miało zabezpieczyć skoordynowany przekaz i chronić pole informacyjne przed rosyjską dezinformacją. W praktyce to służyło narzędziem wykluczenia z tego pola pewnych opozycyjnych kanałów których do tej struktury nie włączono.
Ale ten plan był absolutnie nieskuteczny. Ten Telemaraton okazał się być badziewiem ze słabą oglądalnością i absolutnym brakiem zaufania widza. Efekt był taki, że to tylko sprzyjało obniżeniu roli tradycyjnych media i wybuchowemu wzrostu media internetowych i ukraińskiego segmentu YouTube. Czyli w mojej ocenie, próby państwa przejąć kontrolę nad przekazem w media efekt miało odwrotny. Państwo straciło wpływ na media nawet ten, który miało wcześniej. To swoją droga pośrednio dobija system oligarchiczny na Ukrainie bo tradycyjne media były jednym z głównych filarów ich władzy nad ukraińską polityką.
W internecie mamy na Ukrainie ogromny po prostu rozrost różnych media. Popularne są różne formaty z wywiadami, otwartymi dyskusjami. I armia i czołowi urzędnicy w tych dyskusjach biorą aktywny udział. Na Ukrainie można usłyszeć taki poziom krytyki w stosunku do polityków i instytucji państwowych ze strony czynnych oficerów sił zbrojnych, który w krajach zachodnich jest nie do wyobrażenia. Bo tam to wojsko ma zupełnie inną strukturę. Opozycyjne kanały również nigdzie nie zniknęły, a nawet odwrotnie zyskały dodatkowo widza w tej sytuacji. I problem obecnej władzy polega na tym iż podczas wojny państwo zawdzięcza swoim istnieniem tym oficerom, organizacjom wolontariackim, młodym przedsiębiorcom z sektora zbrojeniowego … tym samym ludziom, którzy aktywnie ich krytykują. I państwo nic z tym nie możesz zrobić z tego powodu. Żeby przeżyć w tej wojnie trzeba budować na Ukrainie struktury zdecentralizowane, a pluralizm w media jest częścią tych struktur. Jedno bez drugiego istnieć nie może. Próba zrobić z Ukrainy Rosję zakończy się upadkiem państwa.
4. Czy Gruziński scenariusz jest możliwy na Ukrainie?
Na Ukrainie są pewne siły, które już teraz potencjalnie są do tego gotowe. Nie bez powodu Pan Arestowicz mówi to co obecnie mówi. Ale Arestowicz nie jest taki sam, tam jest całe stronnictwo ludzi o podobnych czy nieco bardziej ostrożnych poglądach. I pewna baza dla jakiegoś ruchu „w imię pokoju” już teraz istnieje. Oni nie mogą otwarcie w tej chwili podobnych tez głosić, ale ja nie mam wątpliwości, że z czasem będą próbować zająć swoje miejsce w ukraińskiej polityce. Czy mogą zyskać taką popularność by dojść do władzy? To zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od tego czym zakończy się wojna.
Ale ja mogę Państwo zaskoczyć – to tak naprawdę ma znaczenie drugorzędne. Bo umowny scenariusz gruziński na Ukrainie już miał miejsce. W 2019 roku 73% obywateli Ukrainy wybierając pomiędzy „prezydentem wojny” i „prezydentem pokoju” wybrało tego ostatniego. Zełeński głosił tezy o bezwarunkowym zawieszeniu broni, nie narażaniu się Putinowi, o dialogu z Moskwą i znalezieniu kompromisu. To jest zasadniczo ten sam kierunek co i w wypadku partii Gruzińskie Marzenie. Ale są też i różnice powodujące, że polityczna sytuacja na Ukrainie toczy się innym torem. Po pierwsze Ukraina jest większa i strachu przed Rosją tam jest mniej. Po drugie na Ukrainie jest bardziej aktywne społeczeństwo obywatelskie pod względem zdolności do samoorganizacji i armia jest związana dość mocno z tym społeczeństwem. Weterani grają ważną rolę w społeczeństwie. Władze nie mogą ich po prostu rozpędzić siłą. Boją się społeczeństwa i muszą reagować na jego wymogi. To stawia władze w pewne ramy poza które one wyjść nie mogą nawet jeżeli by chcieli jutro podpisać kapitulację, w praktyce tego nie zrobią. No i po trzecie sama Rosja i jej skrajnie agresywna postawa powoduje, że dla „gruzińskiego scenariusza” nie ma miejsca na Ukrainie. No bo żeby powstała uległa Rosji Ukraina, trzeba by Moskwa takiej Ukrainy chciała. A Moskwa każdy przejaw pacyfizmu na Ukrainie odbiera jako szansę dla nowego ataku. Więc pacyfistów z tego powodu staje się coraz mniej.
Idealną ilustracją tego jest sam prezydent Zełeński który przeszedł drogę od wzorowego gołąbka pokoju do twardziela i lidera walczącego narodu. Kto to z nim zrobił? Putin. Gdyby Rosjanie dalej manipulowali, grali w polityczne gierki i prowadzili wojnę hybrydową, to dalej byłby za „pokojowym współistnieniem na podstawie kompromisu”
I na koniec krótko kilka tez
– premier Swyrydenko formalnie zostanie powołana w sposób zgodny z konstytucją. To jest bezsensowna dyskusja. Jestem pewien, że przed złożeniem propozycji jej przez Zełeńskiego okażę się, że jednopartyjna większość jej kandydaturę zaproponowała. To jest bez znaczenia w obecnej sytuacji a sama ta dyskusja maskuje tylko realny problem, który nie polega na tym iż Zełeński niby ignoruje konstytucję. Problem polega na tym że 73% zagłosowało w 2019 roku za nieistniejącą partię Sługa Ludu co spowodowało, że mamy realnie system super prezydencki przy formalnie obowiązującym systemie parlamencko-prezydenckim. Wszyscy premierzy za rządów Zełenskiego powoływano w ten sam sposób. Formalnie może wszystko odbywać się zgodnie z literą prawa … ale w praktyce to nic nie zmieni. Ukraińcy tego egzaminu w 2019 nie zdali. Po wojnie będzie powtórka z egzaminu.
– Zełeński jest legalnym prezydentem kraju zgodnie z ukraińskim prawem. Koniec kropka. Bo podczas Stanu Wojennego prezydent pełni swoją funkcję do momentu wybrania nowego prezydenta nawet jeżeli jego kadencja już wygasła. I nikt na Ukrainie tego nie podważa. Bo wszyscy łącznie z tymi kto ostro władze krytykują zdają sobie sprawę, że będzie chaos jeżeli zaczniemy delegitymizować władzę zwierzchnika sił zbrojnych podczas wojny. Jeżeli dojdzie do sytuacji, w której bezpieczne przeprowadzenie wolnych konkurencyjnych wyborów będzie możliwe, ale władze będą przeciągać stan wojenny po to by nie oddawać władzy … stosunek do tej kwestii szybko się zmieni. Państwo to szybko zauważą bo Ukraińcom wiele powodów do buntu nie trzeba. Teraz ta konstrukcja trzyma się jakimś cudem dzięki ogólnemu uznaniu, że należy dbać o zachowanie państwa i stabilność w nim inaczej wszyscy zginiemy. To pierwsza wojna w której nie ma anarchii i Ukraińcy nie pobili się między sobą w jej trakcie. I dla mnie to jest wyraz dojrzałości tego narodu, którego wreszcie stać na własne państwo.
Niżej – czort z filmu „Wieczory na chutorze niedaleko Dykańki” z 1961 roku.
______________________________________________________________
Zachecam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz