W XIX wieku, nacjonaliści wspólnie z masonami, stworzyli plemienną historię Europy. Chociaż masońsko- nacjonalistyczny romans dawno się skończył, to ich „intelektualne potomstwo” trwa nadal i tworzy kolejne, coraz bardziej popaprane mutacje jak idea „wielkiej Lechii”. W XIX wieku i na początku XX chodziło o rozbicie tradycyjnych monarchii. Trzeba było pokazać, że chrześcijańskie monarchie są albo sztucznymi tworami albo efektem podbojów jednej z grup etnicznych. Widać to we współczesnym pojmowaniu dawnej Rzeczypospolitej, ale tym razem nie o tym pragnę pisać.
Naszym południowym sąsiadem przez wieki było Królestwo Węgier, które utożsamiamy z państwem plemienia Madziarów… tylko ochrzczonych… Podobnie podchodzą do tego sami Madziarzy. Do niedawna, podobna narracja historyczna dominowała wśród innych ludów i narodów dawnej Korony Świętego Stefana. Słowacy określali czasy Królestwa Węgier jako „tisicročne mad’arske utlačanie” czyli „tysiącletni madziarski ucisk”. Podobnie jak współcześni Ukraińcy, doszukiwali się działań „narodowowyzwoleńczych”
w różnych chłopsko-zbójeckich ruchawkach (jak ta zorganizowana przez Juraja Janošika) czy u lokalnych oligarchów-sobiepanków (jak Matuš Čak), którzy nie chcieli się poddać centralnej władzy królewskiej.
Madziarzy nadal kontynuują to podejście. U Słowaków zaszły duże zmiany. Żaden poważny słowacki historyk nie opowiada już kocopołów o „tysiącletniej niewoli i ucisku”. Mówią dziś o tym, że słowackie plemiona aktywnie włączyły się (aktivne sa začlenili) do tworzenia monarchii, budowanej przez króla Świętego Stefana. Chrzest przyjął jeszcze jego ojciec Gejza ale to on został koronowany, ogłoszony „oświecicielem Węgier” a następnie kanonizowany, zarówno przez kościół katolicki jak i prawosławny. W przeciwieństwie do swojego ojca, rozszerzał chrześcijaństwo bardziej przywilejami niż siłą. Z przywilejów korzystały więc głównie ludy słowiańskie, które już dawno były ochrzczone (w trzech obrządkach) a wiele klanów madziarskich długo trzymało się pogaństwa. Wspólnym językiem, zwłaszcza warstw wyższych, stała się łacina.
I właśnie te wieloetniczne Węgry były przez wieki naszymi bratankami i sojusznikami, choć czasem zdarzały się konflikty. W XIX wieku narodził się madziarski nacjonalizm, nawiązujący bardziej do plemiennej historii Madziarów niż do tysiąca lat chrześcijaństwa. Sukces, związany z utworzeniem dualistycznej monarchii Austro-Węgierskiej, stał się prawdziwą katastrofą i faktycznym uciskiem dla innych grup etnicznych, zamieszkujących kraje Korony Świętego Stefana. Nasza Galicja i Lodomeria miała szczęście, że należała do części austriackiej. W części węgierskiej (de facto madziarskiej) rodziły się nacjonalizmy, które odrzuciły nawet historyczną wspólnotę z Koroną Świętego Stefana. Od niedawna z zadowoleniem odnotowuję, że zaczęło się to zmieniać.
Zostaw komentarz