Fronty zamarły i spływają krwią we względnej ciszy. Codzienne raporty Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine pokazują jedno. Setki zabitych ludzi, ale niemal zerowe straty w sprzęcie. Bo obie strony wycofały raczej ciężki sprzęt poza zasięg bezpośredniej styczności bojowej. Błoto, deszcze, mgły. nikt się nie wychyla, tylko nazgulce pchają te kolejne eszelony zmoglizowanych do ataków, które nic nie zmieniają. Chyba chcą odsunąć w czasie kolejne ukraińskie uderzenie.
I chyba im się nie udaje.
Zatem zbieram się do porządkowania swoich spraw. A jest co robić.
Dzisiaj pewien portal zrzutkowy odblokował środki, więc będzie można kupić wreszcie po dobrych cenach dzidy do pomiaru odległości. A z kolei termowizor już w połowie drogi. I kiedy tak stałem przy stole do pakowania, żeby sprawdzić czy wszystko działa, myślałem sobie najpierw o czym innym.
Że są kolesie i kolesiany co mają we krwi ogarnianie takich spraw na coraz wyższym poziomie, a ja jednak lubię dotknąć rzeczy, znać adres, imię, nazwisko kogoś kto to dostanie do ręki, założy na głowę. Wiem, że to nieprzystosowawcze, ale pewnie dlatego wspieram różnych po kawałku. A kiedy sprawa nabiera wymiarów systemowych, instytucjonalnych – wyłączam się jakoś. Kiedy to jest paczka dla chłopca, który stracił tatę i trzeba ustalić adres, kiedy trzeba zgadać się z paroma osobami w sprawie zrzutki na takie czy inne marzenie chłopca – czuję zapał, wiem, że mogę a skoro mogę – to już muszę.
A kiedy paczka zmienia się w TIR-a, to chociaż wiem, że to dobrze, nie umiem już wykrzesać takiego zapału do TIR-a.
I proszę, stałem przy stole do pakowania wysyłek i patrzyłem za okno, zobaczyłem, że coś wypełnia karton z termowizorem, że to przekąski, suszona wołowina. No, zimno jest. Taka przekąska raz, że daje zajęcie gębie, dwa, że daje zajęcie żołądkowi, trzy że pomaga przetrwać to zimno, może głód, trawi się wolno, więc też nie gna cię po godzinie czy dwóch do defekacji, a to jest kłopot w warunkach polowych.
Nie było tych kilkunastu przekąsek na paragonie ani fakturze zakupowej. Taki drobny gest. Nic globalnie nie zmieni, ale ktoś na tej widecie nad Dnieprem czy Dońcem będzie miał coś na ruszt do wrzucenia.
Ale patrzyłem za okno, a za oknem pracy mamy elektrociepłownię.
Wielka, rozległa, gorąca. Na jej terenie są gabinety lekarskie, przychodnie specjalistyczne. tak wyszło, jak się restrukturyzowało wszystko zostało sporo wolnych powierzchni i nie wiem, wynajęte, kupione, no mnóstwo tych gabinetów tam jest.
Zatem tak patrzę, zapomniałem że przepakować trzeba termowizor, myślę jakby tak Ch-22 czy inny „Kalibr” tak tam jebnął. To by te wszystkie przychodnie, lekarzy, dzieci, kobiety – pozabijał.
A co do mnie to cała witryna przeszklona. Pierwsze co – szkło by mnie mogło poszatkować.
I spokojnie analizuję, jakby był za ladą, to tylko szybkie schylenie i paździerz może szkło zatrzyma. Ale jak tak przy tym stole do pakowania wysyłek, bokiem do okna to nic bym nie zrobił, rzuciło by mną na wprost o stalowe drzwi od zaplecza, co najmniej połamane żebra. I to cholerne szkło.
No ale przecież one nie zawsze są celne, myślałem, patrząc za okno, trzymając w ręku tę przekąskę dołożoną do termowizora. Bywa,że chybi, bywa że zejdzie na cel pod złym kątem. No bo tak – nasz kwartał – pl. Strzelecki- ul. Łowiecka – ul. Biskupa Tomasza – to tak mniej więcej na linii strzału i dolotu, jakby leciały w linii prostej anie kluczyły. No to ta nasza kamienica tak w linii prostej od ogrodzenia elektrociepłowni z 15 metrów, od pierwszych budynków – 20, a wysoka na kilka pięter, to jakby leciał i miał płaski profil to by mógł się wbić tak w połowie kamienicy, zawadzić i wtedy już nie podmuch i szkło, ale te kilka pięter nad nami wali się nam na łeb. To już sie nigdzie nie schowasz, chyba że rzucisz się w stronę naszej piwnicy magazynowej, lochu 4 metry pod ziemią, ale jak tam też się zawali to cię nigdy nie wyciągną.
Czy to będzie te 8000 znaków, które postanowiłem sobie napisać dla Yulia Berezhko-Kaminska? Jak wykroić z tych 289 dni czuwania 8000 znaków, żeby to miało sens? W sumie bez znaczenia, bo od 24 lutego 2022 roku zapisałem już 1 milion 100 tysięcy znaków. Mogą być te, mogą być inne. Wszystko jedno.
No dobra, ale miałem o czym innym.
Że jednak coś się robi.
Żeby tak nie było.
Żeby ta wojna się skurczyła i skończyła.
Żeby zacząć opatrywać rany celnie zadane.
Miałem o tym, że chłopiec dostał wymarzone lego.
Jego zdjęcie zamieszczam nie dla taniego lansu, zresztą
– nie ja fundowałem mu to lego tylko grupa kilkunastu osób, które się tym nie chwalą.
Chodzi o widomy znak, że każdy naprawdę może cokolwiek, coś.
Jak śpiewał swego czasu Kaczmarski Jacek:
„każdy z was jest łodzią w której,
może się z potopem zmierzyć
cało wyjść z burzowej chmury
– musi tylko w to uwierzyć”
Zatem coś, jest zawsze więcej niż nic.
Może to być duża rzecz, jak zbiórka na helikopter Bożydar Pająk, którą jak wiecie wspieram nie na żarty.
Założyłem własną skarbonkę w tej zbiórce – #Smigła_Świętej_Sabiny – zajrzyjcie do pierwszego komentarza, tam znajdziecie link do tej zbiórki.
Postanowiłem też, że nie zamykam zbiórki dla Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics firmowanej pospołu przez kolektywy Wyleczyć z wojny oraz Laboratorium Empatii.
Sprawdziłem bowiem, że założyliśmy ją 24 lutego 2022 roku, zatem – pomyślałem – niech trwa tak długo jak trwa ta cholerna wojna. Zamkniemy ją razem z wojną.
Zatem tak – ciągle tam się zbiera kasa, przebiliśmy 1300% założonego celu, ale zdaje się,że Hospitalersi też przebili 1300% założonych wyników na wypadek wojny.
Zajrzycie do linka w drugim komentarzu – tam będzie ta zrzutka.
W poniedziałek albo wtorek będziemy kupowali za pieniądze ze zrzutki, do której link wrzucam w trzecim komentarzu, razem z Tomek Ssak Sikora laserowe dzidy. Wyjdzie ich chyba 10, ale zrzutka zostanie zupełnie wygolona do zera. A jeszcze jak zawsze gdy chodzi o dzidy kolega Marcin Czyżyk wspomaga. Dzięki druhu. Ale zrzutka powiadam – do zera. Na liczniku będzie 43 tysiące, ale wszystko wydane – jak chcecie możecie dorzucić.
No i chyba dwa dni temu lampy dotarły do Wity, Wadik i Lera uczą się już przy normalnym świetle. Dzięki Sławomir Zoń. Wita pisze, że to jest życie, nie ma porównania do świeczek. To jest normalne życie. Po prostu. Poprosiłem o zdjęcia, ale samotna mama ma dużo zajęć, będą, to pokażę, żebyście wiedzieli, że jedna osoba może wiele.
I to nie jestem ja ta osobą. Ani trochę. Ktoś inny dał pieniądze, ktoś inny te lampy wynalazł i kupił.
Ja jestem tylko dobrym trybikiem w jednym z setek łańcuchów, łańcuszków dobrej woli.
Trybikiem, który tym się różni od innych, że potrafi pisać najdłuższe posty na fejsie, a ludzie i tak je czytają. To tyle.
Rozmawiałem z Oksaną, a Oksana mówi, że tak, że fajnie, Serhijko się bawi, ale żeby już z nieba nie spadały rakiety, żeby już było tylko czyste niebo dla dzieci. Że już tylko o to się modlą, tego by chcieli.
Rozmawiałem z Grzegorz Jaroslaw Rybak, który siedzi na szybkim wolontariacie w Kramatorsku. Tak, zajrzyjcie do niego, on ma na głowie rupiecia, którego próbują z jednym Nowozelandczykiem postawić na kołach, ale nie ma zrzutki bo Grzesiek ma tylko trzy tygodnie przed sobą, nie zdążymy postawić, zrobić, zebrać i wysłać kasy.
zajrzyjcie na posty Grzegorz Jaroslaw Rybak, tam są numery kont, rewolutów, paypali, można szybko im pomóc, warto.
Pytam zatem Grześka, co Ciebie wywiało, a on do mnie, kurde stary, przecież czytałem „Kamienie na Szaniec”, no to co miałem robić.
Te parafrazy które skracają drogę do każdego polskiego serca.
My już nie mamy metafor, poezji, mamy parafrazy.
(Tak, tak Natalia Belczenko u Was dzienniki, sucha sprawozdawczość, u nas parafrazy).
I dalej mówi Grzesiek – wszystko mi się przydaje tutaj, doświadczenie z zadym, napierdalania się z policją, z pracy socjalnej i Powstanie Styczniowe, mówi, wszędzie jak patrzę, za dużo psychologii, za mało wiedzy o Powstaniu Styczniowym.
(Tak btw, zajrzyjcie do Grześka na Gawędy 1863, ).
Mówi – siedzę w domku bez ogrzewania z dziadkiem, jeden koc mamy, ale patrzę, kurde zasłony w oknach. No i już nam cieplej.
Mniej psychologii więcej o kampanii Langiewicza, mówi Grzesiek.
I harcerstwo, zadymiarstwo, a nie hochsztaplerstwo – psychologia – mówi Grzesiek.
A ja mówię – ej, stary, gadasz z psychologiem z wykształcenia, po UJ.
No to straciłeś trochę punktów, mówi Grzesiek.
A ja na to, ale wiesz, ogólnie się zgadzam, zawsze uważałem że psycholog to powinien mieć do swojej dziedziny stosunek Jasia Himilsbacha
– mnie to tam gówno obchodzi, a pomóc mogę.
I tak myślę, co tam wojna z nami zrobiła?
Okazało się, że to, co wydawało się kulą u nogi, kamieniem u szyi stało się dobrym doświadczeniem, jak u Grześka. Stoi za nami.
Albo u mnie, zawsze myślałem, że ta praca w hurtowni urządzeń niskoprądowych to dopust boży, pokuta za jakieś niepopełnipone winy, pomyłka w nastawni losu.
A teraz patrzę na te wszystkie papiery, widzę sprzęt kupiony i puszczony dalej za ponad 200 tysięcy złotych. Sprzęt bardzo dobry, sprawdzony, puszczony za ceny, których na rynku nie ma raczej. Mam je ja, bo pracuję w hurtowni, mam kontakty i rozmawiam z hurtownikami jak swój ze swoimi.
Być może zatem wszystko było po coś.
Tak pomyślałem sobie zaklejając pudełko, bo jak wiadomo, jak ja zapakuję, to nie ma ch. we wsi.
Spojrzałem jeszcze raz na zdjęcie chłopca z klockami lego, spojrzałem na paczkę i spojrzałem za okno.
Przypomniał mi się żydowski dowcip, jak krawiec oddaje klientowi garnitur, i wszystko leży dobrze, przychodzi do płacenia klient mówi:
– słuchaj no żydowski krawcu, Twój Bóg stworzył świat w sześć dni, bo siódmego odpoczywał, a ty ile mi ten garnitur robiłeś?
A żydowski krawiec na to:
– Ależ Panie szanowny, pan spojrzy łaskawie na ten świat, a potem pan spojrzy na ten garnitur…
I co to ma wspólnego zapytacie z tymi paczkami, zbiórkami, elektrociepłownią za oknem?
Ano,
wszystko.
#Śmigła_Świętej_Sabiny
Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.
Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.
Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Fot. MON
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz