– To on kopnął czarnego kundla po śmierci Kierownika Działu. – powiedział świadek, pracownik Biblioteki przed Sądem Uczelnianym, który niezwykle rzadko praktykował.

Oskarżyciel wskazał palcem osobę obwinioną.

– A czy czarny kundel w czasie kopnięcia był nieskopany aby? – zapytał sędzia.

– Co to za pytanie jest, jeśli jest jak jest – zapytał świadek.

– Sąd przez chwilę milczał gdyż odbierał telefon z MOPS-u. Sędziemu bowiem przysługiwała pomoc w karmieniu siebie. Ustawił się tak do końca życia. Załatwił sobie to świadczenie po znajomości.

Sędzia jadł i jadł za publiczne pieniądze i skazywał kolejnych pracowników uniwersytetu. Jednych za niepracowanie, innych za przepracowanie. Pretekst był i owszem. Ci przepracowani mieli pretensje do tych nieprzepracowanych, ale cóż.

– Frajerstwo nie popłaca – powiedział pracownik ochrony. – My tu jesteśmy królami frajerstwa. Żadnych nagród, premii, niczego. Żyjemy od pierwszego do pierwszego. Na chińskich zupkach – powiedział pracownik ochrony.

– On go kopnął, o tak w bok – powiedział pracownik ochrony – żeby go bardziej zabolało. A on i tak miał ciężko w życiu. Świadek nie zeznawał zgodnie z prawdą. Kluczył.

Na portierni tymczasem rozpoczęła się impreza. Zmiksowano dwie zupki chińskie a ich woń wprowadzała nastrój szaleństwa żywnościowego.

Tymczasem rozpoczęła się rozprawa sądowa.

Sędziowie siedzieli na sali odziani w koce. A reszta byle jak.

– Otwieram rozprawę – powiedział sędzia. – I zapytuję dlaczego kopnięto kundla po śmierci Kierownika Działu. Nie czy, ale dlaczego bo sprawcę już ustalono.

Obraz Laurent Verdier z Pixabay