Od chwili gdy wybory wygrała prawica wiadomo było, że opozycja nigdy się nie pogodzi z demokratycznym werdyktem społeczeństwa, bo nic tak nie boli jak utrata władzy, kasy i przywilejów. Ponieważ wszelkiego rodzaju naciski z zewnątrz, marsze KOD-u, pikiety pod Sejmem, miasteczko namiotowe nie przynoszą spodziewanych rezultatów, a rząd Beaty Szydło jako jedyny realizuje wyborcze obietnice, opozycja oraz główni rozgrywający w EU doszli do wniosku, że czas pracuje na ich niekorzyść i dlatego należy go jak najszybciej obalić, nim dobra zmiana utrwali się w świadomości społecznej.

Do walki z rządem PiS- u ochoczo przystał L. Wałęsa, który gotów jest podpalić Polskę byle tylko eksperci grafologii nie potwierdzili oficjalnie, że dokumenty które przyniosła żona Kiszczaka do IPN-u są autentyczne. Spokój w kraju i dobro jego obywateli nie ma najmniejszego znaczenia. Najważniejsze, by nie legł w gruzach mit legendarnego robotnika który jednoosobowo obalił komunizm i został prezydentem.

Należało liczyć się z tym, że prędzej czy później dojdzie do generalnego starcia, dziś wiemy, że nastąpi ono 13.12.2016 roku. Jednym z jego elementów jest „Odezwa do wszystkich Polaków” która zawiera tyle kłamstw i pomówień, że nie da się jej spokojnie czytać.

Czy Mateusz Kijowski i sygnatariusze tej odezwy uważają, że wszyscy Polacy dali swe mózgi w depozyt „Gazecie Wyborczej”, „Newsweekowi”, „Krytyce Politycznej” i nie potrafią samodzielnie myśleć?

Piszecie w niej: „protestowaliśmy po raz pierwszy przeciwko paraliżowaniu prac Trybunału Konstytucyjnego i łamaniu Konstytucji przez rząd i Prezydenta”.

Czy to PiS paraliżuje prace Trybunału Konstytucyjnego, czy prezes Rzepliński nie dopuszczając do pracy sędziów wybranych przez Sejm i zaprzysiężonych przez prezydenta.

Prof. Zaradkiewicz dyrektor zespołu orzecznictwa i studiów TK niejednokrotnie wypowiadał się, że pan Rzepliński nie ma uprawnień, by nie dopuszczać do pracy wybranych sędziów. Pisanie, że „rok rządów Prawa i Sprawiedliwości to przede wszystkim czas metodycznego niszczenia Polski, jej stosunków z sąsiadami i wizerunku na świecie”, to jest dopiero jazda po bandzie.

Czy metodyczne niszczenie Polski polega na tym, iż rząd premier B. Szydło zachowuje się jak gospodarz dbający o swoich obywateli obniżając im wiek emerytalny, dając 500+, podnosząc wynagrodzenie, w tym na śmieciówkach, zwiększając kwotę wolną od podatku dla najbiedniejszych, chce wyrównać społeczne szanse, otworzyć ścieżki awansu i rozwoju zamknięte dla części Polaków, reformuje siły zbrojne i szkolnictwo odbudowuje tożsamość narodową, promuje polskość, patriotyzm i tradycję?

Czy dbanie o własne interesy (brak zgody na stały mechanizm rozdziału emigrantów, sprzeciw budowania Nord Stream 2) domaganie się równorzędnego traktowania, a nie bycia europejskim popychadłem, to według sygnatariuszy odezwy jest metodycznym niszczeniem stosunków z sąsiadami i wizerunku na świecie.

Rzeczywiście, za czasów koalicji PO-PSL mieliśmy znakomite stosunki z sąsiadami i wspaniały wizerunek na świecie. Wystarczy wspomnieć jak liczono się z wami, gdy łożono na dnie Bałtyku gazociąg Nord Stream, jak nikt się nie sprzeciwiał powstawaniu baz NATO na terenie Polski, jak np. przyznano nam status stałego obserwatora na szczytach Eurogrupy. Siedzieliście cicho, gdy byliśmy ograbiani przez zachodnie korporacje. Gdy Rosja wprowadziła embargo na nasze płody rolne, nasi wspaniali sąsiedzi, po cichu eksportowali do niej swoją żywność. Płynąc „w głównym nurcie”, nie patrząc na dobro państwa i Polaków zgadzaliście się na wszystko, czego zażądała A. Merkel.

Mieliśmy równocześnie znakomity w świecie wizerunek, co chwila byliśmy oskarżani o antysemityzm i współudział w mordowaniu Żydów.

W swojej odezwie piszecie, że rządy PiS, „to czas podporządkowywania partyjnym interesom niemal wszystkich publicznych instytucji: sądów, prokuratury, służby cywilnej i wojska”.

Chciałabym wiedzieć którymi instytucjami i urzędami kierowali ludzie PiS-u za czasów rządu koalicji PO-PSL i które z nich nie były jej podporządkowane?

Pisanie, że „obecna władza przejęła publiczne media i przekształciła je w prorządową tubę, która nie waha się kłamać i manipulować”, to dopiero hipokryzja.

To przecież za czasów rządów PO-PSL Sejm i Senat odrzuciły w 2009 roku sprawozdanie z działalności KRRiT tym samym skrócił jej kadencję, umożliwiając obsadzenie jej swoimi ludźmi. Przeprowadzone zostały w TVP głębokie czystki, dziennikarze o poglądach prawicowych oraz ich programy byli bezceremonialnie wyrzucani. Ostał się jedynie program Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” zmieniony na „Bliżej” który prezentował odmienne opinie.

Twierdzenie, że PiS chce utrudnić opozycji gromadzenie się i protestowanie jest przykładem klasycznej manipulacji. W celu uniknięcia konfrontacji i burd nastąpiła nowelizacja prawa o zgromadzeniach. Nie zakazuje ona manifestacji, a powoduje, że w tym samym miejscu i czasie nie mogą odbywać się dwie manifestacje. Jak była ona pilna, świadczy fakt, że opozycja chce podczas miesięcznicy 10 grudnia w tym samym czasie i miejscu stworzyć kontrmanifestację.

Bredzeniem jest twierdzenie, że rząd „niszczy też nas jako społeczeństwo – stawia jednych przeciwko drugim, próbuje nas podzielić i skłócić”. To PO podzieliła i skłóciła naród. Wszystko zaczęło się w 2005 roku gdy Donald Tusk przegrał wybory prezydenckie i wybory parlamentarne. Wtedy zaczął się przemysł pogardy skierowany wobec świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i bezpardonowa walka z PiS-em. Po drodze doszły: niepogodzenie się z wynikami demokratycznych wyborów, spór o przyszłość Polski w Europie, o sposób prowadzenia polityki zagranicznej, kwestie światopoglądowe m.in.: podważanie wszystkich niemal tradycyjnych wartości, spór o związki partnerskie, in vitro, konwencję o zapobieganiu przemocy w rodzinie, miejscu i roli Kościoła w Polsce.

Aberracją jest twierdzenie, że rząd „przygotowuje i przyjmuje bez żadnych konsultacji niszczycielskie ustawy, które mają tylko jeden cel: zwiększenie władzy PiS-u kosztem wolności obywateli”.
Przed uchwaleniem ustawy dotyczącej obniżenie wieku emerytalnego były prowadzone szerokie konsultacje ze związkami zawodowymi. W celu wypracowania najlepszych rekomendacji dla rozwoju polskiego biznesu odbył się KONGRES 590 w Rzeszowie. Często najbardziej właściwą ścieżką dla ustawy jest ścieżka rządowa. Jest ona czasem długa, ale w pracach nad projektem angażuje się wiele różnych osób, nie tylko ze strony rządu.

Widzę, że opozycja ma słabą pamięć więc należy jej co chwilę przypominać jak wyglądały konsultacje za czasów rządów PO-PSL. Gdy obywatele zebrali:

– 1 milion 600 tys. pod podpisów pod trzema obywatelskimi projektami ustawy ws. sześciolatków w szkołach,
– 2 miliony 500 pod obywatelskim projektem ustawy o referendum w sprawie Lasów Państwowych,
– 1 milion 500 tysięcy pod obywatelskim projektem ustawy referendum dot. wieku emerytalnego,
– 900 tys. pod obywatelskim projektem ustawy o referendum edukacyjnym „Ratuj maluchy”,
– 600 tys. pod obywatelskim projektem ustawy ws aborcji
– 250 tys. pod obywatelskim projektem ustawy „Stop pedofilii”.
– 224 tys. pod obywatelskim projektem ustawy o ochronie zwierząt
– 150 tys. pod obywatelskim projektem ustawy zakazującej prywatyzacji Lotosu

Dzisiejsza opozycja nigdy nie poparła tych inicjatyw. Wygodniej było ich nie widzieć. Wszystkie podpisy poszły na przemiał.

Jakoś nigdzie nie mogę zobaczyć, by ustawy uchwalane przez obecny Sejm miały jeden cel – „zwiększenie władzy PiS kosztem obywateli”.

Sygnatariusze „Odezwa do wszystkich Polaków” zarzucają rządowi B. Szydło, że „systematycznie rujnuje polską kulturę, spowalnia rozwój gospodarki, przeprowadza zamach na prawa kobiet i właśnie przystępuje do forsowania reformy, która spowoduje gigantyczny chaos w polskiej szkole”.

Polska kultura rujnuje się sama poprzez rzekomo artystyczne eksperymenty, które wymierzone są w poczucie przyzwoitości, normy etyczne i współżycia społecznego. Znakomitym tego przykładem jest chęć pokazania podczas przedstawienia „Śmierć i dziewczyna” pary aktorów porno uprawiających seks na scenie.

Ile trzeba mieć złej woli by oskarżać rząd PiS-u „o spowolnienie rozwoju gospodarki” gdy jest to tendencja ogólnoświatowa.

Oskarżanie rządu „o zamach na prawa kobiet”, bo chce zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce, jest kłamaniem w żywe oczy. Przecież to nie rząd wyszedł z projektem ustawy, a komitet społeczny „Stop Aborcji”.

Krytykowanie rządu, za to, że „chce przeprowadzić reformę szkolnictwa” jest wielkim nieporozumieniem. Od lat wiadomo, że gimnazja nie spełniły swojej roli. Są zbyt liczebne, a na dodatek często nieoddzielone od podstawówek. Program nauczania jest wadliwy i występują w gimnazjach problemy wychowawcze. Nauczyciele w liceum narzekają na poziom wiedzy gimnazjalistów, a wykładowcy akademiccy na umiejętności licealistów. Opozycja zamiast wspierać rząd w tym, iż mimo czekających go trudności podjął się reformy szkolnictwa, rzuca mu kłody.

Reasumując, w „Odezwie do wszystkich Polaków”, roi się od kłamstw i przeinaczeń. Głównym celem „wypowiedzenie posłuszeństwa władzy” nie jest realizowanie własnego konkurencyjnego programu rozwoju społeczeństwa i Polski, ale „żeby było tak jak było”.

Jestem ciekawa ilu Polaków to kupi.