Na 65 – lecie posługi kapłańskiej księdza kardynała Mariana Jaworskiego pojawiła się wyjątkowa książka pt: „Bramy piekielne go nie przemogą”. To zbiór kazań wygłoszonych przez księdza kardynała na terenie archidiecezji lwowskiej i łuckiej w latach 1989 – 1991. Przybywając tam, Polaków witał najczęściej słowami: „Umiłowani w Chrystusie Panu!„. Kazania do druku przygotował ks. dr Jacek Waligóra. Publikacja powstała dzięki staraniom m.in. Sanktuarium Pasyjno- Maryjnemu w Kalwarii Zebrzydowskiej, Wydawnictwu oo Bernardynów – Calvarianum, Sanktuarium Maryjnemu w Niżankowicach na Ukrainie.

Dedykacja kard. Mariana Jaworskiego na Kazaniach dla Małgorzaty KupiszewskiejWarto sięgnąć po tę książkę nie tylko dlatego, że w nadchodzących dniach 13-15 sierpnia przeżywane są niezwykłe chwile w Kalwarii Zebrzydowskiej. Nie tylko dlatego, że Jego Eminencja w sposób szczególny związany jest z wyjątkowym miejscem słynącym z cudów. Nie tylko też dlatego, że ksiądz Kardynał kończy niebawem 89 lat. Przede wszystkim dla żaru miłości, jakim te kazania są przepełnione. Ksiądz Kardynał głosił je Polakom, których los pozostawił poza granicami ojczyzny.

Los ich pozostawił, ale Bóg nie zapomniał.

Małgorzata Kupiszewska

Bramy piekielne go nie przemogą. Wybór kazań wygłoszonych w latach 1989–1991

Kazania - Bramy piekielne go nie przemogą - okładka książki ks. dr Jacka WaligóryKazania zawarte w niniejszej publikacji stanowią jedynie niewielką część nauczania pasterskiego księdza kard. Mariana Jaworskiego. Obejmują one duszpasterskie wyjazdy do Związku Radzieckiego. Zaznaczyć należy, że ówczesny administrator apostolski w Lubaczowie odwiedzał Związek Radziecki jako prywatna osoba. W realiach trwającego systemu komunistycznego nie można było wystosować oficjalnego zaproszenia od jakiejkolwiek wspólnoty parafialnej.

Tolerowanie przez władze wizyt duszpasterskich biskupa z Polski było owocem trwającej „pieriestrojki”. Pierwszym przejawem następujących zmian było zwracanie zamkniętych świątyń, które po odnowieniu należało poświęcić. Stąd też w kazaniach tak często pojawiają się słowa wdzięczności odpowiednim władzom za zwrot świątyni, za zrozumienie duchowych potrzeb człowieka. Mówca równie często podkreślał w swoich homiliach, że świątynia nie dzieli, ale łączy. Świątynia uczy ludzi miłości i szacunku do siebie nawzajem. Nauka płynąca ze świątyni wychowuje ludzi na dobrych chrześcijan, a przez to na dobrych obywateli.

Ksiądz kard. Jaworski w swoich kazaniach pokazywał słuchaczom wielkość i moc Boga, wartość świątyni, siłę wspólnego trudu. Ten trud i ludzkie zaangażowanie najlepiej było widać w odremontowanych świątyniach. Odnowione domy Boże stanowiły dowód prawdziwości słów psalmisty Pańskiego: „Gorliwość o dom Twój mnie pożera” (Ps 69,10).

Pierwsze pasterskie wizyty były okazją do przypomnienia podstawowych prawd wiary. To zaś było powodem do wyrażenia wdzięczności wszystkim tym, którzy w minionych czasach tę wiarę podtrzymywali. Z podziwem patrzył ksiądz kard. Jaworski na starsze pokolenie, bowiem to starsi zachowali wiarę i przekazywali ją młodym. Mówca z wdzięcznością odnosił się do pracy i zaangażowania nielicznych kapłanów. A patrząc na niewielkie zastępy duchowieństwa, zachęcał do modlitwy o nowe powołania.

Czytelnika może zdziwić trudny język kazań oraz brak odniesień patriotycznych. Trzeba pamiętać, że następował czas odnowy, co nie oznacza, że wszystko zmieniło się w jednym dniu. W uroczystych Mszach świętych z udziałem Księdza Biskupa z Polski uczestniczyli nie tylko wierni wyznania rzymskokatolickiego, ale również wierni innych kościołów. W żadnym kościele nie zabrakło również kogoś, kto przyszedł słuchać „z urzędu”. Dlatego potrzebna była tak wielka ostrożność mówcy. Wiele uczuć, które towarzyszyły tym wydarzeniom, musiały pozostać w sercu kaznodziei.

Wizyty administratora apostolskiego z Lubaczowa, księdza biskupa Mariana Jaworskiego, dały obraz stanu, w jakim znajdowała się archidiecezja lwowska na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Wspomnieć należy, że opuszczał Lwów w roku 1945 jako kleryk. Jako kleryk był świadkiem niszczenia przez Sowietów struktur archidiecezji. Jako kleryk brał udział w „pakowaniu” Kurii i Seminarium Duchownego. Jak wielu mieszkańców archidiecezji lwowskiej był świadkiem zamykania świątyń. Seminarium ukończył w Kalwarii Zebrzydowskiej. Trzy miesiące po zakończeniu seminarium już jako kapłan przeżywał likwidację Lwowskiego Seminarium Duchownego w Kalwarii Zebrzydowskiej. To wszystko nie napawało optymizmem.

Po 44 latach powrócił do Lwowa jako biskup. To co zastał można nazwać szczątkami archidiecezji lwowskiej. Z zaufaniem Bożej Opatrzności, przy szczególnym błogosławieństwie swojego przyjaciela, Ojca Świętego Jana Pawła II, podjął się dzieła odbudowy struktur kościoła łacińskiego.

Jego poprzednik na lwowskiej stolicy biskupiej, ksiądz arcybiskup Eugeniusz Baziak, ostatnie miesiące we Lwowie spędził w różnych miejscach. Rezydencja biskupia została zabrana przez Sowietów, mieszkał więc u pp. Lewickich, ss. Józefitek, a na końcu w klasztorze oo. Franciszkanów.

Biskup Marian Jaworski po przyjęciu nominacji na metropolitę lwowskiego stał się naśladowcą Biskupa Wygnańca. Nie czekała na niego rezydencja biskupia. Ta ciągle była zajęta przez innych użytkowników. Trzeba było więc zamieszkać gościnnie u życzliwych ludzi, podobnie jak arcybiskup Eugeniusz Baziak. Taki stan trwał przez kilka lat. I w takich warunkach przyszło podjąć odbudowę struktur kościelnych prastarej archidiecezji lwowskiej.

Być świadkiem niszczenia, a potem odbudowy struktur Kościoła, to osobiste doświadczenie księdza kard. Mariana Jaworskiego. Od pierwszej swej wizyty duszpasterskiej w sowieckiej jeszcze Ukrainie, po ostatnie dni spędzone we Lwowie, a dziś w Krakowie, Ksiądz Kardynał we wszystkim widzi wielkie działanie Bożej Opatrzności.

W 65. rocznicę święceń kapłańskich pozostaje życzyć Księdzu Kardynałowi – Ad multos annos!

Opublikowane kazania niech będą zachętą do wdzięczności Bożej Opatrzności i Matce Bożej Łaskawej – za Wielkie rzeczy, które uczynił Wszechmocny…

ks. dr Jacek Waligóra