To co się teraz z tym dzieje to polityczny teatr, ale z drugiej strony, tę pomoc powinny otrzymywać wyłącznie uchodźcy, którzy pracują w Polsce, płacą podatki i posyłają dzieci do polskich szkół. Mamy prawo się tego domagać bo to nie „rządowe” pieniądze na to idą, ale nasze. „Pan, płaci, pani, płaci”.

Oczywiście, w kampanii wyborczej kandydaci będą się licytować na obietnice i różne pomysły. Niestety, padło też na pomoc socjalną dla ukraińskich uchodźców z dziećmi w wieku szkolnym.
Wprowadzenie proponowanych kryteriów powinno nastąpić już dawno bo dziś, właśnie, jest to odbierane jako polityczna „gównoburza”.
Pracujesz, płacisz podatki, to masz tę pomoc. Nie pracujesz, to nie masz. Koniec, kropka.
Lewica, która jest temu przeciwna powinna pamiętać, że a. państwo polskie ma obowiązki przede wszystkim wobec swych obywateli,
b. budżet ( i tak z ogromnym deficytem) nie jest bez dna.
Zmieniły się też społeczne nastroje wobec Ukrainy i Ukraińców w Polsce.

Już tak chętnie nie chcemy by znalazła się szybko w UE, bo każdy potrafi liczyć ile jej odbudowa będzie kosztować. I nie za bardzo wiadomo, kto za nią zapłaci.

Ponadto zwiększył się znacznie, do sześćdziesięciu dwóch proc., odsetek Polaków, którzy są przeciwni temu by Ukraińcy byli tak samo traktowani jak oni i otrzymywali od państwa taką samą pomoc.
Ja także jestem w ich gronie, bo trzeba mocno podkreślić, że w Polsce są gośćmi.
I nie ma w tym nastawieniu, żadnej antyukraińskiej histerii, a jeśli nawet jest, to marginalna.

Mamy prawo patrzeć rządowi na ręce i domagać się poszanowania, jako obywatele i podatnicy, naszych praw.
W tym prawa do wyjaśnienia na co idzie wspólna kasa.

„Poprawność polityczna ” może i jest fajna na salonach, ale w prawdziwym życiu, jest warta funta kłaków. Zwłaszcza gdy chodzi o nasze pieniądze.

Fot. Gov.pl