W sobotę o 5:58 wyjazd z Dworca Centralnego do Cieszyna. Pociągiem oczywiście. Mam nadzieję, że upoluję wolny przedział, tylko dla siebie. Zazwyczaj te z miejscami dla kalek, ciężarnych kobiet i ludzi bardzo starych są wolne, bo system sprzedaje je w ostatnim momencie jeśli jest duży popyt. Właściwie to spełniam te trzy wymogi: poruszam się z trudem, mam brzuch jakbym był w ciąży i czuję się jakbym miał 80 lat. Dlatego bez większych wyrzutów sumienia zajmuję te przedziały. Mam potróje prawo by być sam w przedziale. Bez obcych ludzi nie mających mi nic sensownego do powiedzenia.

Uwielbiam wówczas wyzuwać nogi z butów i wyciągac je na przeciwległym siedzeniu. Trzeba zajmować koniecznie siedzenie środkowe. Bo tu jak w szachach jest. To mocno ogranicza pole manewru dosiadającego się. Do okna nie dotrze, bo będę udawać że śpię, a mnie przecież nie przeskoczy. A większość nie lubi siedzieć od korytarza. Poza tym wczorajsze skarpety potrafią zdziałać prawdziwe cuda. Firanki. Jak są, to zasunąć. I to od strony korytarza i od okna. Robi się wtedy mroczno, a widok starego grubego faceta z wywalonymi kończynami dolnymi odstręcza skutecznie.

A jak widać, że stoją w drzwiach i za długo myślą, czy sie dosiąść, to zachrapać ale tak sążniście z oznakami duszenia się w czasie snu. Żeby mieli świadomość, że będą musieli w razie czego podjąć akcję resutytacyjną czy jak to się tam nazywa na obcym facecie. To jest prawdziwa broń atomowa. Niszczy wszystkich potencjalnych współpasażerów w promieniu trzech wagonów w przód i w tył.

Dla pewności na stoliku przy oknie można położyć napoczątą paczkę tanich papierosów. Pusta puszka po piwie jest już ryzykowna, mogą się kanary czepiać.

Człowiek od ponad 30 lat tak jeździ po 400 km w jedną stronę do roboty i uświadamia sobie, że nabył kompetencje i umiejętności na poziomie 8 ramy kształcenia w systemie bolońskim jeśli chodzi o unikanie współpodróżnych. Dyplom sam sobie wystawię póki jestem jeszcze z zawodu dyrektorem.

Nie lubię współpodróżnych w przedziale, czuję się z nimi źle. Pomniejszają oni przestrzeń mojej kolejowej wolności. Zbyt długo latałem jak wolny ptak po pustych pociągach, czyniłem sobie legowiska w pustych przedziałach, żebym teraz miał podróżowac na takie odległości jakbym o 7 rano wsiadał do metra w Warszawie.

No sory.

Uzupełnienie.

No i elegancko. Znów sprywatyzowałem przedział.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.