To oczywiste, że w czasie wojny nie ma co liczyć na rzetelne informacje, bo najważniejsze jest tzw. morale wojska i ludności cywilnej, więc podaje się i żołnierzom i cywilom osłodzoną papkę. Ale teraz nie prowadzimy wojny, ani nie uczestniczymy w wojnie. Przynajmniej tak mi się wydawało i wciąż wydaje. Ale chyba się myle. Bo osłodzona papka podawana nam jest przez wzystkie media. Papierowe i nie-papierowe.
Wiemy więc, że na froncie Ukraina odnosi same sukcesy, a Rosjanie same klęski. Że w jednym tylko starciu ginie 30 tysięcy żolnierzy rosyjskich, a przy zmasowanym ataku rakietowym na miasto ukraińskie zostaje zabita jedna osoba. Itd. Po co podawac taka papke skoro mamy u nas od 2-do 6 (tak, tak) Ukraińców i oni znaja prawdę o wojnie, jaka sie toczy na ich terenie. Ponieważ kontaktuja sie na codzień z wiekszoscia Polaków ci ostatni dowiaduja sie dwóch róznych prawd – tej od Ukraińców i tej papkowatej z polskich mediów. Chciałabym, aby prawda o rzeczywistosci wojennej , zagrozeniu Polski, wymagajacej a z takiej liczby czołgów i wyrzutni czasem była jednak podana do naszej wiadomosci. jesli to w ogóle mozliwe.
Wczoraj – tak między wierszami, powiedziałabym – miedzy hiphopowa piosenka, a audycja o kulinariach dawnej Warszawy – słysze informacje, ze od roku utrzymujemy obywateli jakby dwóch łotewskich państw, korzy nie płaca podatków, ale wymagaja wiktu, mieszkania i zapomóg oraz leczenia, a zachód czyli Unia nie daja nam na ich utrzymanie ani złamenego euro. Wszystko to – utrzymanie tych umownych 'dwóch państw” spada na nas. Tych pracujacych, ale takze emerytów. I ze podnoszenie cen, oplat za wszystko jest „skladka” na te dwa umowne kraje, ktore musimy utrzymywać. Sami. Bo Unia gniewa sie za sedziego Tuleje czy innego i pieniedzy nam nie da. Bo trzeba ten rzad zaglodzic. I zaglodzic elektorat. Unia jakos nie sadzi, aby polski rzad zdeczydowal sie zaglodzic takze emigrantów, bo za to spadna nowe kary.
W dwie godziny póniej – tez miedzy jedna audycj a, a druga – nagła informacja o braku leków. Lekarze opowiadaja, podnosząc słuchaczowi wlosy na glowie – ze w szpitaach umierają polskie dzieci, bo brak antybiotyków. Więc przycisniety do muru rząd rzucił jakoby te antybiotyki z rzadowej rezerwy i zmusza Polfe do wzmozenie produkcji, ale na razie, to wciaz kropla w morzu. Ale trzeba to zrozumiec, bo przeciez walczacy na Ukrainie potrzebuja leków, wiec musimy to zrozumiec itd…
Jestem ruską onucą? Pewnie tak. Ale domaganie sie od wlasnego rzadu, ewentualnie tez własnej opozycji chocby szczatkowej prawdy o sytuacji, w jakiej jestesmy. Na ile to szaleńcze dozbrajanie Polski ma rzeczywiste uzasadnienie w rzeczywistym zagrozeniu ze strony (slabej przecież i coraz bardziej słabnacej) Rosji? I czy Rosja wedle informacji wywiadowczych ma na nas uderzać w sposób konwencjonalny, czy tez raczej zrzuci na Warszawe bombke niewielkiej chocby mocy, ale paralizujacej zycie całego kraju, co usatysfakcjonuje Niemcy, ale i inne kraje zachodu, bo zakonczy dotychczasowy konflikt(Y)?
I czy utrzymywanie tak ogromnej liczby obcokrajowców bez pomocy ze strony Unii jest mozliwe do udżwigniecia na dłuzszy czas?
Koniecznie trzeba i ich 'zaglodzic”, zeby Unia sie ruszyła z swoim wsparciem? I czy my Polacy mamy prawo wiedziec, ile kazdy z nas płaci za ukraińska i na ukrainska wojne, czy to dane zastrzezone? Tym razem zgodnie – dla rzadu i dla opozycji.
Fot. Gov.pl
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz