
W pierwszej części spotkania Wisła zagrała ofensywny futbol. Od pierwszych minut Wiślacy siali zagrożenie pod bramką Stali zarówno po stałych fragmentach gry, kontr czy akcji pozycyjnych.
Pudło i poprzeczka Fernandeza, słupek Rodado, obroniony strzał Muli, nieuznany gol Miki’ego jest wyliczanka, która najlepiej obrazuje dominację Wisły. Ambicja, jakość i pomysł na grę bezsprzecznie stała po stronie podopiecznych trenera Sobolewskiego.
W 31 minucie bramkę z karnego zdobył Luis Fernandez. Po chwili (33 minucie) aktywny Villar wrzucił piłkę a równie groźny Junca umieścił ją w bramce rywali.
W doliczonym czasie gry bramkę „do szatni” zdobył Rodado po ładnym podaniu od Fernandeza i równie urodziwym strzale.
Od początku drugiej połowy Stal zdominowała ekipę Białej Gwiazdy. Wisła zagrała podobnie jak z Chrobrym jednak Stal jest wyraźnie solidniejszym zespołem. Jak pisałem w zapowiedzi w swoich szeregach zespół prowadzony przez Daniela Myśliwca posiada kilku wartościowych graczy.
Stal stosując wysoki i co najważniejsze skuteczny pressing zmusiła Wiślaków do obrony.

Trener Wisły Kraków Radosław Sobolewski foto: Bartek Ziółkowski/Wisła Kraków https://www.facebook.com/bziolkowskifoto/?locale=pl_PL
Konsekwentna gra rzeszowian została nagrodzona bramką strzeloną z rzutu karnego.
Próby zdominowania Wiślaków przez Stal nie wynikało nic poza rzutem karnym. W pole karne wpadł Patryk Małecki – wieloletni Wiślak i dość prostym niepotrzebnym faulem na nim popisał się Tachi. Rzut karny w 69 minucie na bramkę zamienił niezawodny Bartłomiej Poczobut.
W 75 minucie zawodnik gości otrzymał drugą żółta kartkę za bezpardonowy faul Krzysztof Danielewicz i Stal grała w dziesiątkę.
Podopieczni trenera Radosława Sobolewskiego chwilami zostali zepchnięci do defensywy pomimo twardej gry rywali potrafili wyprowadzać piłkę. Wydaje się, że taka gra odpowiadała Wiśle, która wyraźnie grała oszczędnie.
Akcje, po których szanse na gola mieli Fernandez czy Rodado mogły ostatecznie podciąć skrzydła rzeszowianom.
Kilka razy Stal budowała ataki – konstruowane co prawda w pobliżu bramki krakowian lecz często kończyło się na rozegraniu, przerzutach sprawnie przerywanych przez Wiślaków. Żadna z akcji nie zakończyła się celnym, groźnym strzałem.
Przy lepszej skuteczności Stali choćby ze stałych fragmentów gry mogło dojść do nerwowej końcówki.
Wiślacy potrafili sporadycznie ale zdecydowanie bardziej niż rywale zagrozić bramce Krzysztofa Bąkowskiego.
Wisła w pełni kontrolowała przebieg spotkania a wynik mógł być o wiele korzystniejszy. Jednak Wisła nie grała jak już pisałem z „destruktorem” a zespołem dobrym umiejącym rozgrywać.
Wisła Kraków – Stal Rzeszów 3:1 (3:0)
Fernandez 32k,Junca 34,Rodado 45+2 – Poczobut 69k
Wisła: Biegański – Jaroch, Łasicki (79 Basha), Moltenis (61 Colley), Junca – Duda (61 Tachi), Igbekeme – Villar (61 Żyro), Fernandez, Mula (46 Młyński) – Rodado.
Stal: Bąkowski – Polowiec, Góra, Oleksy, Głowacki – Danielewicz – Michalik (31 Kłos), Wolski (77 Piątek), Poczobut, Prokić (77 Olejarka) – Mustafajew (60 Małecki).
Sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).
źródła: flashscore.pl, Interia.pl, ,Polsat Sport, Wisła Kraków
Zostaw komentarz