– Kiedyś chciałem być małym chłopcem, ale urodziłem się jako 16-latek. Bardzo zazdrościłem tym kolegom, którzy urodzili się wcześniej.

– Dlaczego tak późno się urodziłeś?, zapytała stara sowa.

– Bo się spóźniłem. – skłamałem.

– I nie chcesz wrócić się w czasie?

– Nie, zostanę przy tych 16 latach, to bezpieczny wiek. I bardzo wygodny.

– Jak uważasz, rzekła stara sowa i przestawiła wskazówki zegara.

– Musisz jechać do tej Rumunii, przecież dopiero z Grooozji wróciłeś? – zapytał mnie różowy pelikan w Parku Pokoju, zakładając pretensjonalnie nogę na nogę.

– W sumie to nie muszę, ale chcę.

– Chcesz bo musisz? – zapytał różowy pelikan.

– Poniekąd, odpowiedziałem i udałem się w drugą stronę parku by ukryć wstyd przed samym sobą. Tak dużo od życia dostaję, a tak mało od siebie daję.

– Wystarczy, że po prostu będziesz dla innych – powiedział różowy pelikan. Ale do Rumunii tak czy inaczej jedź, bo będziesz inaczej niespełniony.

– Każdego dnia będę jadł tam zupy – wykrzyknąłem wyraźnie podniecony.

– Jedz, jedz – powiedział wyraźnie znudzony różowy pelikan.