Obrazy na desce i płótnie, zbroje, miniatury i mapy, uczone księgi, zielniki, podręczniki anatomii i portrety, hafty i tkaniny rozmaite, bibeloty i rzeźby. To wielka wystawa. W 17 salach Wawelu zgromadzono ponad 400 eksponatów wszelakich.

Przemyślnie skonstruowana, prezentuje rozległą sieć powiązań Krakowa z całą Europą. Przemieszczali się artyści i rzemieślnicy, cyrkulowały idee i trendy, a po wynalezieniu druku upowszechniła moda na wykształcenie.
Weźmy taki portret Benedykta z Koźmina, mieszczańskiego syna, który został profesorem Akademii Krakowskie i poetą. Zgromadził sporą bibliotekę, którą przekazał (wraz ze swym portretem) Akademii Krakowskiej dodając do tego stały fundusz na zakup nowości w językach łacińskim, hebrajskim i greckim dla biblioteki Collegium Maius.

Nuncjusz papieski Bernardo Bongiovanni pisał w roku 1560 o Zygmuncie Auguście: „„Ma w swoim pokoju stół od ściany do ściany, na którym stoi szesnaście pudeł na dwie piędzi długości, półtora szerokości, napełnionych klejnotami […] Widziałem tyle klejnotów, ile w jednym miejscu zgromadzonych znaleźć nie spodziewałem się, z którymi weneckie i papieskie — które także widziałem — nie mogą iść w porównanie”. Biskup Bongiovanni wylicza kosztowne naczynia, paradną broń, siodła i podsumowuje: „Że wykonane są ze szczerego złota i srebra, to nie zadziwia bynajmniej wiedząc, że należą do takiego króla; lecz że zarazem SĄ ARCYDZIEŁEM SZTUKI, temu by nikt nie uwierzył, kto nie widział”.

Tego co widział nuncjusz, nie zobaczymy, gdyż zbyt pewna siebie Rzeczpospolita nie potrafiła potęgi zachować. Skarby jakie zgromadzono w wieku złotym uległy zniszczeniu lub rozproszeniu. Niemal 90 % eksponatów prezentowanych na Wawelu stanowią wypożyczenia z muzeów i bibliotek, m.in. z Nowego Jorku, Sztokholmu, Londynu, Budapesztu czy Paryża. Dlatego wystawa potrwa tylko do grudnia.

W 1844 British Museum kupiło zdobiony przez Stanisława Samostrzelnika „Modlitewnik Zygmunta Starego”. Na Wawelu jest otwarty na stronie z iluminacją ukazującą Chrystusa udzielającego komunii Zygmuntowi. Leży w sali, gdzie król do modlitewnika sięgał i gdzie umarł w roku 1548 mając lat 81. Na ścianie zaś przeczytamy zapis rozmowy króla z medykiem: „Doktorze, patrzaj pulsa! Pojedziemy rychło do Boga? Pragnę odejść, a być z Chrystusem.” Medyk sprawdzał puls umierającego króla, a my czujemy puls epoki.

Ileż razy namawiałam do pochylenia się nad małopolskim malarstwem XVI wieku. Kto je polubił, ten będzie miał okazję zobaczyć zachwycające Madonny z Małopolski ale też z Wielkopolski. Oraz ciekawe portrety. Albo kolorowe kafle z wizerunkiem młodego króla, świadczące o niebagatelnych umiejętnościach Bartosza z Kazimierza. Miejscowe wytwory rywalizują z przedmiotami służącymi nauce lub dekoracji importowanymi przez dwór, wielmożów albo i mieszczan.

Jednak największe wrażenie robią rzeźbione głowy prezentowane w Sali Poselskiej, do której zostały stworzone, ale na potrzeby ekspozycji zostały wyjęte z kasetonów stropu. Ocalało zaledwie 30 ze 194, jakie powstały w roku 1540 w warsztacie Sebastiana Tauerbacha. Strop zniszczyli austriaccy żołdacy szykując sobie na Wawelu koszary, a część głów ponoć wywieźli do Laxemburga, gdzie cesarz Franciszek II szykował muzeum. Tam ślad po nich zaginął.

Tym, które ocalały, możemy teraz popatrzeć w oczy. Z bliska. Twarzą w twarz oglądamy ludzi żyjących tu 500 lat przed nami. To wyjątkowa i intymna przygoda. Nie wiemy czy głowy wawelskie układały się w zapomniane dziś przesłanie symboliczne lub filozoficzne. Niezależnie od odpowiedzi, są niezwykłe i niezwykły jest zamysł ich umieszczenia właśnie w Sali Poselskiej.

Porównuje się je czasem do głów w kasetonach stropów w Castel Nuovo w Neapolu, Cuadra Dorada w Grenadzie lub Azay-le-Rideau, ale one wszystkie mają inny charakter i są artystycznie mniej interesujące.

Niepokojący realizm głów wawelskich – mężczyzn, kobiet, młodych albo starych, pięknych lub groteskowych, niekoniecznie wielmożów, długo nie pozwala o sobie zapomnieć.

Andrzej Betlej Gratuluję wystawy i odwagi.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.