Nie ma dziś tłumów, ale po alejkach snuje się sporo młodych…  Nawet nie wiem, czy przychodzą „do swoich”, czy dla tego specyficznego dla starych cmentarzy klimatu łagodnej harmonii. Tu wiekowe drzewa i krzewy obejmują groby i wplatają przemijanie w naturalny cykl życia.

Ludzie przechadzają się, jak po ogromnym salonie. Wypatrują wiewiórek, krewnych i znajomych, których czasem nie widzieli okrągły rok. Obserwują zmiany, bo polskie cmentarze zmieniają się teraz bardzo. O dziwo – na lepsze. Chyba przyszło opamiętanie, bo masakry starych drzew już się prawie nie zdarzają. Samorządy i proboszczowie w strachu przed opinią ‘buraka z piłą’ wyhamowali wycinki.

Po okresie zamroczenia komercyjną lichotą, ludzie jakby odzyskali zmysły. Powstaje mniej obrażających oczy nagrobków jak lotniskowce, do łask wracają groby częściowo ziemne oraz złocisty piaskowiec, królują kwiaty naturalne, bluszcze i krzewy.

Dekorowanie grobów, kwiaty i świece – cała ta dbałość i troska – nie są potrzebne do szczęścia umarłym, tylko nam.  Na cmentarzach różne zaprzeszłe nieporozumienia, fochy i pretensje, odsłaniają swą błahość albo i absurdalność.

Pięknie tu.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.