Ja patrzę, jak ten niby niedoświadczony Hołownia obsługuje medialnie temat „przyjmującego przegrane bitwy” Morawieckiego, to, szczerze mówiąc, żal mi wyborców PiS.

Próbuje ich reprezentować polityk nie tylko przegrany, ale też i taki, który nie potrafi odejść z godnością, próbujący mamić swoich wyborców przedstawianymi ustawami socjalnymi (są procedowanie, ale dlaczego opozycja miałaby za nimi głosować? PiS by na pewno tego nie robił) i klamiący w żywe oczy, że on rząd zmontuje.

Jest to dla mnie, jako człowieka sprzeciwiającemu się PiS przez czas, kiedy rządził, chwila, która daje mi obraz tego, jak nisko moralnie stoi i PiS i prezydent Duda. Powinienem się cieszyć, ale jakoś to uczucie do mnie nie przychodzi. Cieszyłem się, kiedy PiS przegrało.

Teraz to mi trochę szkoda na nich patrzeć, bo kiedy stracą władzę będą cierpieć bardziej niż inna, normalna partia, która przegrywa wybory.

Ich wyborcy mają trochę złej satysfakcji, że oto jeszcze ich milusińscy są w stanie opóźniać dojście znienawidzonego Tuska do władzy, jakby ich nie obchodzilo to, że interregnum nie leży w interesie kraju.
Niech tam! Niech się cieszą.

Ciekawe co będą mówić, kiedy nowa władza zacznie przywracać praworządność?