Swego czasu najmłodszy w Polsce profesor zwyczajny. Potem zajął się biznesem tworząc firmę opartą na wiedzy, a 10 lat później był już milionerem. Dziś w Comarchu pracuje niemal 7 tysięcy osób w 33 państwach na 5 kontynentach.

Jego książka „Dlaczego się udało” nie wzbudziła dyskusji. A powinna.
Filipiak osiągnął pozycję, która pozwala na szczerość. Wściekał go spadek poziomu polskich i europejskich uczelni technicznych. Złościł go brak wyobraźni.

Proponował by w Krakowie powstał „międzyuczelniany program naukowy wokół badań na rzecz ochrony środowiska, co byłoby globalnym wyróżnikiem”, ale „nikt nie chciał o tym rozmawiać”. Postulował federację AGH, UJ i Instytutu Fizyki Jądrowej PAN – nie było odzewu. Gdyby wcielono w życie te pomysły, nie mielibyśmy dziś powodów do narzekania, że zielone technologie musimy importować. Teraz zamiast zarabiać na wiedzy, sprowadzamy gotowe rozwiązania- ani to opłacalne, ani kreatywne.

Pisał też Filipiak o korupcji w pierwszych latach transformacji. O „biznesie relacyjnym”, opartym na znajomościach. Cierpkich uwag przeczytamy sporo. Twórca Comarchu obserwował z bliska gospodarkę niemiecką (jego firma tam działa od lat) i nie ma dla Niemców radosnych prognoz: intelektualna ospałość, niechęć do wysiłku i ryzyka, czyli syndrom sytych kotów, sprawiają, że niemiecka ekonomia boryka się z brakiem wartościowych kadr. Zwłaszcza w sektorze informatycznym.
Dostaje się też Unii przegrywającej globalny wyścig i mającej skłonność do produkowania pasożytniczych „struktur rakowych”. „Marnuje się miliardy euro. Europejskie granty przyznawane są w wyniku lobbingu. Czy ktoś słyszał o prawdziwej innowacji wytworzonej w ramach Unijnych grantów?” – pyta Filipiak.

Krytykował samo zjawisko grantozy. Także w Polsce. Bowiem w odniesieniu do projektów rzeczywiście innowacyjnych opinie eksperckie są zawracaniem głowy. „Podstawowym kryterium przyznawania publicznych środków powinna być wiarygodność biorcy. Z prostego powodu. W żadnej z organizacji, które rozdają publiczne środki, nie ma ludzi będących w stanie rzetelnie oceniać projekty”.

Taki był Janusz Filipiak.

Czytaj więcej.

R.I.P.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.