Państwo niemieckie fatalnie zapisało się w dwudziestowiecznej historii Europy i świata, wywołując dwie niszczycielskie wojny światowe i dopuszczając się licznych zbrodni wraz z odrażającą zbrodnią ludobójstwa. Nic więc dziwnego, że w stolicy demokratycznej Republiki Federalnej Niemiec znajdują pomniki upamiętniające ofiary niemieckich zbrodni.

W spadku po czasach NRD pozostał okazały pomnik wdzięczności dla armii sowieckiej. Kolejni kanclerze RFN podkreślają przy każdej rocznicy zakończenia II wojny światowej jak Niemcy są wdzięczne wojskom alianckim za wyzwolenie spod „okupacji nazistowskiej”. Nic więc dziwnego, że okazały monument wdzięczności Sowietom, znajdujący się w prestiżowym miejscu Berlina jest zadbany i pielęgnowany.

Władze RFN zadbały też aby uczcić ofiary Holokaustu i wystawiły ogromny pomnik wspominający miliony zamordowanych Żydów. Upamiętniono też Romów i homoseksualistów mordowanych w niemieckich obozach śmierci.

Dopiero w ubiegłym roku położono polny głaz w berlińskim parku, który ma (tymczasowo) upamiętniać polskie ofiary niemieckich zbrodni. Pełnomocnik rządu Niemiec ds. współpracy z Polską informował, że „prawdziwy” pomnik polskich ofiar II wojny światowej powstanie w Berlinie prawdopodobnie w 2028 r. Przy tym zastrzegał: „Nie mogę powiedzieć wiążąco, kiedy pomnik zostanie odsłonięty, bo zależy to od jakości, formy i materiału, z jakiego zostanie wykonany.” Zastrzegł też, że szybkie tempo prac budowlanych nie jest w Niemczech regułą. Reguła ta ma zastosowanie chyba tylko w przypadku upamiętnienia polskich ofiar.

To taka niemiecka odmiana HiT?

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.