Byt określa świadomość to znane powiedzonko Karolka Marksa, żydowskiego „wynalazcy” Manifesta Komuszego oparte na heglowskiej filozofii człeczej egzystencji. Odnosząc się do sensu largo kwintesencji tejże konkluzji koniecznym jest scholastyczna prawidłowość związana z pytankiem: co poeta miał na myśli, pisząc ten wiersz?

Wiadomym i pozostaje to w kategoriach notoryjnych odnoszących się do zadawanych przez nauczycielstwo pytań zwątpiałym adeptom szkół podstawowych, a nawet wyższejszych, że to zawszeć był powtarzalny kanon scholarskich filologów. Unikając zbędnej dywagacji nad zawiłościami spirytualnych (nie spirytusowch, rzecz jasna) rozterek oraz rozedrgań emocjonalnych autorów poezji skoncentrujmy się na relacji bytu jako kreatora człeczej świadomości.

Zwięzłość marksistowskiej wypowiedzi determinująca człeczą świadomość skorelowana jest kolokwialnie rzecz biorąc z warunkami życia z jakimi na przestrzeni swojego żywota spotykają się w równej mierze zarówno osobniczki z macicami, a takoż osobniki bez tychże macic.

Nawet tenże komuszy filozof, bez jakiejkolwiek żenady i konfuzji pozostający „na garnuszku” inszego żydowskiego komuszka, aleć za to niezwykle zasobnego (taki paradoks) finansowo potomka angielskiego kapitalisty, czyli Fredzia Engelsa w tymże w/w wywodzie zmuszony był uznać, że po prostu status materialny determinuje człeczymi zachowaniami. Naturalnie na tej fundamentalnej zasadzie snuł swoje futurystyczne wizje zapanowania nowego ustrojstwa pt. komunizm nad całym światem, a nawet przestrzenią międzygalaktyczną.

Postarajmy się jednak w tym miejscu utożsamić naszą własną osobowość z warunkami żywota człeka pierwotnego częstokroć zwanym synonimicznie człekiem jaskiniowym, albowiem jego sadybą (chroniącą częściowo od warunków pogodowych: tj. opadów deszczu czy śniegu, podmuchów wiatru, wahań temperatury powietrza, ochrony przed drapieżnikami) była po prostu naturalna skalna jaskinia.

W tejże to jaskini koncentrowało się życie człeczego stada związane z jego odwiecznym genetycznym „zaprogramowaniem” obejmującym zaspakajanie codziennych wymagań człeczych organizmów, potrzeb seksualnych rzecz jasna nie wykluczając.

Oprócz tychże przyziemności człek jaskiniowy już z dawien dawna wykazywał się koniecznością zaspakajania takoż potrzeb tzw. wyższejszego szczebla jak np. artystycznych, czy odnoszących się do fideizmu różnorakiej postaci, animalnej nie wykluczając.

W trakcie trwania II wojny światowej, a konkretnie w 1940r przypadkowo czterech akwitańskich chłopców odkryło w Lascaux w południowej Francji jaskinię onegdaj zamieszkiwaną przed ok. 15.000 laty przez człeka pierwotnego. W tejże słynnej na cały świat jaskini doliczono się ponad 150 rysunków i kilkanaście tysięcy rytów skalnych, co świadczy o skali potrzeb kulturalnych „zamieszkiwaczy” tej skalnej sadyby.

Oczyma retrospekcji możemy uzmysłowić sobie nasz żywot poniekąd wcielając się w bohaterów znakomitej komedii filmowej z Ringo Starrem w roli głównej pt. CAVE MAN.

Generalnie rzecz ujmując każdy członek tejże pierwotnej hordy był w istocie rzeczy niezwykle szczęśliwym człowiekiem, albowiem nie znał inszego żywota, a każdy członek z tejże hordy posiadał wręcz identyczny status materialny, gdyż jakiekolwiek różnice w tym zakresie z naturalnych względów nie mogły rzecz jasna zaistnieć.

Późniejszy cywilizacyjny rozwój w nieco zwolnionym tempie kreował dalece idące zmiany w zasobności materialnej poszczególnych członków człeczego stada co implikowało znaczącymi skutkami w społecznych zachowaniach. Indywidualna tezauryzacja dóbr, a w szczególności tych najbardziej pożądanych jak kruszce typu srebro czy złoto, jantar, kamienie szlachetne, czy stada hodowlane zwierząt wyznaczały dominującą pozycję w określonej terytorialnie społeczności. W pewien sposób niezauważalny wręcz okazało się, że zgodnie z XX wiecznym postrzeganiem świata przez jego wnikliwego obserwatora w osobie Georga Orwella doszło do zaistnienia żywotów „świń równych” i takoż „świń równiejszych”.

Przewrotność G. Orwella relacjonującego tenże ważki etap rozwoju cywilizacyjnego polegała na tym, że jako generalną tezę w swoim słynnym FOLWARKU ZWIERZĘCYM ujął kardynalny kanon, że po prostu WSZYSTKIE !!! ŚWINIE SĄ RÓWNE … ale … są takoż i tzw. świnie równiejsze!!!

Takim „równiejszym” świniom przysługiwały inne różniące się od statusu świń „równych” prawa i obowiązki. To w sposób niezwykle trafny i jaskrawy wręcz opis tworzenia się totalitarnych elit w faszystowskim wydaniu uber i untermenschów, czy w ich komuszym odpowiedniku wierchuszek partyjnych kacyków czy bonzów oraz członów partyjnych niższego szczebla, a także bezpartyjnej mierzwy ludzkiej.

To szwabskie narodowo-socjalistyczne elity, a także komusze sowieckie pomioty wspomagane narodowymi renegatami partyjnymi w każdym z dawnych tzw. demoludów korzystały z różnorodnych przywilejów ułatwiających pławienie się w luksusach. Rzecz jasna zgodnie z regułą natura horret vacuum (natura nie znosi próżni) koszt wywyższenia takich „równiejszych” elit ponosiła znacząca spauperyzowana większość społeczeństwa.

Dla tej wyzutej z niekiedy podstawowych praw obywatelskich większości próbującej zakwestionować wprowadzane brutalnie (gestapo, NKWD, UB) w życie reguły postępowania siły aparatu opresji „równiejszych świń” miały jednaki respons: globalny terror o czym w historii TEGOKRAJU (co tam się dzieje u Kopaczki??) zaświadczają m.in. daty: 1956, 1970 czy 1981r naznaczone mordami na osobach prostych robotników oraz księży i innych opozycjonistów. Rzekomo robotnicza partyja pt. PZPR strzelała do roboli … nic tylko definicja krystalicznej formy oksymoronu.

Powróćmy jednak do historycznych wspominków i zaznaczmy, że dalsza od jaskini cywilizacja dokonała symptomatycznego „bytowego wynalazku” w kształcie zniewolenia pewnych grup ludności, a później jego innej formy w postaci sfedualizowania, czyli podległości i wyzysku.

Był to proces wielopokoleniowy i dosłownie dzieci niewolników czy chłopów pańszczyźnianych absolutnie nie znały i rzecz jasna nie zaznawały innych lepszych warunków egzystencji.

Odruchy buntów takich warstw były sporadyczne jak np. powstanie Spartakusa, czy rabacja galicyjska i skutecznie tłumione. Pomimo indywidualnych aspiracji jedynie nielicznym udawało się uciec z okowów ucisku i osiągnąć późniejsze sukcesy materialne.

Natomiast w świadomości tychże upośledzonych warstw społecznych utrwaliło się wiele negatywnych cech postrzegania świata w postaci pogodzenia się z losem niewolnika, czy też funkcjonującego do dnia dzisiejszego powiedzonka, że niezwykle trudno jest z chama uczynić pana!!!

Z tej mentalności raba w sposób niezwykle skuteczny i z pełną premedytacją Sowiety i ich zwasalizowane partyjne kreatury w „demoludach” uczyniły modus vivendi funkcjonowania przez długie lata tegoż podłego ustrojstwa; znaczy się komuszego marksistwa-lenistwa.

Banalne heglowskie stwierdzenie, że historia uczy że niczego nie nauczy nadal pozostaje w pełni aktualne w szczególności w odniesieniu do osoby ruskiego satrapy Wołodi Putina i jego dzierżymordstwa nad rosyjską powolną mu ludzką mierzwą.

Instrumentarium „równiejszych świń” celem z premedytacyjną logiką bezwzględnie skutecznego podporządkowania sobie świń równych było niezwykle szerokie. Poprzez prymitywny terror, totalną propagandę aż do polityki „marchewki”, czyli wręcz przekupstwa. W TYMKRAJU oprócz bierutowskiego ubeckiego zwyczaju mordowania strzałem w potylicę walczących o autentyczną niepodległość patriotów, czy siepaczy Jaruzela i człowieka honoru Kiszczaka to wg Adaśka Szechtera, czyli nadredaktora szmatławej gufnianej gadzinówki wprowadzone różne „marchewki”.

Szybkie awanse: nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera, finansowe premiowania, talony na deficytowe dobra jak np. samochody, przydziały na mieszkania to po prostu codzienność funkcjonowania TEGOKRAJU.

W istocie rzeczy taka polityka bolszewii to stricte kwintesencja felietonowego tytułu.

Odnieśmy się zatem w tymże miejscu przy pomocy znakomitego czeskiego prozaika Milana Kundery do swoistego lekkiego potraktowania naszego człeczego bytowania. M. Kundera w swoim napisanym w 1982r dziele pt. Nieznośna lekkość bytu niezwykle trafnie skonstatował łatwość z jaką przychodzi istotom pozazwierzęcym (definicja pofyrtanej lewaczki S. Spurek) funkcjonować hedonistycznie i sybarycko na co dzień. Takie życie pozbawione doznań i emocji o różnym zabarwieniu stanowi w istocie rzeczy ewidentne zaprzeczenie jego sensu. Wyznawcy złotego cielca, a także przede wszystkim „równiejsze świnie” wszelakiego autoramentu to istoty pozazwierzęce, których naśladowanie pozostaje w sposób ewidentny i oczywisty jako zachowanie passe.

Najtrafniejszym odniesieniem się do poruszanej kunderowskiej kwestii nieznośności lekkiego bytu są po prostu aktualności życia społecznego TEGOKRAJU.

Przykładowo: dwaj osobnicy bez macic o niezwykłej aparycji i tzw. miłej powierzchowności, a za to wielce amoryczni postanowili sybarycko umilić swój podły małżeński żywot wdaniem się w nomen omen stosunki z młodszymi modelami osobniczek z macicami. O kogóż to chodzi? Spieszymy zaspokoić ciekawość: to m.in. bywsze posły Stasiu Pięta i Grzesiu (ksywa DYNDAŁA) Tobiszowski zarazem człony moralizatorskiego PiS-u.

Za swój żywot potraktowany z wspomnianą lekkością jego bytu zostali zgodnie z zasadami rzecz jasna nomen omen prawa i sprawiedliwości niezwykle surowo potraktowani. Stasiu Pięta słusznie za ten swój hedonizm został skazany na dożywotni niebyt, względnie odbyt polityczny i zniknął z jego horyzontu. Natomiast niezwykle zdolny absolwent górniczego fakultetu na KUL-u i zawiadowszczyk polskim górnictwem takoż słusznie za wykazaną wybitną amoryczność i odstawkę swojej ślunskiej połowicy Grzesiu Dyndała został skazany na podły, aczkolwiek zarazem nieznośnie lekki byt w Brukselce.

Sit transit gloria mundi.

Do takowej amorycznej listy z nieprzepartą wręcz dumą i samozaparciem dolicza się automatycznie swoją indywidualną lekkością bytu słynny łomotliwy (rozwalone łoże) mirabelkowo szczawiowy Stefek (ksywa Burczymucha) Niesioł z Niesiołowa.

Primus inter pares hedonistów wyznającym nade wszystko swoistą nieznośną lekkość bytu pozostaje natomiast KACZOR DONALD, gdyż jego słynne wystawienie do wiatru polszewickich głupków o nieopuszczeniu TEGOKRAJU na wylizaną od Makreli lukratywną posadę w Brukselce jest na to oczywistym i niepodważalnym dowodem.

Z pewną taką nieśmiałością (pamiętacie Państwo takąż z ponad 25 lat temu reklamę podpasek ??) do tej listy dopisać należy różnych politycznych renegatów z Miśkiem Kamińskim na czele, który jedynie NSDAP nie zaliczył. Zasługi wielu innych osobników bez macic i osobniczek z macicami winno się uwidocznić na tejże liście, lecz z uwagi na zbyteczny rozrost felietonu pomińmy ten zabieg.

Takąż listę wszak każdy bez względu na wyznawaną polityczną opcję może sobie skonstruować na własny użytek

Tradycyjnie w tym miejscu przywołując słynną sukcesową upierdliwość senatora Katona należy koniecznie i zasadnie skonstatować:


Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Kan.1374:

Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi (quae contra Ecclesiam machinatur), powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.

Podobnież wzorem zatem tegoż Katona należy permanentnie adresować pod adresem faryzeusza, maszkarona i himalajskiego hipokryty, jeszczeć fuhrera, czyli BORYSŁAWA stale aktualne wezwanko:

Pokaż łysy krecie i ćwoku stygmat swojej bohaterszczyzny i oznajmij swojej czeredzie przekaz dnia:

tak, reżimową kasiorę (z TV Katowice) z Kaśką od kilku lat brałem, aż do marca 2021r i co mi zrobicie jak nie posiadam waszego barejowskiego (film „MIŚ”) płaszcza, no co ???

Tertium non datur !!!!!!!!!!

I tegoż się będziemy aktualnie trzymać; ustawicznie aż do znudzenia lub też ……… do uleczenia wielu bielma na oczach. Finansowe coroczne popieranie (szczególnie przez katoli) rzekomo charytatywnego maszkarownego Owsiaka, który dzięki temu od 30 lat wraz z liczną czeredą całorocznie luksusowo funkcjonuje jest ewidentnym przykładem i dowodem na przypadek schizofrenii i negliżu umysłowego.

Ten żul ustawicznie zwalcza Kościół, a więc także Wasz katolski system wartości!!!

AKCJA WSPIERANIA ZDROWIA jest absolutnie godna, by nawet w ciągu całego roku ją zdecydowanie popierać, ale nie kosztem całkowicie zbędnego haraczu płaconego w hałaśliwym theatrum zarówno hipokryzji jak i umysłowego negliżu. Czy do hołyszy i golców dociera, że ten bezczelny ciul robi Was w ciula ogałacając właśnie Wasze dary serca na koszty prowadzenia rzekomo koniecznie aż przez cały rok (np. żonusi pensyjka to li tylko 12 000 zł/miesiąc !!!!) przynoszącej mu profity jakowe fundacji?

Popierajcie, płaćcie!! ale wyłącznie przelewem, czyli bez kosztownego pośrednictwa kogokolwiek na wybrany jakikolwiek !!! „zdrowotny” cel.

Ponownie: cel takiej akcji jest szlachetny i godny popierania, ale w całkowitym oderwaniu od nadużyć.

KATON NASZYM WZOREM!!!

Tak na wszelki wypadek należy także uważnie porankiem spoglądnąć, czy lustrzane odbicie nie informuje nas przypadkiem, że zdemaskowało zwykłego faryzeusza, ćwoka ewentualnie do imentu naiwnego ciula.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

15.06 2021