Obiecałam opisanie cd. losów pana Józefa Teligi. Ale tym razem opowiem o pani Toni R., która dawała panu Telidze mieszkanie, wikt i opierunek, a także czynnie uczestniczyła w jego nielegalnej pracy przy wydawaniu nielegalnego pisma.
Zaaresztowano ją razem z panem Teligą. Wrzucono na jakiś damski dołek. Mąż – jak wspominałam (choć tylko pobocznie) był zafiksowany na produkcji „mleka specjalnej jakości”. Ogloszenie stanu wojennego i WRON były dla niego niebywałą okazją do propagowania tego mleka. I nawet nim zainteresował samego gen. Kiszczaka. Pan R. zarzucał generała listami, na które Kiszczak odpowiadał, choć nie całkiem osobiście.
Kiedy zaaresztowano panią Tonię i straszono wysokim wyrokiem, pan R. postanowił odwołać się do swojej wprawdzie tylko pośredniej, ale jednak znajomości z generałem. Wystosował sążnisty list, nie wspominając o działalności i losie żony, ale prosząc o audiencje.
Dlaczego Kiszczak zgodził się przyjąć pana R – tego nie wiem. Nikt tego nie wie. Może był w dobrym humorze i chciał zabawić się, oglądając faceta, którego jedynym celem życia było krowie mleko dobrej jakości.
Pan Rycerz podczas tej audiencji wyjawił sprawę. Nie mleka. swojej małżeńskiej zgryzoty. I bronił żonę, oskarżając rząd, także gen. Jaruzelskiego. o brak energicznych działań w jakiej sprawie? – ano mleka specjalnej jakości. Tłumaczył, że jeśli mąż zajmuje się od rana do nocy pisywaniem monitów w sprawie mleka, biega od sądu do sądu procesując się o mleko, to jest oczywiste, że zaniedbuje żonę.
A co robią zaniedbane żony?
Zaniedbane żony ulegają rozmaitym pokusom i nie tylko cielesnym. Ulegają także złym wpływom ideologicznym. Przykładem – pani Tonia. Delikatna, naiwna i niedpieszczona przez męża.
Pan R. gadał tak długo, żarliwie, ale widać i prekonywująco lub rozśmieszająco gen. Kiszczaka, że ten kazał wypuścić panią Tonie R. z więzienia I nie wytaczać jej procesu.
Happy end? Ależ skąd!. Kobiety reagują w sposób naprawdę nieprzewidywalny. Pani Tonia nie chciała opuścić aresztu. Ledwo ją stamtąd wyrzucono.
Udała się natychmiast pod areszt na Rakowieckiej i domagała uwolnienia pana Teligi. Znowu ledwo ją przegoniono spod bramy.
W domu płakała i robiła awantury mężowi, bo wolała areszt niż dom ze swoim „mleczarzem”. Pan R. przyszedł do mnie, abym ratowała małżeństwo oraz jakoś wyperswadowała pani Toni jej pragnienie siedzenia w więzieniu z jak najbardziej legalnym wyrokiem. Nie za bardzo udała mi się ta misja dyplomatyczna.
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz