Z dużą satysfakcją odbieram przebudzenie się Polski w kontekście zagrożenia , jakie niesie ze sobą polityka Ukrainy gloryfikującej, co tam gloryfikującej – beatyfikującej zbrodniarzy UPA jako lepiszcza, mającego scalić , wokół oczywiście Żełeńskiego i jego oligarchów – naród ukraiński. Mój przyjaciel ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski też by tę satysfakcję odczuwał, a umierał strofowany impertynencko przez poprzedniego Prezydenta R.P. Andrzeja Dudę. Przebijanie się przez mokradła poprawności politycznej, która nie dopuszczała upominania się o pamięć o pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów Polakach – było przez praktycznie cały czas , od chwili odzyskania przez Polskę wolności – bardzo trudne. Określenie – ludobójstwo było absolutnie zastrzeżone dla ofiar Holokaustu . Wiem coś o tym, bo występując , zgodnie z kompetencją do wojewody Opolskiego o wyrażenie zgody na umieszczenie w murze przykościelnego cmentarza w Babicach tablicy , upamiętniającej zagładę Huty Pieniackiej , od razu otrzymałem ustna odmowę, jeśli nie zrezygnuję z określenia ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów. Nie poddawałem się tej małostkowej presji i wykorzystując zwłokę w udzieleniu mi odpowiedzi przez komisję historyczną ds. pomników w UW w Opolu – zleciłem kamieniarzowi absolutnie na czarno, bez faktury jej wykonanie , wychodząc z założenia, że nawet najbardziej gorliwy urzędnik nie będzie miał odwagi, żeby tę tablicę z muru wydłubać. A kamieniarz, poza tym że miał brata policjanta to obcując ze sprawami ostatecznymi na co dzień, bał się nie wojewody opolskiego, ale tylko Pana Boga. Tablica została uroczyście poświecona przez ks.Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego w 2002 roku – to zapoczątkowało naszą przyjaźń.