27 września 2019 r. w Prokuraturze Rejonowej w Gorlicach był przesłuchiwany niejaki Grzegorz P. Wg kolportowanych przez lokalne media informacji miał to być „mózg” śląskiej mafii śmieciowej.

Okazuje się, że Gorlice były tylko jednym z wielu miejsc w Polsce, do których zwożono niebezpieczne odpady.

Działania śląskiej mafii obejmowały Polskę centralną i południową, szczególnie zaś województwa podkarpackie, małopolskie, śląskie, łódzkie i mazowieckie.

Czy w ramach tej „działalności” podrzucano także odpady warszawskie, pochodzące z oczyszczalni „Czajka”?

Odkryte do tej pory powiązania sieci firm zaangażowany w proceder wskazują, że być może mamy do czynienia z jednym z największych „przedsiębiorstw” mafijnych w Polsce po 1989 roku.

Jak już pisałem pomagające prać pieniądze pochodzące z afery firmy-słupy zarobiły wg ustaleń śledczych ok. 3 mln złotych!

Tymczasem Józef G., jak na razie najbardziej znany medialnie gangster zaangażowany w aferę (należąca do niego i jego żony Sylwii Witalińskiej-Gąsior ) oficjalnie jest bardziej biedny niż przysłowiowa mysz kościelna.

Jak wspomniałem w zabawce w końcu września w Gorlicach być przesłuchiwany Grzegorz P., okrzyczany mózgiem mafii śmieciowej.

Tymczasem wg moich informatorów (wśród nich jest człowiek, który cztery lata widywał codziennie Grzegorza P. w więzieniu) zamieszczona fotografia przedstawia jednego z najbrutalniejszych gangsterów początku lat 1990-tych Grzegorza P. alias Pokid.

Na fotografii kolportowanej przez Gazetę Krakowską i lokalne media wygląda tak.

.

.

Skazany za szereg przestępstw odsiedział 15 lat.

Był wykonawcą gangsterskich zleceń m. in. „Młodego Klepaka” z Wołomina, podpaleń, napadów na tiry itp.

Powiązany rodzinnie z jednym z lepszych gliwickich adwokatów (karnistów).

Mniej więcej dwa lata temu zaczął być znowu widywany na mieście. Wiosną 2019 roku ponownie zatrzymany.

Ujawnione zdjęcie wskazuje, że brał udział w aferze śmieciowej.

Zaprzyjaźnione jaskółki fikały w powietrzu koziołki ze śmiechu, gdy usłyszały o tym, że Pokid jest uznawany za „mózg” mafii śmieciowej.

Jego walory (bezwzględność i lojalność wobec silniejszego) czyniły z niego co najwyżej lokalnego koordynatora mafijnej „korporacji”.

Poza tym siedząc w więzieniu od końca lat 1990-tych miał dość ograniczone możliwości ogarniania zmian, jakie nastąpiły w kraju.

Wystarczy wspomnieć, że kiedy jeszcze był na wolności by wyjechać do Czech, Słowacji czy Niemiec potrzebny był paszport, a kontrola na granicy była nie tylko teoretyczna.

Tymczasem mamy wierzyć, że Pokid to capo di tutti capi mafii śmieciowej, na dodatek organizujący ją jeszcze podczas pobytu w więzieniu!

Należąca do Sylwii Witalińskiej-Gąsior i jej męża Józefa G. firma Multibest s.j. pierwsze odpady do Gorlic zwoziła już pod koniec 2016 r. Sprawa została ujawniona zaś w czerwcu 2017 r.

Tymczasem w sprawie jeszcze w 2017 roku pojawił się Wiesław S., były rezydent Służby Bezpieczeństwa ps. Maj (nr ewidencyjny 59861). Osoba od lat uważana za jedną z bardziej prominentnych i niebezpiecznych działających w ścisłym kierownictwie tzw. mafii paliwowej.

.

Wiesław S. pierwszy od prawej.

.

Czy Grzegorz P. został oddany na „pożarcie” opinii publicznej?

Jego skazanie pozwoli bowiem zamknąć śledztwo.

Ale wyrok, nawet 12 lat więzienia, wcale nie gwarantuje, że faktycznie tyle odsiedzi. Może bowiem… okazać się chory.

I to tak bardzo, że sędzia penitencjarny zarządzi przerwę w odbywaniu kary, bowiem „pod celą” nie będzie warunków do leczenia.

A jeśli stan zdrowia mu się wtedy pogorszy za kraty już raczej nie wróci.

Pamiętajmy, że hipotetyczny wyrok Grzegorz P. będzie odsiadywał jak najbliżej domu. Takie prawo ma każdy skazany.

I choć mec. M. już nie żyje, to trudno przypuszczać, by wraz z nim umarły wszelkie jego układy.

Zwłaszcza, że bohater innej opowieści, najmujący za grosze (10% ceny rynkowej) luksusowe mieszkanie w centrum Gliwic od firmy, której Józef G. był prokurentem, sędzia Wojciech Głowacki został oddelegowany do Sądu Okręgowego i pełni w nim funkcję… przewodniczącego Wydziału Penitencjarnego.

Można założyć, że sąd penitencjarny ewentualnego wniosku Pokida raczej nie odrzuci.

Co to oznacza w praktyce?

Ano to, że rzekomo zlikwidowana „mafia śmieciowa” za moment odrodzi się w innym mieście. I będzie trwała tak długo, jak długo nielegalnie zdobyte pieniądze będzie można z łatwością zalegalizować.

Już bowiem Starożytni wiedzieli, że aby zabić Hydrę trzeba ją pozbawić głowy.

Inaczej odrodzi się, i to potężniejsza.

4.11 2019