Przesłuchałam wywiad jakiego udzieliła wczoraj dziennikarzowi Biełsatu Siarhei Padsasonny nowa kierowniczka tej redakcji białoruskiej Ośrodka mediów dla Zagranicy TVP, która ma przrjąc markę Biełsatu (czytaj).

I wzburzyło mnie wśród innych, jedno zdanie mnie dotyczące: otóż, Alina Kouszyk stwierdziła, że to ja „uzależniłam” Biełsat od władz TVP no i to bylo wyjaśnienie czemu ona teraz pewne rzeczy musi robić, a pewnych nie może.

WTF „uzależniłam”??? Biełsat POWSTAŁ w TVP, bo nie było innego sposobu na to, by taką stację stworzyć i sprawnie sfinansować (chyba by zrobić to ustawą ale na to nigdy dotychczas nie było woli politycznej) i zawsze w TVP był.

A gdyby nie powstał, to nie byłoby dziś ani tego wywiadu Aliny Kouszyk, ani jej samej w tej stacji, w której robiła karierę i z której poszła do emigracyjnej, białoruskiej polityki.

I póki ja byłam w Biełsacie to on z pewnością nie był od nikogo „UZALEŻNIONY”. Po to by się stał, to jednak trzeba było najpierw mnie wyrzucić i znaleźć kogoś kto uzna, że „musi”.

Druga sprawa, która w całym bardzo zresztą dobrze, odważnie i profesjonalnie przeprowadzonym wywiadzie mnie wkurzyła, to ten apartheid – tu Polacy tu Białorusini. Białorusini – nasi, Polacy obcy…

Oj koledzy koledzy, jaka porażka! A ja jak zakładałam tę stację to myślałam, że ona dla wspólnej sprawy… Waszej ale jakoś z różnych przyczym – wspólnej. Za wolność naszą i Waszą. I gdybym tak nie uważała to WASZE/NASZE UNIKALNE biełsatowskie środowisko i jego unikalny, wolnościowy styl – nigdy by nie powstało.

Gdzie popełniłam błąd, że Was na to nie umiałam uodpornić, że teraz dajecie się zapędzać do getta i rozgrywać między innymi przez podbijanie narodowego bębenka…

Solidarność i lojalność nie jest ograniczona do jednej nacji, ani jednej “bandy”. To wartości ogólnoludzkie.

PS. Ciekawe zjawisko z polityką i osustwem w tle: Michal Broniatowski zespołowi Biełsatu mówi, żeby skończył ze złudzeniami, że to „jakaś białoruska telewizja, bo to jest i była zawsze telewizja polska”. Bo to polski podatnik na to płaci (a co! ) W tym samym czasie nowoopierzonych białoruskich polityków w typie Franak Viačorka przekonuje się, że właśnie zaspokojono ich oczekiwania, bo “stacją (no dobra: redakcją…) pokieruje Białorusin/Białorusinka”. Tylko na tych “solidarnościowych Rzeczpospolitan”, którzy jako jedyni są w stsnie zaeenić stacji stabilność, za bardzo miejsca nie ma.

Do tego jeszcze, w tym samym czasie, na szefową powstającego zespołu ukraińskiego bierze się bardzo zresztą sprawną panią, która była prawą ręką opozycyjnego (wobec prezydenta Zełenskiego) polityka ukraińskiego Mykoły Kniażyckiego w jego TV. Ech… ta telewizja ma być obiektywna i apolityczna… Wszelkie przesłanki na to wskazują.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.