Nie rozumiem, no w żaden sposób nie rozumiem ludzi, którzy nie chcą się szczepić. Ryzykują dobrostanem NAS WSZYSTKICH, a mają to gdzieś. Opowiadają o możliwych ryzykach, tak jak by świat nie składał się z ryzyk na codzień, a zażycie każdego leku nie było obarczone JAKIMŚ ryzykiem. Nawet paracetamolu albo aspiryny.

Królują argumenty w typie: a co szkodzi zaszczepionym jeśli pozostali się nie szczepią…. Ano szkodzi, bo ten cholerny wirus przenosi się z jednego miliona ludzi na inny milion ludzi i po drodze zmienia się, mutuje… Przy okazji rozwalając systemy opieki zdrowotnej, a dalej życie społeczne i gospodarcze krajów.

No i są jeszcze kompletnie dziś fałszywie pojmowane argumenty wolnościowe.

Tylko ta bajeczka Aleksandra hrabiego Fredry się przy okazji przypomina:
Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając – między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.

Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
„Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą”.
A na to Gaweł: „Wolnoć, Tomku,
W swoim domku”.
Cóż było mówić? Paweł ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.

Stuk! Puk! – Zamknięto. Spogląda przez dziurę
I widzi… Cóż tam? Cały pokój w wodzie,
A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
„Co waćpan robisz?” „Ryby sobie łowię”.
„Ależ, mospanie, mnie kapie po głowie!”
A Paweł na to: „Wolnoć, Tomku
W swoim domku”.

Jednym słowem: pewne społeczne współzależności istnieja i już.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.