Mają nas za głupców. A to dopiero początek września. Co jeszcze wymyślą w październiku?

.

.

Miniony weekend to przede wszystkim konwencja PSL. Jej „umiłowany przywódca” Włodzimierz Kosiniak-Kamysz jest autorem najbardziej bezczelnej wypowiedzi politycznej roku. Na razie, bo nie wiadomo, co jeszcze inni powiedzą, wszak do wyborów jest ponad miesiąc.

Na niedzielnej konwencji wyborczej umiłowany przywódca „zielonych” powiedział:

– To PSL zatrzymało PiS 4 lata temu, to my zatrzymaliśmy ich skok na samorządy!

Bo gdyby nie PSL, PiS rządziłoby w 15 województwach.

– W ilu rządzą? W jednym! Czas powiedzieć wprost: tylko PSL może zatrzymać PiS, tylko dobry wynik ludowców jest gwarancją, że nie położą łap na samorządach.

.

 Nic dziwnego, że konwencja partii wchodzącej do każdych rządów jako koalicjant od 1989 r, (z wyjątkiem tych sprawowanych przez PiS – w sumie ok. 5 lat) toczyła się pod szumną nazwą:

 

Tylko my możemy zatrzymać PiS.

 

Kosiniak-Kamysz najwyraźniej zapomniał już, albo też liczy na krótką pamięć społeczeństwa, jak to z tym zwycięstwem wyborczym było.

 

Wg badań exit-pol wybory w 2014 roku wygrało PiS.

 

Według pierwszych wyników badań exit poll, przeprowadzonych przez ośrodek Ipsos dla największych stacji telewizyjnych – Telewizji Polskiej, TVN i Polsatu, wybory samorządowe wygrał PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma ponad cztery punkty procentowe przewagi nad PO: 31,5 proc. do 27,3 proc. Niespodzianką jest też rekordowo wysoki wynik PSL, które zdobyło 17 proc. poparcia. Czwarte jest SLD z 8,8 proc. poparcia.

http://wyborcza.pl/12,82983,16980609,Wybory_Samorzadowe_2014.html

Pamiętamy dokładnie, jak długo PKW liczyła głosy po wyborach. Nie dość, że tydzień, to jeszcze były pomyłki podczas odczytywania wyników.

24 listopada 2014 roku Super Express pisał:

Co świadczy o tym, że WYBORY ZOSTAŁY SFAŁSZOWANE:

1.Długi czas oczekiwania na pełne i oficjalne wyniki

Wybory samorządowe 2014 zostały przeprowadzone 16 listopada w niedzielę, jednak wyników nie poznaliśmy ani następnego dnia, ani we wtorek. Musieliśmy czekać na nie aż do soboty 22 listopada, czyli niemal tydzień. W tak długim czasie wiele można zmienić, a długie czekanie na wyniki samo nasuwa podejrzenia.

2. Bardzo dużo nieważnych głosów

Bardzo wiele głosów w wyborach samorządowych było nieważnych. Aż 17,93 proc. głosów w wyborach do sejmików wojewódzkich było nieważnych. Najwięcej w woj. wielkopolskim, bo 22,77 proc. Najlepiej w tej kwestii prezentuje się woj. podlaskie. Tam nieważnych głosów do sejmików oddano 14,57 proc.

3. Wydawanie przez komisje wypełnionych kart do głosowania

Wyjątkowo często dochodziło w wyborach samorządowych 2014 do pobierania od komisji kart wyborczych już z postawionymi krzyżykami. Jeśli ktoś zobaczył, że na jego karcie już jest krzyżyk, ale wcześniej sam zagłosował to głos automatycznie stawał się nieważny. Taka sytuacja miała miejsce choćby w komisji na warszawskim Mokotowie. „Głosowałem około godziny 13. Postawiłem krzyżyk przy swoim kandydacie i coś mnie tknęło, by obejrzeć też inne strony w książeczkach wyborczych. Na jednej z nich w książeczce do głosowania do rady Warszawy przy kandydatce jednego z ugrupowań zobaczyłem zaznaczony już krzyżyk” przyznał jeden z glosujących. Podobnie było choćby w Elblągu.

4. Błędnie zliczane głosy wyborców

Po wyborach samorządowych okazało się, że osoby które otrzymywały głosy, później wcale ich nie miały. O takiej sytuacji poinformował chociażby dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, Jan Ołdakowski: „Kandydatka, na którą głosowaliśmy z żoną powiedziała mi, że dostała 1 głos. Sprawdziłem w komisji” informował.

5. Wyniki wyborów znacznie różniły się od wyników sondażowych

Z pierwszych sondaży przeprowadzonych w dniu wyborów wynikało, że wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość z 31,5 proc., zaś ostateczny wynik PiS podany przez PKW to 26,85 proc. Zdaniem Mariusza Błaszczaka z PiS to rozbieżności jakich wcześniej nie było.

6. Bardzo zadowalający wynik PSL

PSL prawie nie liczył się w walce o wyborców jeszcze przed wyborami. Partia miała w wielu przedwyborczych sondażach około 7 proc., a w wyborach otrzymało genialny wynik 23,68 proc. Marcin Mastalerek z PiS w rozmowie z radiem Plus skomentował to krótko: „W niektórych miejscach mieli przyrost poparcia o 1006 proc.
To jest sytuacja patologiczna”.

7. Brakowało miejsca w urnach wyborczych, głosy przechowywano w plastikowych workach

Wiele komisji wyborczych nie spodziewało się tak dużej frekwencji. Dlatego, brakowało miejsca w urnach, a zastępcze urny robiono na poczekaniu i to z przypadkowych kartonów. Później głosy upychano do worków, które bez zabezpieczenia leżały pod budynkami komisji. W międzyczasie karty wyborcze mogły zginąć lub zostać zniszczone.

https://www.se.pl/wiadomosci/polska/wybory-samorzadowe-2014-sfalszowane-co-przemawia-za-tym-ze-wybory-zostaly-sfalszowane-aa-Tbtk-JFkS-uHW8.html

„Zwycięstwo wyborcze” PSL było możliwe również dzięki takiej akcji jak ta na Śląsku – zginęło 130 tysięcy głosów.

Wolne i niezależne sądy uznały jednak złożony protest za bezzasadny.

https://www.salon24.pl/u/mariuszcysewski/632430,130-tysiecy-przekreconych-glosow-final-relacja-pelna

Czy wpływ na los tego protestu miało to, że komisarz wyborczy w Katowicach sędzia Barbara Suchowska pełniła równolegle funkcję prezesa Sądu Apelacyjnego w tym mieście?

Pytanie wydaje się retoryczne. Rok wcześniej ówczesna prorządowa prasa donosiła bowiem:

Pani Magdalena nie może się rozwieść, bo 45 sędziów Sądu Okręgowego w Gliwicach wyłączyło się z prowadzenia sprawy. Powód? Jej teściową jest wizytatorka sądu apelacyjnego i jej ocena pracy sędziów ma wpływ na przebieg ich kariery.

(…)

„Asekuracja sędziów graniczy z tchórzostwem”

Powód? 45 sędziów gliwickiego sądu na własne żądanie zrezygnowało z prowadzenia tej sprawy. – Powołaliśmy się na okoliczności, które mogą wywołać uzasadnioną wątpliwość co do naszej bezstronności – wyjaśnia sędzia Tomasz Pawlik, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach.

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,14688660,Sad_boi_sie_tesciowej__45_sedziow_zrezygnowalo_ze.html

Kosiniak-Kamysz wyraźnie czeka na kolejny „cud nad urnami”. Czy drugi już raz w historii wyborów w wolnej Polsce (pierwszy – 2014) okaże się, że Polacy nie potrafią postawić krzyżyka na karcie wyborczej?

Nie wszyscy, rzecz jasna. Tylko ci, którzy nie zagłosowali na PSL są wyraźnie mniej inteligentni, niż pozostali.

Jeśli nie zmobilizujemy się jako społeczeństwo i nie będziemy kontrolować przebiegu wyborów w samorządach nic nie ulegnie zmianie.

A układy, rządzące na dole, trwają niekiedy od 25 lat! Całe pokolenie. Tyle właśnie piastuje urząd prezydenta miasta włodarz Gliwic Zygmunt Frankiewicz.

Jeśli wygra kolejne wybory ma szansę, by rządzić dłużej niż Stalin.

Frankiewicz jest bezpartyjny. Przynajmniej oficjalnie. Partyjny jak jasna cholera jest za to inny dinozaur samorządowy Adam Struzik, marszałek woj. mazowieckiego od 2001 r. Od 1984 roku należał do ZSL, obecnie jest wicekamyszem w PSL.

Nawet ówczesna tuba rządowa – gazeta wyborcza, potrafiła napisać przed wyborami 2014:

Gmina Bielsk pod Płockiem. W 2010 r. otwierający w tym okręgu listę PSL marszałek Adam Struzik zgarnął 349 głosów – dwie trzecie wszystkich oddanych poprawnie. Pierwszy na liście PO Stefan Kotlewski, były wicemarszałek województwa, dostał… jeden głos. Aż 174 były nieważne. Połowa dlatego, że na kartach był postawiony więcej niż jeden krzyżyk.

Dobieszyn w powiecie białobrzeskim. W 2010 r. wybory do sejmiku wygrał tu PSL. Zdobył ponad 35 proc. głosów. PO – tylko 8,76 proc. Dwa razy więcej głosów niż liczba poprawnie oddanych na kandydatów Platformy było nieważnych, bo na kartach stał więcej niż jeden krzyżyk.

Porównajmy wyniki ostatnich wyborów do sejmiku z tegorocznymi do europarlamentu. W skali całego kraju, przy 30 mln uprawnionych, głosy nieważne oddało 280 tys. wyborców – ok. 3 proc. tych, którzy poszli do urn. Wzbudziło to protesty PiS, poseł Joachim Brudziński przekonywał, że tak wysoki odsetek głosów nieważnych rodzi podejrzenie fałszerstw. A w wyborach do mazowieckiego sejmiku, w których uprawnionych było zaledwie 4,1 mln ludzi, oddano aż 296 tys. nieważnych głosów – ponad 14 proc. Aż 260 tys. w okręgach poza Warszawą.

http://wyborcza.pl/1,76842,16861788,Tajemnicza_plaga_niewaznych_glosow_na_Mazowszu__Dobrze.html

Po wyborach samorządowych 2014 r. widać wyraźnie, że główną niedoszacowaną partią w przedwyborczych sondażach było PSL (słynna Gdynia, gdzie wynik „zielonych” okazał się 11 razy lepszy, niż prognozowany). Z kolei gorszy wynik wyborczy PiS pozostawał w ścisłym związku z nadpodażą głosów nieważnych.

W Austrii, przy znacznie mniejszych wątpliwościach, wybory powtórzono.

W Polsce „wolne i niezawisłe” sądy nie ujrzały jednak niczego złego w tej hecy, jaką były wybory samorządowe w 2014 roku.

Czy Kosiniak-Kamysz liczy, że spóźniona w stosunku do kalendarza wyborczego reforma sądów pozwoli zaklepać kolejny dziwny wynik?

.

.

11.09 2018

fot. Kosiniaka-Kamysza youtube