Pieniądze na łapówkę dla „księdza” Sawicza Birgfellner podjął z konta niespełna tydzień po jej rzekomym wręczeniu!

Im bliżej wyborów tym bardziej widać, że tzw. afera Birgfellnera miała wyłącznie na celu zatopienie PiS.

Piątkowa GazWyb piórem niejakiego Czuchnowskiego kolejny już raz odgrzewa stary temat.

Najdłuższy polski mecenas będący pełnomocnikiem austriackiej ofiary Kaczyńskiego wzywa go do tzw. próby ugodowej.

I w zasadzie wszystko w porządku. Nie ma bowiem żadnych przeszkód, by ktokolwiek zawezwał do próby ugodowej jakąkolwiek osobę (prawną lub fizyczną). Jedyne ograniczenie –  ugoda może dotyczyć wyłącznie spraw cywilnych.

Giertych zatem w imieniu swojego klienta realizuje prawo, jakie ma każdy pełnoletni obywatel RP pod warunkiem, że nie jest ubezwłasnowolniony.

GazWyb w załączniku zamieściła skany wniosku o próbę ugodową.

A to już należy rozpatrywać jako oczywisty wypadek przy propagandowej robocie (proprabota).

W obszernym uzasadnieniu adwokat Roman Giertych pisze bowiem wyraźnie:

W dniu 2 lutego 2018 r. rada fundacji „Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego” podjęła uchwałę nr 01/2018 w sprawie wyrażenia zgody na podjęcie przez zarząd fundacji czynności związanych z realizacją przedsięwzięcia deweloperskiego przez spółkę Srebrna sp. z o.o. Pod uchwałą widnieją podpisy członków rady fundacji: Rafała Sawicza, Jarosława Kaczyńskiego Krzysztofa Czabańskiego. W tym samym dniu została podjęta uchwała nr 01/2018 zarządu „Instytutu imienia Lecha Kaczyńskiego” w sprawie wyrażenia zgody na podjęcie  czynności związanych z realizacją przedsięwzięcia deweloperskiego przez spółkę Srebrna sp. z o.o., pod którą podpisał się Jarosław Kaczyński. W dniu 2 lutego 2018 r. nadzwyczajne zgromadzenie wspólników Srebrna sp. z o.o. pod przewodnictwem wybranego jednogłośnie na przewodniczącego Jarosława Kaczyńskiego, podjęło także uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na realizację przedsięwzięcia deweloperskiego przez spółkę Srebrna sp. z o.o.

(…)

W dniu 7 lutego 2018 r. Gerald Birgfellner wypłacił z rachunku w banku Pekso S.A. kwotę 50 000 zł.  Następnie zaniósł on wypłaconą gotówkę do biura Jarosława Kaczyńskiego przy ul.  Nowogrodzkiej  w Warszawie i przekazał kopertę przeciwnikowi w celu przekazania jej księdzu Rafałowi Sawiczowi. (…) Dopiero tego dnia członkowie rady fundacji „Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego” złożyli podpisy pod wyżej wymienioną uchwałą fundacji, datowaną na dzień 2 lutego 2018 r.

.

Czyli wg Geralda Birgfellnera, wspomaganego przez mec. Romana Giertycha:

  1. 2 lutego 2018 r. rada fundacji „Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego” podjęła uchwałę nr 01/2018 na podstawie której z kolei zarząd tejże fundacji podjął uchwałę nr 01/2018 w sprawie wyrażenia zgody na podjęcie czynności związanych z realizacją przedsięwzięcia deweloperskiego przez spółkę Srebrna sp. z o.o.

  2. zgodnie z art. 5 ust. 1 i art. 10 ustawy o fundacjach zarząd jest jedynym obligatoryjnym organem fundacji. I tylko on reprezentuje fundację na zewnątrz. Ale zgodnie z wpisem do KRS Jarosław Kaczyński nie wchodzi w skład zarządu tej Fundacji i dlatego nie mógł być podpisany pod uchwałą!

  3. 2 lutego 2018 r. nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników Srebrna sp. z o.o. przyjęło uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na realizację przedsięwzięcia deweloperskiego przez spółkę Srebrna sp. z o.o.

  4. 7 lutego 2018 r., a więc 5 dni po podjęciu ww. uchwał Birgfellner wypłaca ze swojego konta w banku Pekao SA 50.000,- zł by je wręczyć Kaczyńskiemu, który rzekomo obiecał przekazać je księdzu Sawiczowi (byłemu księdzu, ale ta subtelność wykracza poza sferę pojmowania Giertycha i Czuchnowskiego) po to, aby tenże złożył swój podpis na uchwale Rady Fundacji „Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego” z dnia 2 lutego 2018 r.

  5. jedynie powyższa uchwała zdaniem Giertycha jest antydatowana. Pozostałe zostały wydane w czasie uwidocznionym na protokołach.

Pytanie za 150 mld zł – po co Birgfellnerowi była uchwała Rady Fundacji, skoro pełniła ona wyłącznie funkcje kontrolne i nie mogła reprezentować fundacji na zewnątrz?

Skoro zaś była aż tak ważna, że bez niej nie można było powziąć innych, konkretnie zaś uchwały Zarządu fundacji „Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego” oraz uchwały nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników Srebrna sp. z o.o. to dlaczego zostały one podjęte?

Wszak Giertych pisze wyraźnie, że zanim Sawicz podpisze, to trzeba mu zapłacić.

A więc zgodnie z jego wersją najwcześniej mogło to nastąpić 7 lutego!

5 dni po powzięciu uchwał mających jakiekolwiek znaczenie prawne!

Giertych nie przedstawia nawet cienia dowodu, aby w rzeczywistości Jarosław Kaczyński, Krzysztof Czabański i Rafał Sawicz antydatowali dokument. Jednocześnie nie kwestionuje, że pozostałe uchwały były podjęte 2 lutego!

Nie wyjaśnia również, PO CO dokument miałby być antydatowany?

Przecież można było podjąć wszystkie uchwały 7 lutego.

Byłoby to nawet racjonalne – są pieniądze, to podpisujemy.

Nie ma – to na drzewo.

Giertych nie wskazał ani jednego racjonalnego powodu, dla którego dzień 2 lutego (piątek) był taki ważny.

Co więcej, upierając się przy doniosłości uchwały Rady Fundacji w jej stosunkach zewnętrznych zwyczajnie kłamie, co wykazałem wyżej w oparciu o obowiązujące przepisy prawa.

Kłamie również i wtedy, gdy pisze o podpisie Jarosława Kaczyńskiego pod uchwałą Zarządu Fundacji „Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego”.

Pod taka uchwałą winny znajdować się podpisy Barbary K. Czabańskiej oraz Adama J. Lipińskiego. Bez nich jest tyle warta, ile można w punkcie skupu makulatury otrzymać za kartkę, na której jest zapisana.

O tym wie każdy przedsiębiorca bez względu na to, jakie posiada wykształcenie.

Uchwała zarządu nie może być zastępowana oświadczeniami woli osób w skład zarządu nie wchodzących.

Zatem albo takiej uchwały nie ma (dla skuteczności powierzenia reprezentowania Srebrna sp. z o.o. Birgfellnerowi potrzebne bowiem było tylko pełnomocnictwo podpisane przez jedną osobę z Zarządu Srebrna sp. z o.o.) albo też Giertych świadomie dokonał przeinaczenia jej treści po to tylko, aby w świadomości lemingów czytających GazWyb ugruntować nienawiść do Jarosława Kaczyńskiego.

Bez względu na motywy jedno jest pewne – Giertych jawi się jako nadęty głąb prawny, którym powinien zająć się rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej i/lub dobry psychiatra.

Afera Birgfellnera okazuje się zatem kolejną przedwyborczą hucpą.

 Przy okazji zaś jest próbą wyłudzenia kwoty 50.000,- zł.

27.04 2019