Rozgorzała znów dyskusja o (Beskidzkiej Drodze Integracyjnej) BDI. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska utrzymała w mocy decyzję środowiskową wydaną dla tej inwestycji w wariancie południowym. Już dziś wiadomo, że BDI będzie tematem przewodnim tegorocznych wyborów samorządowych gdzie Klinowski będzie na „nie” a Kaliński na „tak”. Szkoda, że ani jeden, ani drugi tak naprawdę nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia, bo kolokwialnie mówiąc decyzje zapadną nad ich głowami.

Nie będę się dziś rozpisywał nad plusami i minusami tej inwestycji w poszczególnych wariantach, gdyż jest to zbyt obszerny temat i w dodatku mocno dyskusyjny. Nie będę też odwoływał się do faktu, że naukowcy z Politechniki Krakowskiej uznali, że niezależnie od wariantu BDI powinna powstać.

Niezależnie od wariantu oznacza, że lepszy wariant południowy niż żaden. Ale to są eksperci i patrzą szeroko i regionalnie a nie „grajdołową” mentalnością filozofa. To co mnie osobiście bardziej denerwuje to manipulowanie opinią publiczną i odwoływanie się do praw czy też badań naukowych, które nijak mają się do tematyki Beskidzkiej Drogi Integracyjnej. Burmistrz Wadowic w swojej prezentacji wobec radnych w Urzędzie Miasta, podczas prezentacji, podparł się jako jednym z argumentów tzw. prawem Lewisa-Mogridge’a. O czym mówi to prawo, wyjaśnia załącznik 1. Pominę już fakt, że de facto to prawo odnosi się do czegoś zupełnie innego niż przykład BDI, ale kto filozofowi zabroni . ..
Nikt bowiem nie zamierza poszerzać ul. Lwowskiej, udrażniać przejazdu przez rynek i sprawiać, aby kierowcy zamiast tzw. obwodnicą, zaczęli na powrót jeździć przez centrum – powtarzam NIKT!

Nikt też nie postuluje budowy nowej ulicy w centrum, aby robić jakieś dziwne skróty i przesmyki pomiędzy istniejącymi już ulicami. Prawo Lewisa-Mogridge’a związane jest też silnie z tzw. Paradoksem Braessa, niemieckiego matematyka, który za pomocą pewnego modelu ruchu wykazać miał, że budowanie dodatkowej drogi może wydłużyć czas przejazdu i pogorszyć sytuację ruchu drogowego. Dokładniejszy opis tych założeń to załącznik 2 i 3. Tyle, że paradoks Braessa też nie specjalnie odnosi się do przykładu BDI. Zarówno wspomniane prawo jak i paradoks zmierzają do wniosków jakoby dodatkowa, nowa droga, poprzez zachęcenie kierowców do korzystania z niej, kumulowała de facto ruch samochodów, co w dłuższej perspektywie powoduje zwiększone utrudnienia w ruchu. Problem polega jednak na tym, że właśnie w inwestycji typu BDI, chodzi dokładnie o to. Tzn, nie o to, aby było gorzej, ale o to, aby zachęcić kierowców, zwłaszcza tranzytowych do korzystania z niej i przez to odciążenie istniejącej tzw. obwodnicy i miasta.

I teraz to dopiero zaczyna się intelektualna szarża, bowiem nieomylny Burmistrz Klinowski stwierdził na łamach swojego propagandowego tabloidu, że tranzyt dla miasta wynosi jedynie – UWAGA!!! JEDYNIE – między 25-33% całego ruchu i że w związku z tym fakt jakoby BDI miała tu pomóc jest MITEM.

Wyobrażacie sobie Państwo, że idziecie do lekarza a On Wam mówi, że:

„Co prawda 33% ciała ma Pan/Pani sparaliżowane, obie ręce, nogę i pół głowy, ale jest to tak nieistotne, że twierdzenie jakoby wpływało to istotnie na wasze samopoczucie jest mitem”.

Lajtowe podejście, prawda?

Nie będę znów wygrzebywał i przytaczał badań naukowych, które wykazują, że już nawet wzrost natężenia ruchu o 10% powoduje bardzo duże utrudnienia w utrzymaniu płynności ruchu, co poprzez analogię sprawia, że odciążenie go o 10% może stanowczo sytuację poprawić, bo nie można przecież ruszać z posad wszystkich bibliotek tylko dlatego, że stanowisko burmistrza piastuje ignorant. No ludzie . . . A tutaj mamy od 25% do 33%. To bardzo dużo. BARDZO ! ! !

I do badań naukowych można, a wręcz należy się odwoływać, pod jednym wszakże warunkiem – że się je potrafi zrozumieć i zinterpretować poprawnie. Matthew Veil, amerykański urbanista zapytany kiedyś prowokacyjnie przez dziennikarza, w jaki sposób uargumentuje więc, że w amerykańskich miastach nawet 6 pasowe autostrady stoją w korkach, skoro miały być takie przepustowe, odpowiedział:

„Bo miasta są przeludnione”. Widział ktoś kiedyś zakorkowaną 6 pasową autostradę na wysokości małej wioski ? Pomijając wypadek bądź remonty ? GENIALNE A ZARAZEM PROSTE. Wywiad z końca lat 90′, można wyszperać na amerykańskich stronach. Urbanistyka stanęła bowiem kiedyś przed takim oto wyborem: „Rośniemy w poziomie czy w pionie”. I efekty mamy. Jeśli na 100 m2 umieścimy 100 osób, to matematycznie 1 osoba zajmuje 1 m2. Jednak jeśli nad nimi i pod nimi umieścimy dodatkowo po jednym piętrze to na 100 m2 powierzchni terenu mamy już 300 osób. No tak, zaraz się architekty odezwą, że powierzchni użytkowej mamy też 300 m2, tyle, że na 3 kondygnacjach. Owszem, ale Ci ludzie jadący do pracy do 3 kondygnacyjnego budynku, jadą z punktu widzenia geograficzno-geodezyjnego w ten sam punkt na mapie. Wyobrażacie sobie Państwo, że w wieżowcu pracuje 10 tys. ludzi i każdy przyjeżdża samochodem ? Mamy 10 tys. samochodów pod jednym budynkiem. OK to niech autobusami jeżdżą. No to po 100 osób do autobusu i mamy 100 autobusów pod jeden tylko budynek. Matematyka nie kłamie, lecz matematyka to nie wszystko, a życie to nie laboratorium. Na jednej z konferencji sprzed bodaj 2 lat o smart rozwiązaniach w miastach stwierdzono, że rozwoju miasta nie da się zatrzymać. I ja się z tym zgadzam, jednak warto mieć świadomość, że szeroko rozumiany rozwój, zawsze absorbuje przestrzeń. I teraz mamy do wyboru: Albo w poziomie, albo w pionie. Jak w poziomie, to rozlewamy miasto, jak w pionie to tłoczymy ludzi na stosunkowo niewielkim terenie. I ja wiem, ja wiem, że filozofy na pewno mają jakiegoś asa w rękawie. Ale . . .

Może by tak getta znów pobudować 🤔 Getta i dowożenie wagonami o . . .

I na koniec przykład: Nieprogresywny: Mój ulubiony, bo namacalny. Miasto Jaworzno. Tam nowo wybudowanych dróg jest dwa razy więcej niż było.

Efekt?

Nie ma tam korków w ogóle. Nie liczę chwilowych zatorów podczas dojazdów do świateł czy skrzyżowań. NIE MA KORKÓW, NIE MA FOTORADARÓW, NIE MA STREF PŁATNEGO PARKOWANIA i nie ma specjalnego problemu z parkowaniem w centrum. Żadnej ulicy nie wyłączono z ruchu, co najwyżej przeorganizowano ruch. Jakież to nieprogresywne, jakie zacofane i do tego Prezydent współpracuje z pisiorskim rządem, a kysz, co za „wstyd” . . . 😉

Serio?

Ja tam już dobrze wiem, kto jest naprawdę progresywny a kto jest tak naprawdę zwykłym pozorantem. Efekty widać gołym okiem. Jedź do Jaworzna gdzie pobudowano mnóstwo nowych dróg, stań w korku, jeśli go znajdziesz, udokumentuj to, a ja postawię Ci szklaneczkę Oakheart-a i cygaro.

Autor: Artur Świątek