Stanowią nietypowy duet redakcyjny. Michał Paprocki – znakomity prawnik, radca prawny, partner w Kancelarii Chmaj & Partnerzy, obecnie także doradca prawny w Najwyższej Izbie Kontroli. Oraz Krzysztof Oppenheim, prowadzący Kancelarię Doradztwa Finansowego, ekspert od bankowości, finansów i rynku nieruchomości, znany czytelnikom Pressmanii, m.in. z cyklu publikacji na temat antywindykacji. Napisali wspólnie kilka bardzo dobrych publikacji, obnażających błędy i wypaczenia rządu w okresie pandemii. Ostatnio, jako pierwsi w Polsce, poddali druzgocącej krytyce działania Rady Polityki Pieniężnej, tworząc tekst pod wymownym tytułem: „Czy wysokie stopy procentowe zahamują inflację? Co za absurd!” – tekst ten ukazał się na naszym portalu (czytaj tutaj).

Portal Forum Polskiej Gospodarki (FPG24.24) zaprosił obu ekspertów do rozmowy na temat działań rządu Mateusza Morawieckiego w zakresie walki z inflacją. Oto pełna wersja tego ciekawego i „mocnego” wywiadu, na FPG24.pl zmieściła się tylko część rozmowy. 

  • Jak zaczęła się wasza współpraca? I skąd zainteresowanie tematem stóp procentowych?

Michał Paprocki: Z Krzysztofem Oppenheim znamy się z pracy zawodowej, ale także prywatnie, zdarzyło nam się ćwiczyć na tej samej siłowni. Pomysł na nasz wspólny sprzeciw wobec bezsensownych pandemicznych restrykcji urodził się w grudniu 2020 roku, kiedy zostały wprowadzone kolejne, absurdalne ograniczenia związane z Covid-19. W tym w szczególności zamknięcie branży fitness: przecież tam właśnie buduje się odporność na wszelkiej maści wirusy. Wyrządzono także ogromną szkodę przedsiębiorcom, tj. właścicielom siłowni, pozbawiając ich możliwości prowadzenia biznesu. W naszej publikacji zachęcaliśmy ich do buntu, podpowiadając konkretne prawne rozwiązania, aby można było prowadzić tę działalność, pomimo zakazu. Słowa A. Camus: „Aby istnieć, człowiek musi się buntować” – stały się szczególnie aktualne.

Krzysztof Oppenheim: Razem z Michałem należymy do grona osób, uzależnionych od aktywności fizycznej, więc jakby zostaliśmy zmuszeni do reakcji na opisane restrykcje.  Wpadłem na pomysł, aby napisać stosowny, mocny tekst, ale nie na zasadzie czystej krytyki decyzji o zamknięciu branży fitness, ale przekazując pomysły na obejście bezsensowych przepisów oraz wykazanie bezprawności tychże restrykcji. I do tego potrzebowałem pomocy bardzo dobrego prawnika. Wybrałem do współpracy Michała, z którym miałem stały kontakt na siłowni i…wspólny interes, aby klubu nie zamykano. Nasz tekst, zamówiony przez redakcję rp.pl, był bardzo dobrze przyjęty, trafił nawet do „Rzepy” w wersji papierowej. Zachęciło nas to do tworzenia kolejnych publikacji. Ostatnio, obserwując wyjątkową szkodliwość działań rządu na polu tzw. walki z inflacją, postanowiliśmy zająć się tym tematem. Efektem naszej pracy było właśnie opracowanie o stopach procentowych, zamieszczone na Pressmanii.

  • Porozmawiajmy zatem o inflacji. We wrześniu b.r. w Polsce wyniosła  aż 17,2 proc. Ale to chyba nie jest cała prawda na ten temat. Jaki jest „odczuwalny” wymiar inflacji? Na przykład dla przedsiębiorcy, lub konsumenta z klasy średniej?

M.P.: W jednej z książek Janusz Leon Wiśniewski trafnie wskazał, że statystyka nie kłamie, kłamią jedynie statystycy. W tym przypadku, to widać wyraźnie. Inflacja, którą odczuwamy jest o wiele wyższa, co łatwo  zweryfikować, wystarczy zestawić nasze obecne wydatki z tymi z poprzednich lat. Warto przyjrzeć się badaniu, które w sierpniu przeprowadził IMAS International na zlecenie firmy faktoringowej NFG – „Zakupy firmowe”. Wynika z niego, że 95 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP odczuło wzrost cen produktów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności. Zdaniem badanych firm przeciętny wzrost cen w ostatnich sześciu miesiącach wyniósł 37,4 proc. Pamiętajmy, że inflacja to nie tylko zakupy. Skutkiem inflacji jest wzrost żądań płacowych pracowników oraz wiele elementów pośrednich – spadek popytu, zatory płatnicze. To wszystko czyni inflację bardziej dotkliwą

K.O.: Proponuję przyjrzeć się budżetowi osoby, która przed rokiem posiadała koszty stałe utrzymania na poziomie 7 tys. zł, w tym była rata kredytu hipotecznego (2 tys.) i za samochód – 800 zł.  Obecnie oba te kredyty kosztują drożej o około 2,5 tys. zł. Tylko te dwie pozycje w budżecie spowodowały zwyżkę kosztów utrzymania (rok do roku) z 7 tys. zł do 9,5 tys. zł. Czyli już mamy miesięcznie o 35 proc. większe wydatki. A przecież nie uwzględniliśmy ani wzrostu cen paliwa, ani też wyższego czynszu za mieszkanie, ani większych wydatków na jedzenie, czy na media. Moim zdaniem „odczuwalna” inflacja dziś bardzo rzadko wyniesie mniej niż 50 proc. Procentowo i kwotowo najbardziej uderza w klasę średnią, w tym przedsiębiorców, gdyż tu częściej korzystamy z bankowego finansowania oraz ponosimy znacznie więcej kosztów stałych, niż np. emeryt, czy urzędnik niższego szczebla. 

  • Czy obecne, antyinflacyjne działania rządu można uznać za właściwe? 

M.P.: Po owocach ich poznacie…Zacznijmy od tego, czym jest inflacja? To spadek siły nabywczej pieniądza krajowego, proces wzrostu poziomu cen w gospodarce. Przyczyn może być wiele: nadmierne zwiększanie podaży pieniądza poprzez jego emisję przez bank centralny lub kreację w bankach komercyjnych, niespodziewany i gwałtowny wzrost kosztów produkcyjnych (np. surowców energetycznych), niezrównoważony budżet państwa, przeinwestowanie gospodarki (nadmierne rozwinięcie procesu inwestycyjnego finansowanego przez państwo oraz rozdmuchany socjal), wadliwa struktura gospodarki.

Milton Friedman napisał, że inflacja jest formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Inna znana maksyma: „inflacja to rykoszet bankructwa finansów”. Czyli jaki gospodarz, taka polityka fiskalna i taki poziom inflacji. Interesująca jest także, szczera wypowiedź Pani Joanny Turowicz, członkini RPP – „nie wiadomo z czego wynika inflacja, bo w Polsce od 2019 roku nie prowadzimy analiz mechanizmów cenotwórczych.” Czyli rząd działa całkiem w ciemno, wykonując przypadkowe, nieskoordynowane ruchy, prowadzące jedynie do nakręcania inflacji. Co wszyscy odczuwamy. 

K.O.: To bardzo cenne spostrzeżenie: tylko jednym z elementów proinflacyjnych  jest kreacja środków finansowych przez banki komercyjne. Dopóki nie uda się zapanować na nad wszystkimi czynnikami wywołującymi obecny wzrost cen,   wysokie stopy procentowe inflacji nie zatrzymają. Ale z pewnością zastopują wszelkie inwestycje, które przy drogich kredytach nie mają racji bytu. Ostre hamowanie w działalności inwestycyjnej prowadzi do recesji. Czy zatem mamy recesją pokonywać inflację? To jakiś absurd! W najgorszej sytuacji są jednak ci przedsiębiorcy, którzy zdecydowali się na daną inwestycję przed IX 2021, kalkulując jej opłacalność m.in. w oparciu o koszt kredytu. Oto przykład z mojej praktyki: klient z Pomorza pobudował małą galerię handlową w oparciu o przewidywane koszty i przychody. Koszty ze 120 tys. zł w ub. roku wzrosły do 220 tys. zł obecnie, a przychody pozostały niemal niezmienione, tj. około 200 tys. zł. Tak się właśnie wykańcza polskich przedsiębiorców. Przy czym nikt nie poczuwa się do winy.

  • Proszę o ocenę dotychczasowych działań Rady Polityki Pieniężnej w sferze polityki pieniężnej. 

K.O.: Znane nam wszystkim działania, czyli 11-to krotne podwyżki stóp procentowych w okresie IX 2021 – IX 2022, poddaliśmy bezwzględnej krytyce w wymienionej już publikacji. Tak jak nadmieniałem: gdyby nawet wysokie stopy procentowe hamowały inflację, to przecież nie mają one żadnego wpływu na inne czynniki nakręcające wzrost cen. Czy Rosja obniży ceny gazu, bo Pan Glapiński podnosi co miesiąc stopę procentową? Czy Pan Morawiecki zaczął ograniczać rozdawnictwo dziesiątek tysięcy miliardów złotych miesięcznie na kolejne „plusy” i „tarcze”? Czy może jest zupełnie odwrotnie? Krótko mówiąc, jeśli nie mamy możliwości eliminacji innych czynników wywołujących inflację, podnoszenie stóp procentowych kompletnie nic nie da! 

M.P.: Nie widać żadnego sensu w tych działaniach. Zastanówmy się nad skutkami ubocznymi ciągłego podnoszenia stóp procentowych. Wysokie stopy procentowe najbardziej uderzają w tych kredytobiorców (konsumenci, przedsiębiorcy), którzy już posiadają zobowiązania wobec banków. A przecież te środki, tj. z wcześniej udzielonych kredytów, już na rynku istnieją i funkcjonują – wyższe koszty rat (w tym wypadku) nie wnoszą nic pozytywnego dla zahamowania inflacji, bowiem nie zwiększają podaży pieniądza.

Przyjrzyjmy się także, ile przedsiębiorcy tracą na działaniach RPP. Jest to m.in. wzrost kosztów prowadzonej działalności, ze względu na znacząco wyższe koszty posiadanych obciążeń finansowych; zahamowanie inwestowania: uruchamianie nowych inwestycji jest ryzykowne, albo nieopłacalne; niższe możliwości nabywcze potencjalnych klientów. Idźmy dalej: fatalne nastroje społeczne skutkują określonymi zachowaniami potencjalnych klientów, jest to m.in. rezygnacja z wydatków na konsumpcję, rozrywkę, urlopy. Problemem przedsiębiorcy jest także wzrost kosztów własnych, np. na spłatę kredytu hipotecznego.

  • Podsumujmy zatem, kto traci na wysokich stopach procentowych, a kto zyskuje? Jaka powinna być długofalowa polityka Banku Centralnego w zakresie oddziaływania na wysokość stóp procentowych w Polsce?

M.P.: Kto traci? To już wskazaliśmy w odpowiedziach na wcześniejsze pytania. Wszyscy tracimy. Klasa średnia, przedsiębiorcy. Na wzroście inflacji docelowo najbardziej ucierpią najubożsi: za swoje ograniczone środki, kupią jeszcze mniej. Kto zyskuje? W krótkim okresie na pewno rząd – ma choćby większe przychody z podatków, w tym podatku VAT. Na pewno zyskują banki. Nie lubię teorii spiskowych, ale w tym przypadku – wydaje się, że jest to również narzędzie do wpływania przez rząd na pozycję klasy średniej, małych i średnich przedsiębiorców, których ta władza chce pozbawić środków i samodzielności, a te są fundamentem ich niezależności. 

Pytanie o oddziaływanie na stopy procentowe – to zawężenie tematu. Polityka w tym zakresie winna być skoordynowana z innymi działaniami niezbędnymi dla zapewnienia stabilności makroekonomicznej i finansowej.

Wiarygodność naszego systemu ochrony stabilności finansowej jest fatalna. Nie dziwmy się temu, skoro pojawiają się wypowiedzi, jak choćby ta Prezydenta – „Proszę, żebyście państwo byli dobrej myśli. Proszę, żebyście trochę zacisnęli zęby i byli optymistami. Nikt z nas się nie spodziewał, że to do nas przyjdzie. Nie wywołaliśmy wojny w Ukrainie, nie wywołaliśmy pandemii koronawirusa, nie przynieśliśmy jej tutaj do naszego kraju. (…) Ceny rosną i też nie mamy na to żadnego wpływu. Musimy to jakoś przetrzymać. Proszę państwa, żebyśmy byli razem i żebyśmy byli silni”. Czyli wszystko wokół sprzysięgło się przeciwko nam, nie ocieniajcie więc naszej kompromitującej polityki finansowej i gospodarczej, nie patrzcie nam na ręce. Tylko zaciśnijcie zęby i bądźcie silni. 

K.O.: Polityka RPP powinna być dokładnie odwrotna do obecnej: utrzymywanie stóp procentowych na poziomie sprzed roku. Bzdurą jest bowiem twierdzenie, że niskie stopy procentowe napędzają inflację, co widzimy choćby z przykładu  Szwajcarii (od zawsze niskie stopy procentowe, przez długi czas ujemne), Japonii (od 2016 roku ujemne stopy procentowe, a inflacja na poziomie 3 proc.), czy też z Polski – w okresie 2015 – 2020, kiedy to przy niskich stopach procentowych inflacja wynosiła maks. 3.4 proc., a w latach 2015-16 mieliśmy wręcz deflację.

  • Ale przecież stopy procentowe rosną nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. Czy zatem wszyscy ekonomiści się mylą, wskazując ten kierunek, jako skuteczną walkę z inflacją?

M.P.: Parafrazując Fukuyamę, mam wrażenie, że ekonomia się skończyła. Teoria ekonomii nie funkcjonuje tam, gdzie rząd nie respektuje reguł, metodyk, a wręcz je ostentacyjnie łamie. Faktem jest, że w całej strefie EURO, czy też w USA, banki centralne podnoszą stopy procentowe. Zwróćmy uwagę, że te działania nie okazują się skuteczne. Przykład Japonii, który nieco wcześniej przytoczył Krzysztof, mówi sam za siebie:  bank centralny utrzymał ujemną stopę procentową, a inflacja jest na poziomie 3 proc.

Z pewnością winę za aktualną sytuację ponoszą przede wszystkim politycy. Realizują jedynie własne interesy, przerzucając zadania i odpowiedzialność na banki centralne. Ekonomiści dorabiają teorię do kierunku, który im narzucają politycy, bo za to otrzymują potężne apanaże, często znacząco przekraczające ich wiedzę i kompetencje.

Przypomnijmy w tym miejscu wypowiedź Prezesa NBP ze stycznia 2021 roku. Stwierdził, że „stopy procentowe w żadnym wypadku nie będą rosnąć”, w tym samym czasie wskazywał – „od dłuższego czasu nie rozumiem, skąd takie zaniepokojenie obserwatorów rzekomą groźbą wybuchu inflacji. Dane tego nie potwierdzają ani perspektywy rozwoju gospodarczego ani kształtowanie się cen światowych, ani dynamika płac i sytuacji wewnętrznej”. Jak to się ma do obecnej polityki RPP i tego co widzimy wokół? Jak można kolejne opinie i prognozy Pana Glapińskiego traktować poważnie?

K.O.: Nie będę bronił Pana Glapińskiego, warto jednak wyjaśnić skąd taki rozdźwięk pomiędzy jego deklaracjami i czynami. Nie było to świadome kłamstwo Prezesa NBP, tylko potwierdzenie faktu, iż decyzje w sprawie wysokości stóp procentowych nie zapadają w Polsce, mamy do czynienia ze „sterowaniem centralnym”. W mojej poprzedniej publikacji dla FPG24.pl, wspomniałem o corocznych spotkaniach w amerykańskim Jackson Hole, gdzie obradują najważniejsi bankierzy centralni świata. Guru tego środowiska, Jerome Powell – przewodniczący Rezerwy Federalnej USA, podczas takiego spotkania w dniu 25 sierpnia br. w sposób jednoznaczny oznajmił, że stopy procentowe mają iść w górę – a był to przekaz niemal dla całego świata – i tak ma zostać przez dłuższy czas. Pan Glapiński realizuje ten plan, bez względu na fakt, jakie to ma konsekwencje dla Polski i Polaków. Ale w styczniu 2021 roku jeszcze takich wytycznych nasz Jastrząb nie dostał, więc wtedy mówił jeszcze własnym głosem.

Mamy więc identyczną sytuację, jak w przypadku tzw. walki z pandemią. Takie same metody, w tym kolejne lockdowny, restrykcje i obostrzenia, stosowano niemal we wszystkich krajach. Pomimo faktu, iż były absolutnie nieskuteczne. Tę politykę tworzono w WHO, którą finansują głównie Chiny, Big Pharma i Fundacja Gatesa. Czy aby na pewno sponsorom WHO tak bardzo zależy na zdrowiu populacji całego świata? Podobnie jest w przypadku Pana Jerome Powella, z pewnością nie czekają go bezsenne noce z powodu wysokiej inflacji w Polsce.

  • Inflacja powoduje napięcia społeczne, wywołuje recesję. Od kilku lat sytuacja gospodarcza Polski pogarsza się i to z miesiąca na miesiąc: wysokie zadłużenie wewnętrzne i zewnętrzne, niska stopa oszczędności, drogie a przede wszystkim coraz trudniej dostępne kredyty na działalność gospodarczą, rosnące zatory płatnicze  napięty jak łuk budżet, duży deficyt ZUS. Kto temu zawinił?

M.P.: To wszystko wymknęło się Panu Morawieckiemu spod kontroli. Mamy do czynienia z galopującą inflacją. Bank Centralny udaje, że z nią walczy i w tym samym czasie dodrukowuje gigantyczne pieniądze, aby sfinansować kolejne pomysły rządu na kupno głosów wyborców.  Uruchamiane są więc tarcze na każdą okazję i transfery socjalne. Mamy 13 i 14 emeryturę, a Prezydent mówi coś o piętnastej. Mamy wakacje kredytowe oraz dopłaty i ulgi. Na rynek trafia olbrzymia ilość dodatkowego, pustego pieniądza. To droga wyłącznie do osiągnięcia określonych celów politycznych, ale jest to działanie w pełni sprzeczne z interesem państwa, wymierzone przeciwko Polakom. W konsekwencji inflacja dalej będzie wzrastać i z pewnością nie będą to delikatne zmiany cen w górę. 

K.O.: Zdaniem naszego premiera – rząd działa najlepiej, jak to jest możliwe. Winą za zaistniałą sytuację gospodarczą w Polsce obciąża się strasznego wirusa, Putina i oczywiście Tuska. Ja bym tutaj dodał jeszcze zniszczenie Polski podczas II Wojny Światowej i trzy rozbiory. Trudno też pominąć jako winowajcy Konrada I Mazowieckiego, który sprowadził do naszego kraju Krzyżaków, wszak do dziś płacimy rachunki za ten fatalny ruch z 1266 roku.

Oceniając aktywność premiera Morawieckiego niemal na wszystkich polach oraz skutki jego działań, niewątpliwie pasuje doń przydomek „Anty-Midas”. Kryzysy na każdym polu, w tym gazowy i energetyczny, fatalne notowania w UE.  Czy komukolwiek przyszło by do głowy, że w Polsce zabraknie węgla? A Panu Morawieckiemu to się udało! Pomimo tego, że węgla kamiennego mamy na ponad 800 lat (patrz: wywiad z dr Jerzym Markowskim w miesięczniku Forum Polskiej Gospodarki, nr 7-8 z b.r.). Oto jak tego można dokonać, przytoczę fragment w/w wywiadu: „doszliśmy do takiego paradoksu, że w kraju, w którym brakuje węgla na poziomie 12 mln ton, budżet państwa dotuje likwidację kopalń oraz odejścia górników z pracy, dając im zachęty w postaci 120 tys. zł.”

Raz jeszcze zacytujmy klasyka: „Gdyby powierzyć rządowi zarządzanie Saharą, to w ciągu 5 lat wystąpiłyby niedobory piasku.” Milton Friedman.

  • Wróćmy na koniec raz jeszcze do stóp procentowych. Podczas ostatniego posiedzenia RPP, po raz pierwszy od 12 miesięcy zostały one utrzymane na poprzednim poziomie. Było to szokiem dla większości ekonomistów w Polsce. Czyżby zadziałały argumenty, które jako pierwsi w Polsce przedstawiliście? Czy może bardzo podobna opinia w tej sprawie prof. Konrada Raczkowskiego w jego wywiadzie dla Business Insider z końca września tego roku, czyli na krótko przed ostatnim posiedzeniem RPP?

M.P.: Bardzo się cieszymy, że w podniesionej kwestii mamy już tak mocnych sprzymierzeńców, jakim jest właśnie prof. Konrad Raczkowski. Nie mamy wiedzy, w jaki sposób podejmowane są decyzje przez RPP, ale głos tej osoby, czyli wielce cenionego w Polsce i za granicą ekonomisty, na pewno mógł być brany pod uwagę. Przypomnę tu kilka wątków ze wspomnianego wywiadu: „Stosowane naciski medialne na NBP o konieczności dalszych podwyżek stóp procentowych, to jak czekanie na przymusowe restrukturyzacje i bankructwa zadłużonych firm i przyzwolenie na ubóstwo zadłużonych gospodarstw domowych”, „skutek wyższych stóp procentowych jest aż nadto widoczny w Polsce, gdzie duża część przedsiębiorstw o 2/3 ograniczyła inwestycje”. Swoją wypowiedź autor puentuje tak: „warto też przywołać stanowisko banku ING względem działań EBC, że trudno jest uzasadnić podwyżki stóp procentowych w czasie recesji, gdyż — obiektywnie rzecz biorąc — nie mają one uzasadnienia”.

K.O.: Ja również pragnę się powołać na autorytet Profesora Raczkowskiego, tym razem chodzi o opinię dla Polsat News z początku września b.r. Wypowiedź byłego Wiceministra Finansów była dokładnie w tonie naszego wywiadu, czyli poddająca pełnej krytyce działania rządu w zakresie polityki fiskalnej oraz nieuzasadnionych podwyżek stóp procentowych. Kiedy na koniec wywiadu pani redaktor chciała usłyszeć od profesora Raczkowskiego jakiś optymistyczny akcent, ten rzekł: „na szczęście Polska posiada liczną grupę kreatywnych, pracowitych i charyzmatycznych  przedsiębiorców, którzy od lat ciągną naszą gospodarkę w górę”. I właśnie tychże wkrótce unicestwimy, jeśli Prezes NBP się nie opamięta i dalej będzie bezrefleksyjnie wypełniał zalecenia Jerome Powella.

Skoro jednak Pan Profesor Raczkowski tak jednoznacznie wypowiedział się w kwestii absurdu podnoszenia stóp procentowych, wydaje się świetnym pomysłem przeprowadzenie debaty na tę okoliczność. Takowa dyskusja będzie nie tylko wyjątkowo interesująca, ale może okazać niezwykle ważna dla Polski. 

Ciekaw jestem, czy „Jastrząb” Glapiński podczas takiej debaty, powtórzy swoje słowa sprzed kilku dni: „Tempo wzrostu gospodarczego jest za wysokie z punktu widzenia inflacji. Konsumenci mają za dużo pieniędzy”, kompromitując się po raz kolejny na całej linii. Zniszczmy więc gospodarkę, pozbawmy Polaków oszczędności i to nas ochroni przed dalszym wzrostem cen. To niewiarygodne, że takie słowa padły z ust Prezesa Banku Centralnego. Ale z drugiej strony w pełni potwierdzają się nasze zarzuty wobec polityki RPP, skoro jej twórcy mają „takie” argumenty…

W tekście powoływaliśmy się m.in. na następujące publikacje i wypowiedzi:

https://www.rp.pl/opinie-prawne/art319401-krzysztof-oppenheim-michal-paprocki-bezczynnosc-silowni-to-widmo-mozliwej-plajty

http://pressmania.pl/czy-wysokie-stopy-procentowe-zahamuja-inflacje-co-za-absurd/

https://fpg24.pl/dlaczego-japonia-ma-tak-niska-inflacje/

https://fpg24.pl/dlaczego-jastrzab-glapinski-podnosi-stopy-to-zamach-na-twoja-firme-poradnik-oppenheima/

https://fpg24.pl/wegla-kamiennego-mamy-na-ponad-800-lat-wywiad-z-jerzym-markowskim/

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/dalsze-podwyzki-stop-procentowych-doprowadzilyby-do-recesji-oto-dlaczego-opinia/cj1vb3n

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2022-09-08/prof-konrad-raczkowski-w-ekonomii-nic-nie-ginie-i-nie-ma-nic-za-darmo/?ref=slider_1491575&fbclid=IwAR0Id-SypxbGLtyb2m_dI30eD-hAMFjmV5VDkCsGzkLqCYDHBX7odCimqmw

https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/prezes-nbp-twierdzi-ze-konsumenci-maja-za-duzo-pieniedzy-to-utrudnia-walke-z-inflacja/8dxww1p

Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy oraz od rynku nieruchomości, przedsiębiorca. Prowadzi także kancelarię antywindykacyjną, o specjalnościach: upadłość konsumencka, pomoc zadłużonym przedsiębiorcom, spory z bankami. Członek Zespołu Roboczego ds. Restrukturyzacji i Upadłości w Radzie Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Michał Paprocki – Szef departamentu projektów biznesowych oraz rozwiązywania sporów, radca prawny, partner w Kancelarii Chmaj i Wspólnicy spp.,  doradca prawny w Najwyższej Izbie Kontroli.