W supermarketach często widzę, w słoikach, coś przypominającego kaszę zalaną płynem. Na słoiczku napis „#miód prawdziwy”. Cena też „przystępna” 1 kg, 35 złotych. Na etykiecie, małym druczkiem ” miód wyprodukowany w pasiekach UE i poza UE”. Wniosek narzuca się sam. To badziewie, nie miód.
Dziś na targu pszczelarz wyjaśnił mi jak to cholerstwo powstaje. Ano kupują w dużych beczkach miód z różnych krajów. Także z #Ukraina. Bez certyfikatu weterynarza. Potem to się wszystko miesza, podgrzewa i rozlewa do słoików. Sprzedaje jako „wielokwiatowy”. A naiwny klient kupuje, bo tanie.
Jak odróżnić dobry miód od fałszywek?

Ten z pasieki musi mieć na etykiecie:
– numer weterynaryjny pasieki oraz jej adres
– zimą jest na ogół skrystalizowany, to naturalny proces, któremu
każdy, prawdziwy, miód podlega, jeśli jest płynny tzn. że
wyprodukowano go w sposób opisany powyżej niszcząc jego
właściwości lecznicze.
Po krótkim targowaniu się kupiłem słój miodu faceliowego za 45 zł (1.2 kg) Jak to dobrze, że mamy targ w Łomiankach.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz