Wykorzystują splątanie administracji amerykańskiej i coraz mocniej rozbudowują swoje kontakty z Kubą.

Kuba jest absolutnie kluczowa dla amerykańskiej strategii bezpieczeństwa. Kto kontroluje Kubę, jest w stanie stosunkowo niewielkimi siłami kontrolować ruch z Atlantyku do Zatoki Meksykańskiej, w której swoje ujście ma największa amerykańska rzeka – Mississippi – kręgosłup amerykańskiej gospodarki.

To właśnie dlatego w czasie słynnego kryzysu kubańskiego w 1962 r. świat stanął w obliczu wojny jądrowej, gdyż prezydent Kennedy nie miał wyjścia – musiał rzucić Chruszczowowi rękawicę, gdyż w przeciwnym wypadku przyszłość USA byłaby zależna od dobrej woli sowieckich towarzyszy.

Dziś podobny krok zdają się szykować Chiny, lecz ich celem strategicznym jest nie tyle kontrola ruchu statków w rejonie Zatoki Meksykańskiej, ile zdobycie narzędzia negocjacyjnego. Jeśli Chiny umocują się na Kubie, to ceną za ich wycofanie się będzie zgoda USA na aneksję Tajwanu. Wyspa za wyspę – taką ofertę zdaje się Pekin chcieć w nieodległej przyszłości przedstawić Waszyngtonowi (czytaj więcej).