Staram się każdego dnia przejechać od 7 do 10 km na rolkach i spotykam na ścieżce wielu rowerzystów.

Pewna grupa z nich jest dla mnie „zagadką”.

Jedziesz rowerem przy lesie, przez las i wszystko wokół pachnie naturą a jak przejedzie jeden z drugim obok ciebie, to cię „ZATYKA”.

Czuję się jak w galerii w perfumerii. Kolesie wyglądają często tak jakby dopiero co wyszli z gejowskiego klubu. Tak sobie to wyobrażam, że żaden hetero mężczyzna nie może być jak oni.
Nie dość, że intensywnie „pachną”, to te obcisłe kolorowe stroje, idealnie dobrane dodatkowe elemeny stroju, wyposażenie roweru, przycięta bródka, stylowe okularki, … Matko jedyna?!
Ja wiem, że w środowisku strzeleckim też jest pewna moda na wygląd, ale przynajmniej nie ma tam „takich pachnących kolorowych słodziaków”.
Ja się nie dziwię, że kobiety około 40tki nie mogą znaleźć sobie faceta. Nie mogą, ponieważ właśnie jadą i pachną na rowerze.

Zapach ziemi, drzew, kwiatów, zieleń, … jadę i cieszę się tym. Niczym nie pachnę i niczym nie śmierdzę bo zwyczajnie wcześniej się umyłem. Co chwila jednak na drodze spotykam samotnego faceta lub ich grupkę w jaskrawych obcisłych gaciach o zapachach intensywnych.

Obcisłe jaskrawe gacie, idealnie przycięta bródka i drogi perfum pomagają w pedałowaniu? Wyperfumowanie się na rower pomaga w rekreacji?
Może ja się nie znam.

Dla jasności, to nie są zawodowcy.

Może zrobię kiedyś doświadczenie i też założę kolorowe obcisłe gacie, wypryskam się jakimś perfumem, przejdę do barbera i sprawdzę czy poprawi to moje wyniki na trasie.

Autor: Diario