Co to za państwo, pytam, które w przypadku stwierdzenia, że kobieta, matka, ma urodzić niepełnosprawne dziecko, proponuje aborcję? Tylko aborcję? Jakie to proste! Było – i nie ma! Po problemie! Idziemy żyć dalej, szczęśliwi, że uniknęliśmy życiowej porażki, ogromu obowiązków, wyrzeczeń… Kosztów, upokorzeń, wyzwania nie na naszą miarę…

„Moja macica – moją sprawą”, wołają kobiety, które postarały się o życie zaczynające się w ich łonie (ponoć najbezpieczniejszym miejscu na świecie), traktując poczęte dziecko jak zbędny przedmiot, balast, kulę u nogi, powróz u szyi…

Eugenika…A w jej imię – sterylizacja,segregacja rasowa, eksterminacja… W starożytności – praktyka Spartan pozostawiania słabych dzieci na obrzeżach miast, gdzie miały umrzeć, albo po prostu zrzucanie niemowląt ze skały w przepaść. Skała tarpejska – i po problemie…

Taką skałą tarpejską są dzisiejsze kliniki aborcyjne. Przemysł, wąska specjalizacja, która ma za zadanie dbać o doskonałość rasy ludzkiej, ale też spełniać kaprysy matek, które w danym momencie nie mają ochoty na pojawienie się w ich życiu małego człowieczka Ich dziecka. Krew z ich krwi i ciało z ich ciała. Precz (! )- bo kariera.. Precz – bo nie mam warunków…
Precz (!) – bo nie jestem gotowa…Precz (!) – bo on mnie zostawił..
Precz…

Jakże ogromną pracę trzeba wykonać, ile wysiłku włożyć, aby myślenie o poczętym życiu było takie, na jakie to życie poczęte zasługuje… Po prostu… Właśnie dlatego – że jest życiem. Jest życiem, które ma prawo do życia.

Co to za państwo, które w ogóle dyskutuje, kogo można, a kogo nie można zabić w łonie matki… Czasem nawet proponuje…

Gdyby niektóre propozycje zostały przyjęte, nie urodziłby się święty Jan Paweł II, Andrea Bocelli, Nick Vujicic, Cristiano Ronaldo,Ojcowie Paulo i Felipe Lizama z Chile, Celine Dion, Steve Jobs, Jan Nowak Jeziorański… A ile propozycji zostało przyjętych? Ilu niewinnym, jakże bezbronnym, nie pozwolono zaistnieć? Ilu milionom ?

Co to za państwo, w którym w imię wolności, postępu (sic!) dyskutuje się o aborcji? O kompromisie dyskutuje? Kto z kim ma zawierać kompromis? O czyje prawa tu chodzi, gdy jedna, ta bezsilna, najsłabsza strona, nie ma prawa głosu, a jej krzyk jest niemy?! Niemy krzyk…

Moje państwo, moja Ojczyzna, musi stanąć po stronie życia. To droga trudna i żmudna, aby przeorać serca i umysły, które są przekonane o swym prawie do decydowania o życiu innych.
A to nie postęp, jak twierdzą. To barbaryzacja totalna.

Opamiętania. I modlić się trzeba.