Rzadko publikuję tego typu wpisy, ale patrząc na to, co się ostatnio dzieje i czytając pseudonaukowe teorie głoszone przez antyszczepionkowców, ciśnienie krwi wzrasta mi bardziej, niż po wypiciu kawy na bazie potrójnego espresso.

Drodzy znajomi i nieznajomi, odra nie jest łagodną chorobą, jak na przykład przeziębienie. Niesie za sobą bardzo poważne powikłania zdrowotne mogące zagrażać życiu. Powikłania mogą wystąpić nawet kilka lat po przebyciu tej choroby. Zalicza się do nich zapalenie płuc, zapalenie krtani, zapalenie tchawicy, zapalenie ucha środkowego, poronienie płodu u kobiet ciężarnych, zapalenie rogówki i pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego, co prowadzi do ślepoty, zapalenie mięśnia sercowego, a nawet zapalenie mózgu oraz podostre stwardniające zapalenie mózgu, które stanowi najpoważniejsze zagrożenie dla zdrowia i życia. Objawy charakterystyczne podostrego stwardniającego zapalenia mózgu to przede wszystkim bardzo wysoki poziom przeciwciał przeciw wirusowi odry, zaburzenia mowy, upośledzenie psychiczne, postępujące niedowłady. To wszystko w bardzo krótkim czasie prowadzi do stanu odmóżdżeniowego. Mimo intensywnego rozwoju, medycyna nadal nie zna leków na to powikłanie. Przypadki zachorowań w dużej większości wiążą się ze śmiercią, śmierć następuje zazwyczaj w ciągu roku albo dwóch lat od wystąpienia tego powikłania.

Mimo, iż szczepienie MMR (na odrę, świnkę i różyczkę) jest w naszym kraju obowiązkowe, to niestety wielu rodziców nie decyduje się zaszczepić swoje dzieci, sugerując się pseudonaukowymi teoriami przeczytanymi najczęściej w internecie, na różnych portalach internetowych, forach i tak dalej. A szczepionki są jednym z najważniejszych osiągnięć medycyny. Ponadto są najdokładniej kontrolowanymi produktami leczniczymi obecnymi na rynku, zanim zostaną wprowadzone na rynek są poddawane rygorystycznym testom i muszą przejść ścisłe przepisy ustanowione przez niezależne instytucje, przed wprowadzeniem na rynek, każda seria szczepionki jest dodatkowo poddawana badaniom jakościowym przez niezależne od producenta państwowe laboratorium kontroli jakości. Oczywiście, jak każdy lek, tak i również szczepionki mogą spowodować pojawienie się pewnych działań niepożądanych, ale występują one rzadko i nie są bardzo poważne. Zdecydowanie bardziej poważne są powikłania występujące po chorobach takich jak właśnie odra.

Kiedyś wiązano szczepienie MMR z występowaniem u dzieci autyzmu, jest to mit, ponieważ nie zostało to w jakikolwiek medyczny sposób potwierdzone. Lekarz Andrew Wakefield w 1998 roku opublikował w prestiżowym czasopiśmie naukowym The Lancet pracę naukową, w której opisywał wpływ szczepienia MMR na nieliczną grupę dzieci. W swoim artykule postawił tezę, że szczepionka MMR wiąże się z zapaleniem jelit, a także z autyzmem. Teza ta dała początek jednemu z najbardziej popularnych antyszczepionkowych mitów, że szczepienia są czynnikiem sprawczym autyzmu. Mitów, ponieważ później wykazano bez żadnych wątpliwości, że ta publikacja była oszustwem. Wakefield fałszował dane histopatologiczne pacjentów, manipulował informacjami medycznymi dzieci poddawanych badaniom, a także zatajał informacje od ich rodziców – te informacje, które nie pasowały do założonych hipotez. Ponadto podczas przygotowania artykułu doszło do poważnego konfliktu interesów oraz łamania etyki zawodowej. Nieszczęście już jednak nastąpiło – rodzice na całym świecie uwierzyli Wakefieldowi, że szczepionki powodują autyzm, i wielu z nich wierzy w to do tej pory. Ich stanowiska nie zmieniło nawet to, że Wakefield został pozbawiony prawa wykonywania zawodu lekarza w Wielkiej Brytanii, The Lancet oficjalnie usunął jego niesławny artykuł, a od tego czasu inni badacze w wielu ośrodkach naukowych na całym świecie wielokrotnie pokazali, że nie da się obronić tezy, jakoby szczepionki powodowały autyzm. Wynikiem niechlubnej działalności Wakefielda jest nie tylko fakt, że kolejni szarlatani zaczęli głosić swoje nieprawdziwe pseudonaukowe teorie o szczepieniach (od podobno toksycznych składników w szczepionkach, po teorie, że szczepionki mają zmieniać orientację seksualną szczepionych osób), ale przede wszystkim to, że wiele społeczności w wielu krajach przestało stosować MMR, albo też zaczęto się wahać, czy w ogóle warto.

Coraz bardziej zaczyna nam zagrażać epidemia. Coraz więcej osób, zamiast korzystać z osiągnięć medycyny, swoim nierozsądnym postępowaniem cofa się do średniowiecza. Przeraża mnie to…

Autor: Marlena Mrozek
Studentka Dietetyki Klinicznej.