Wystrzał opony w prezydenckim BMW na autostradzie A4 zakończył się szczęśliwie dla wszystkich pasażerów samochodu, jak i całej kolumny pojazdów jadących w asyście. Przyczyna zostanie ustalona po szczegółowej analizie zgromadzonego materiału dowodowego zarówno przez typowane osoby z Biura Ochrony Rządu, jak i Prokuratury.

W kraju zawrzało. Teorii w sprawie jest więcej, niż osób piszących o niej. Zamach, bałagan w BOR, kto za tym stoi? Uwolniły się pokłady wyobraźni rodaków wysuwających daleko idące wnioski. Faktem jest, że sytuacja zmroziła krew w żyłach. Kierujący samochodem wiozący Pana Prezydenta wykazał nadzwyczajny kunszt jazdy, opanowanie. Niczym kierowca rajdowy wyprowadził samochód z poślizgu ,unikając dalszych skutków zdarzenia. Brawa wielkie dla tego oficera. Wierzymy, że za kilka dni ekspertyzy odtworzą stan faktyczny.

Nie sytuacja jednak przeraża, jak mowa nienawiści, kierowana pod adresem Pana Prezydenta, Biura Ochrony Rządu wypowiadana słowami rodaków. Jak bardzo jesteśmy podzieleni, ile w nas negatywnych emocji, wulgaryzmów kierowanych swobodnie w kierunku głowy państwa. To szokuje. Zacierają ręce pieniacze, którzy od kilku miesięcy niezłą posadę dostali, aby zmanipulować ludzi w skali, jaka miała miejsce pewnie w średniowieczu. Skłóconym, podzielonym społeczeństwem można wskrzeszać ognisko zapalne skuteczniej.

Czekajmy spokojnie na wyniki ekspertyz, wówczas głos zajmiemy. Warto pamiętać, że kto mieczem wojuje, od miecza sam ginie. Trzymajcie mości szabelki z daleka od braci swoich, bo w tym opętaniu nie rozpoznacie wkrótce, kto wróg, a kto swój. Niczym hieny czeka opozycja, KOD, inni przeciwnicy obecnej władzy na każde potknięcie w ekipie od Pana Prezydenta poprzez szeregowych działaczy PIS.

Nie zdziwi, jak w kolejną sobotę ruszy marsz skandujący o bezpieczeństwo Pana Prezydenta Andrzeja Dudy, o prawdę w sprawie groźnego zdarzenia na autostradzie. Nieważna stała się od kilku miesięcy idea, ważne, że sobie pokrzyczymy.