Historia uderzenia w sieć aptek Gemini przez Naczelną Izbę Aptekarską skończyła się w sądzie. Ten nazwał działania publicystyczne Marka Tomków za skandaliczne, a działania samej Izby za lincz na Gemini. Co inspirowało atak w sieć aptek? Złośliwi mówią, że konkurencja. Rozum podpowiada, że głupota, bowiem to nie pierwsze tak kontrowersyjne działanie Izby.

Sieć aptek Gemini, w ramach której funkcjonuje niemal 200 placówek w całej Polsce stworzyła stronę internetową do przechowywania e-recept. Ogłosiła, że udostępni aplikację na smartfony. „Aplikację Gemini”. To nie spodobało się NIA, bowiem e-recepta tego typu, daje możliwość profilowania. A w sobie tzw. RODO, wiadomo, każdy arguement można podpiąć pod profilowanie, wolność, dane wrażliwe. Tyle, że każdy uczestnik pomysłu Gemini wyraziłby na to zgodę, a do tego, apka miała rozwikłąć problemy, których państwo i tym bardziej Naczelna Izba Aptekarska nigdy nie rozwiązały.

Firma posunęła się za daleko. Ma jeszcze możliwość wycofać się z praktyki, która może negatywnie odbić się na wizerunku całego rynku aptecznego – mówił Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, który twierdził, że pacjenci będą profilowani.

Tymczasem idea była taka, żeby – jak poinformowała sieć Gemini – „Dzięki e-recepcie pacjent nie musi gromadzić papierów. Lek można wykupić na podstawie kodu otrzymanego e-mailem lub SMS-em. Aby było jeszcze łatwiej, sieć aptek Gemini, w ramach której funkcjonuje niemal 200 placówek w całej Polsce, stworzyła stronę internetową do przechowywania e-recept i rezerwacji leków. Wkrótce zaś ma udostępnić pacjentom aplikację na smartfony”.

Ale po co? Naczelna Izba Aptekarska zajęła stanowisko nie tylko poprzez aktywność w mediach pana Tomków, ale poprzez komunikat piętnujący Gemini, który ostatecznie zdjęli po… wyroku sądu. Zacznijmy jednak od początku. Sprawę opisał m.in. serwis Dorzeczy.pl

W kwietniu jeden ze sporów pomiędzy Naczelną Izbą Aptekarską, a działającą w Polsce siecią apteczną znalazł swój finał w sądzie. Poszło o stworzoną przez sieć Gemini aplikacje służącą do rezerwowania leków w aptekach. Po publikacjach prasowych na temat jej działania, jakie ukazały się w ogólnopolskich mediach, w czerwcu zeszłego roku Izba wydała komunikat, w którym zarzuciła sieci nielegalne i nieetyczne praktyki. Sąd Okręgowy w Warszawie, który badał tę sprawę stwierdził, że Naczelna naruszyła dobra osobiste Gemini i nakazał usunięcie nieprawdziwego komunikatu, a także zapłatę przez NIA 25 tysięcy złotych na cel charytatywny

– informował portal Dorzeczy.pl

Najciekawsze było jednak uzasadnienie wyroku, które ustnie podczas rozprawy przedstawiła sędzia. Stwierdziła, że działania Izby są „wynikiem niezachowania pewnego rodzaju standardu”, a jeżeli się jest tego rodzaju organizacją to należy „chronić interesy wszystkich członków, działać celowo oraz pisać w sposób rzetelny, odpowiedzialny i ze świadomością tego jakie treści niesie nasz przekaz”. Sąd wyłożył wprost, że komunikat wydany przez Izbę „został opublikowany bez sprawdzenia i bez próby weryfikacji”, a jego treść została wręcz nazwana jasno po imieniu linczem! Zdaniem sądu „Izba nie jest tego rodzaju jednostką, której zadaniem jest skrytykowanie, wręcz zlinczowanie przedsiębiorcy”

– twierdził autor artykułu.

„Po wyroku Izba komunikat usunęła, ale w tej sprawie pewnie będziemy świadkami apelacji. Niemniej jednak jeśli orzeczone przez sąd środki zostaną utrzymane w mocy to za pochopne oskarżanie przedsiębiorców o nielegalne działania i za publicystyczne zapędy członków władz Izby zapłacą szeregowi farmaceuci. To z ich składek przecież opłacane są koszty sądowe i z ich pieniędzy finansowana będzie zasądzona wpłata na rzecz Puckiego Hospicjum pod wezwaniem św. Ojca Pio. Tyle dobrego, że pieniądze te zostaną spożytkowane na zbożny cel”

– puentował.

Co ciekawe, sędzia uzasadniając wyrok na korzyść Gemini odniósł się tez do medialnej „gwiazdy” NIA, Marka Tomków:

„Ja sobie zdaje sprawę z tego, że szczególnie pan Tomków, którego temperament publicystyczny był bardzo widoczny w trakcie rozprawy może mieć prywatne konto na twitterze. NIA to jednak aprobuje, toleruje i nie zwraca uwagi na to, że w taki sposób zachowywać się nie można jeśli się jest jednocześnie postrzeganym jako osoba funkcjonująca w środowisku NIA.”

W skrócie, aptekarze nie doczekali się raczej Izby stojącej po ich stronie…

fot. pod.fr