Jeśli mamy wierzyć danym na temat planowanego wzrostu nakładów na publiczny system opieki zdrowotnej, to nasuwa się kilka wniosków.

Rząd w czasie protestów i strajków podpisze każde zobowiązanie, które protest zakończy. Realizacja zobowiązań ze swej natury prawnej i finansowej jest odsunięta w czasie. Protest się kończy, protestujący czekają, rząd „pracuje”. Efekt tej „pracy” nijak się ma do podpisanych zobowiązań, a wirtualna księgowość i żonglerki słowno prawne dopełniają odczucia rozczarowania i upokorzenia protestujących, którzy nie tylko przeżywają gorycz porażki, ale jeszcze muszą się zmierzyć z bolesnymi często opiniami własnego środowiska.

Ergo – protest musi trwać tak długo, jak długo konkretne zapisy ustawowe i budżetowe nie zostaną uchwalone. Jak wiemy – można zmieniać ustawy w jedną noc …. a budżet jest głęboki jak Rów Mariański dla tych, którzy władzy są potrzebni. W czym ochrona zdrowia jest gorsza od górników, beneficjentów KRUS, pincet plus etc? Do tego jednak trzeba determinacji całego naszego środowiska i mocnego poparcia świadomych pacjentów.

I druga refleksja. Jeśli finansowanie publicznej ochrony zdrowia jest de facto zamrożone na lata i wzrośnie jedynie o tyle o ile może wzrosnąć PKB – a to zmienna zależna od wielu czynników – to MUSIAŁY na szczeblu władzy zapaść decyzje dotyczące dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych komercyjnych. Nie ma innego wytłumaczenia, gdyż potrzeby zdrowotne obywateli muszą zostać zaspokojone – a system publiczny tego nie zrobi. Dlatego nie ma reformy publicznego systemu, nikt nie ogranicza nadużywania świadczeń, nikt nie kontroluje jakości udzielanych świadczeń co powoduje,że na rynku medycznym funkcjonuje morze bylejakości, niedbalstwa, traktowania chorego jak źródło przychodu.

Wydaje się, że politycy położyli lagę na systemie uznając, że nic się z nim nie da zrobić – i skupili na wizji konfiturek płynących z systemu komercyjnego. To świetne miejsce na posady i kasę dla swoich. A że to władza potrafi, to już zobaczyliśmy na przykładzie OFE i jego zarządzaniu. Bowiem tworzenie czegokolwiek przez nieudolne rządy – niezależnie od proweniencji politycznej – kończą się tak samo, wizja sielskiego życia pod palmami dotyczy zarządów funduszy, a dla nas przeznaczono puste kieszeni i świadomość kolejnego państwowego oszustwa.

Państwowego, bo przecież nie będzie żadnego wolnego rynku ubezpieczeń zdrowotnych, najwyżej zgodę na szerszą działalność dostanie PZU – już mająca otwarte ubezpieczenia zdrowotne lub inny fundusz państwowy. Będziemy mieli na rynku kolejnego zdrowotnego potworka, który nam ochoczo opróżni kieszenie – już się cieszymy na oglądanie ślicznych reklam w TV z doktorami jak z serialu, błękitem sal szpitalnych i 3 rodzajami posiłków do wyboru przygotowanymi osobiście przez lokatych słynnych restauratorów.

…… Dbajmy o własne zdrowie, bo czekają nas niełatwe czasy.

Czytaj więcej.

Fot. KPRM