Nie rozumiem logiki, która stoi za zakazem uprawiania np. joggingu. Nie jest mi znany żaden mechanizm, który mógłby sprawić, aby osoba samotnie truchtająca po parkach, bulwarach i skwerach, zarazi innych albo sama zostanie zarażona. A czytam wszystko, co warto czytać na ten temat (i z rozpędu sporo z rzeczy, których nie warto.)

Najwyraźniej znów zadziałał spazmatyczny odruch polskiej władzy – brania ludzi za mordę. Ten rząd najwyraźniej nie umie posługiwać się precyzyjnymi narzędziami, niuansować i inteligentnie kalibrować zakazów i ograniczeń – potrafi tylko walić cepem po całości.

Uderza mnie też, że premier i minister zdrowia, którzy tak ochoczo koncentrują się na ograniczaniu swobód obywateli, niewiele mówią o sytuacji w podlegających im publicznej szpitalach. A dramatyczna sytuacja w tychże jest co najmniej tak samo ważna dla przebiegu epidemii w Polsce jak zachowanie obywateli.

Osobiście podejrzewam, że ważniejsza, bo ja przynajmniej obserwuję wokół siebie wzorowo zdyscyplinowanych ludzi – 99 proc. rodaków zachowuje się w czasie epidemii na medal, ostrożnie i mądrze. Popatrzcie na moje zdjęcie zrobione na warszawskich bulwarach w weekend. Widzicie tam tłumy nieodpowiedzialnych, krnąbrnie ocierających się o siebie, zarażających Polaków, którzy tak zaniepokoili ministra Szumowskiego?

Bo ja nie widzę. Idiotyzm najnowszego ograniczenia polega też na tym, że sport (oczywiście uprawiany indywidualnie) POMAGA przetrwać epidemię. Bo zwiększa naturalną odporność, fizyczną i psychiczną.

Ta decyzja rzadu jest sabotażem. Do tej pory byłem pewny, że przetrwam moją auto-kwarantannę tak długo jak będzie to konieczne, do lata a nawet dłużej – bo pracuję z domu i dużo biegam, jeżdżę na rowerze, maszeruję z kijkami. Teraz naprawdę nie wiem, jak miliony ludzi mają przetrwać w tak klaustrofobicznych warunkach. Nie różnię się przecież od innych.

Autor: Mariusz Ziomecki
Polski pisarz, dziennikarz i publicysta. Do 1981 był dziennikarzem warszawskiej Kultury. W 1982 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował jako jeden z głównych komentatorów dziennika The Detroit Free Press. W latach 1998–2000 dzielił funkcję redaktora naczelnego dwutygodnika Komputer Świat z Wiesławem Małeckim. Następnie w 2003 roku objął funkcję redaktora naczelnego dziennika Super Express (w 2006 roku zastąpił go Tomasz Lachowicz). Redaktor naczelny tygodnika Przekrój od 2006 roku (kiedy zastąpił na tym stanowisku Piotra Najsztuba) do lipca 2007 (stanowisko przejął Jacek Kowalczyk). W latach 2007–2008 był redaktorem naczelnym Superstacji i prowadził program Rezonans. Od września 2008 roku wydawca programu Konfrontacje w Polsacie, a od maja 2009 do końca lutego 2010 redaktor naczelny serwisu publicystycznego redakcja.pl. Od listopada 2009 do maja 2010 był redaktorem sponsorowanego przez Narodowy Bank Polski serwisu internetowego ObserwatorFinansowy.pl i jednocześnie doradcą Prezesa NBP. Następnie pracował dla firmy kosmetycznej Inglot. Od 2014 na antenie Polsat News 2 prowadzi program publicystyczny Prawy do lewego, lewy do prawego. Ma dwójkę dzieci, córkę Zuzę i syna. Jego pierwszą żoną była Ewa Junczyk-Ziomecka.