Proszę ten post potraktować jako dobrą radę i ostrzeżenie zarazem, a nie za autoreklamę lub „walkę z konkurencją”. To ostatnie oskarżenie jest w moim przypadku śmieszne, ponieważ nie mam żadnej firmy, ani żadnej nie reprezentuję, a jeśli tak będzie, to również w podobny sposób potraktowałbym ewentualnych klientów. Ten post jest adresowany do kierowców „długodystansowych” i do właścicieli lub pracowników firm przewozowych, o ile takie osoby czytają moje wpisy.

Szanowni Państwo, tragedia tragedia polskiego kierowcy w Berlinie spowodowała nie tylko oburzenie wielu, ale także i zlot różnego rodzaju hien oraz sępów, żądnych szybkiego zarobku. Uważajcie na oferty „szkoleniowe” pod jednym głównym tytułem „Jak być bezpiecznym i unikać takich wydarzeń”. Nie twierdzę, oczywiście, że wszystkie są wyciąganiem pieniędzy, lecz, niestety, istnieją i takie. Już samo założenie jest błędne, bo każdy z tej branży wie, iż zdarzeń podobnych do tragedii w Berlinie nie da się uniknąć, a można tylko zminimalizować prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Jestem też w stanie opisać poszczególne „złote myśli”, które na takich szkoleniach zostaną przekazane. Uważajcie też na tych wszystkich „fachowców lub ekspertów”, często z tytułami naukowymi. Część z nich pracowała pewnie w siłach i służbach specjalnych, ale to, że zajmowali stanowiska nieoperacyjne, lecz wyłącznie logistyczne. Ci, którzy rzeczywiście jeszcze nie dawno ryzykowali życiem, wiedzą, że procedur i metod działania sił specjalnych nie są do wykorzystania przez cywilów, osoby działające w pojedynkę. Wiedzą, że życie to nie film akcji.

Strzeżcie się więc cynicznych wydrwigroszy. Nie powiedzą Wam tego, co powiedzieć powinni, bo zasłonią się „ściśle tajnością”, podbijając „swój bębenek”, lub pokażą bzdury a la James Bond. Szkoda forsy. Lepiej przeznaczyć ją na lepsze hotele dla kierowców.

Na zakończenie jeszcze jedno. Dla mnie, najważniejsze jest wzbudzenie i wykształcenie elementów świadomości kontrwywiadowczej w ludziach. Nie ma wielu ludzi, którzy potrafią tego uczyć, bo też niewielu uczyło tego w różnych polskich (i nie tylko) instytucjach.

Do krytyków: patrz pierwsze dwa zdania.