Wysoki poziom życia mieszkańców Arabii Saudyjskiej oraz Kuwejtu połączony ze świadomością, że nie musi tam człowiek wcale pracować, a pieniądze mimo to ma na koncie zawsze mi gdzieś w głębi duszy podpowiadał, że ja tu, w Europie jestem zwyczajnym biedakiem i jeśli chcę zasmakować choć trochę lepszego życia muszę się wybrać do któregoś z tych krajów. Samemu jednak byłoby trochę smutno udać się w taką drogę bo i języka arabskiego nie znam, ani zwyczajów tamtejszych mieszkańców, a i niebezpiecznie by było w pojedynkę jechać. Więc przyszło mi na myśl, że przecież można zebrać takich leni i niechcących pracować jak ja z kilkadziesiąt tysięcy i już w grupie czując się całkiem bezpiecznie się w tę drogę ku lepszej przyszłości wybrać.

Na samolot forsy ani ja ani moi dzielni wspólnicy marszu nie mamy więc napiszę do kogoś w Kuwejcie, takiego kogoś jak nie przymierzając pan Soros w świecie Zachodu aby nam taki marsz przez całą Europę i część Azji, aż do Kuwejtu zasponsorował. My mu się odwdzięczymy tym, że do Kuwejtu zaniesiemy demokrację i zgodzimy się na życie wcale nie lepsze od życia każdego, przeciętnego Araba w tym kraju. Zadowoli już nas zwykły dom w jakiejś oazie zieleni i zapomoga ok. 2000 Euro plus dodatki do każdego rodzącego się tam naszego dziecka.

I wtedy jedynym naszym zmartwieniem najwyżej by było żeby ten arabski Soros nie zapomniał zanim wyjdziemy dla naszej całej grupy wydrukować z kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy jakichś praktycznych poradników z adresami gdzie, jakie i jak się nazywają w Arabii Saudyjskiej oraz w Kuwejcie organizacje dla takich jak my grup uchodźców pomagające. Oczywiście te organizacje same się mają o nasze domy postarać. My jedynie możemy najwyżej ofertę odrzucić jeśli się nam nie spodoba albo w ostateczności na jakiś czas zamieszkać w hotelu. I nie chcąc być zbyt roszczeniowymi chcemy aby w organizacjach tych pracowały jedynie młode i chętne na dodatkowe ubogacenie kulturalne śniadoskóre wolnotariuszki. Bo nie ukrywam, gdy tam dojdziemy to będziemy je kulturowo ubogacać w każdym parku, na arabskich, przeznaczonych tylko dla arabek basenach, w Sylwestra, na dworcach i na Imieninach. Wszędzie i o każdej porze. A gdy jakiś głupawy tamtejszy policjant mnie zechce chociażby tylko pouczyć, że tam się tego nie robi natychmiast mu w twarz wykrzyczę, że on jest rasistą, że mą białą rasę obraża, że my w Europie mamy inne zwyczaje i niech się wali.

I przyłożę mu jeszcze w ryja bo wiem, że w Arabii i w Kuwejcie rządzą liberalne Rządy i nie będą mnie za takie detale zamykać. Ostatecznie nie zechcą zadzierać z inną kulturą, ani takimi jak ja zapełniać rodzime więzienia. Oni szybciej zamkną za to, że przeszkadza mi podczas gwałtu na jego siostrze jakiegoś w Kuwejcie Araba niż mnie. Liberałowie wszędzie są tacy sami, nie ważne czy w Komisji Weneckiej czy w Parlamencie Europejskim czy w Berlinie czy Paryżu czy też w wśród pustynnych piasków więc nie bardzo rozumiem dlaczego akurat w Arabii mieliby być inni.
Rozmawiałem już z kilkoma moimi kumplami i oni się nie tylko na tę wyprawę decydują ale jeszcze zaproponowali abyśmy jako jeden z naszych podstawowych postulatów zgłosili, żeby wszędzie gdzie my będziemy miejscowe władze zabroniły Arabom noszenia turbanów a Arabkom tych wstrętnych czarnych pingwinowatych strojów. A co? Mamy prawo!! Co mają takie widoki nasze wrażliwe dusze kaleczyć? I koniecznie mają z meczetów pozdejmować połksiężyce ponieważ obrażają one nasze uczucia religijne. Jak zobaczę z moimi współtowarzyszami naszej wędrówki jakiś niezdjęty półksiężyc to tam wejdę i cały meczet tak zdemoluję, że liberalne sądy mi dowalą może nawet i ze dwadzieścia godzin prac społecznych w zawieszeniu albo wymierzą inną, bardzo dotkliwą karę, na przykład kurs języka arabskiego. Więc niech mnie nie wkurzają tylko te półksiężyce jak najszybciej już teraz na dół ściągają.

Jak jednak sobie to przemyślałem to i tak się nie obejdzie bez awantury. Będziemy chyba musieli z pięć meczetów albo z kilkadziesiąt przynajmniej kontenerów ze śmieciami spalić aby durni urzędnicy zrozumieli, że nie tylko te półksiężyce ale i ich te dziwne święta stoją również w sprzeczności z naszym wyobrażeniem świata i również obrażają nasze religijne uczucia więc niech sobie wezmą na wstrzymanie i po prostu na czas naszego u nich pobytu tych świąt zakażą. Tak po cichu powiem, że oni tam mają tak bezdennie głupie rządy, że się zgodzą na nasze, chociażby i najbardziej absurdalne żądania. Na przykład gdy zażądamy aby osiedla w Kuwejcie w których mieszkamy miały tylko naszą, zachodnią policję i zachodnie zwyczaje oni się na to zgodzą. Nawet na to aby w tych osiedlach ich te meczety powyburzać bo i tak nie będzie miał kto do nich chodzić. Tylu będzie w nich mieszkało już nas, europejczyków, że wyniesie się stamtąd każdy porządny Arab.

Ten ich obecny świat właśnie na naszych oczach bankrutuje i odchodzi w otchłań przeszłości, w czarną czeluść zapomnienia. Więc dlaczego przy okazji nie wykorzystać tego momentu i na ziemiach arabskich znów nie zatknąć naszej chrześcijańskiej flagi? A kto z tubylców nie zechce chrześcijaństwa, które wraz z naszą grupą do nich zawitało przyjąć będzie musiał, niestety marnie zginąć