Dezinformacja medialna jak kula śnieżna miała rozsadzić rząd od środka. Agitatorzy w mediach przez wiele miesięcy donosili o wycieku emaili z prywatnej skrzynki ministra Dworczyka. Pomimo zmasowanych ataków, te nie przyniosły zamierzonego celu czyli dymisji rządu Morawieckiego. W niczym, to jednak nie przeszkadza pachołkom tuby propagandowej. Agenci nadal próbują. – „Dominika Ćosić w 2019 r. w prywatnej wiadomości do Mateusza Morawieckiego doradzała, jak ma zaatakować opozycję. Tak wynikało z e-maila ze skrzynki Michała Dworczyka” – pisze portal plotkarski Plejada (czytaj więcej), który jest częścią niemieckiej grupy medialnej. Do sprawy w social mediach odniosła się wyzwana do tablicy Korespondentka TVP w Brukseli.

Nie wolno milczeć. – „Planowałam nie odnosić się do tej sprawy i ją zignorować. Ale właściwie czemu mam sama siebie pozbawiać prawa do przedstawienia mojej wersji?” – pyta w swoim wpisie Dominika Ćosić i wyjaśnia: – „Otóż moja byla redakcja, której korespondentką byłam przez kilka lat – pierwszą i ostatnią zarazem, wysłaną do Brukseli przez Marka Marek Krol i Marek Nowakowski czyli tygodnik Wprost, a także owczym pędem kilka innych portali postanowili mi zwiększyć rozpoznawalność i zasięgi. Za co oczywiście jestem im wdzięczna. Zrobili to jednak w osobliwy sposób, sugerując że obwieściłam zwycięstwo Marine Le Pen, relacjonując z jej sztabu wyniki wyborów”.

Fakty są inne. – „Prawda była taka, że TVP wysłała na wybory cztery ekipy. Jedna była w sztabie Macrona, druga w Marsylii, trzecia w Paryżu, w centrum a mnie oddelegowano do sztabu Le Pen. I każdy z nas relacjonował wybory z perspektywy miejsca, w którym był. Zatem na pytanie od prowadzącego o to, jak jest komentowany wynik i co mówi o nim Le Pen odpowiedziałam, że jest to jej historycznie najlepszy wynik (najlepszy wynik w ogóle w historii startów jej rodziny w wyborach prezydenckich). Podobnie zresztą to komentują zagraniczne i francuskie media. I to według anonimowego autora lub autorki tygodnika Wprost było „kuriozalnym komentarzem”. Szkoda, że ten ekspert lub ekspertka przez skromność zapomniał się podpisać pod tekstem” – podkreśla korespondentka TVP w Brukseli.

Medialny lincz rozpoczęty. – „No i fala poszła, wychodzi na to że powiedziałam, iż to Le Pen wygrała wybory. A niezawodny Onet/Plejada przy okazji umieścił ponownie tekst sprzed dwóch miesięcy o ówczesnej aferze ze mną w roli głównej – tak jakby to była jakaś nowa sprawa – dodając, iż znów zwróciłam na siebie uwagę” – pisze dziennikarka.

Podbijanie rozpoznawalności? – „Niby ważne, by o nas mówili i nie przekręcali nazwiska, ale w tym wypadku po prostu przeinaczano moje słowa i wyrwano z całego kontekstu. Ja przepraszać za nic nikogo nie zamierzam, a wręcz oczekuję przeprosin i sprostowania. A żałuję jedynie tego, że o wiele za długo byłam zbyt miła, grzeczna i zachowywałam się za bardzo fair wobec moich „kolegów”. Ale obiecuję poprawę” – zapowiada Dominika Ćosić.