Poznałam go… 25 lat temu. W Krakowie, gdzie przyjechał na pierwsze w Polsce koncerty ze swoją muzyką filmową.

Mój szef w ówczesnej redakcji Dziennika Polskiego Wacław Krupiński wysłał mnie na delegację prasową. Wiedziałam, że zobaczę Ikonę, Cara muzyki bałkańskiej. Zobaczyłam bardzo przystojnego i miłego mężczyznę.

Dzień później robiłam z nim wywiad (drugiego udzielił Andrzejowi Sołtysikowi). Na szczęście Andrzej przyszedł przed czasem bo ja przez splot dziwnych wydarzeń (tak, wiem, ciągle mi się to zdarza) spóźniłam się pół godziny.

Artysta nie był obrażony. Bardzo się ucieszył, że mogliśmy porozmawiać po serbsku, zaproponował bym towarzyszyła mu w śniadaniu w hotelowej restauracji – tan byliśmy umówieni na wywiad.

I tak zaczęła się nasza przyjaźń. Przez te lata mieliśmy się okazję widywać w Belgradzie, Brukseli, Warszawie, Paryżu. To on mi powiedział najciekawszy komplement – „obserwuję Twój rozwój, Dominika od lat. Jesteś jedną z niewielu osób, które nie tylko wiedza czego chcą w życiu, ale też po prostu idą po to co chcą i robią to, o czym marzą”.

Kiedy skończyłam pisać mój „Balkan Express” to jego poprosiłam o napisanie słowa rekomendacji. Napisał piękną, wzruszającą rekomendację.

Wczoraj był jego koncert w Brukseli. Dzięki przyjaciołom z Srpski klub 'KRUG’ mogłam zaprezentować książkę. Mogłam także jemu wreszcie wręczyć książkę i podziękować, że w dużej mierze nieświadomie odegrał bardzo dużą rolę w moim życiu bo był rodzajem drogowskazu.

Ps. Lata temu, gdy byłam w Belgradzie zadzwonił do domu mojego taty i poprosił mnie do telefonu. Mój tata, z typowym dla niego poczuciem humoru odebrał: kim pan jest? Bregović? Goran Bregović? Nie znam. Pierwszy raz słyszę to nazwisko. Dominika, jakiś Bregović do Ciebie.

Autor: Dominika Ćosić
Polska dziennikarka, publicystka, pisarka. Korespondentka wielu redakcji w Brukseli. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego