Miło jest być w wieku, kiedy można pisać co się myśli i czuje i nie trzeba się martwic, co inni na to. Więc będzie o wojnie. Na Ukrainie, bo tam się akurat toczy.

Mój ojciec, stryjowie walczyli przez czas wojny i okupacji. Do końca, Tata nawet o rok dłużej. Mój mentor i przyjeciel, człowiek wielkiej mądrości życiowej red. Jerzy Mikke brał udział w Powstaniu. Ale ciekawe – żaden z nich nie uważał Powstania za celowe.

Walczyli, bo taki był rozkaz, bo nie można było nagle „wypisać” się z konspiracji, z AK. Ale potem w długich nocnych rodaków rozmowach ubolewali: nad niepotrzebną śmiercią tylu wspaniałych mlodych chlopaków i dziewczyn, nad nieprawdopodobnym cierpieniem i stratami życiowego dorobku ludnosci cywilnej, nad zrównaniem z ziemia pieknego miasta.

Przez kilka lat pracowałam z panią, która w Powstaniu straciła wszystkie dzieci. Jej mąż po wyzwoleniu powiesił się. Ona przeżyła wszystko. Nigdy nie miałam odwagi spytać, czy uważa Powstanie za celowe.

Inna moja znajoma, też z pracy, straciła pod gruzami matkę i dwójkę dzieci. Chrzestna mama mojego Fizyka, Zosia Staffowa, całą rodzinę – ojca, męża, dwóch malutkich synków.

Teraz podobny los spotyka niektóre, północne miasta Ukrainy. Giną głównie (tak przynajmniej twierdzą media) cywile. Tymczasem prezydent zajmuje się polityką, przyjmuje codziennie nowych gości ze świata i moim – może za ostrym – zdaniem dba teraz o swoj image i osobistą potęge.

Nie wiem, czy komukolwiek na swiecie chodziloby o te wojne, gdyby nie szaleństwo naszych przywódców, którzy rozpetali akcje pomocy militarnej w tej wojnie, potem pomocy humanitarnej, narażając własnych obywateli na galopujaca inflacje i zapaść gospodarcza, jakiej nie bylo od dwudziestu przeszlo lat. Mamy najwyzsza inflacje, najwyzsze ceny podstawowych produktów, gdzieniegdzie zaczyna brakowac gazu, pewnie w zimie bedą wyłaczenia pradu. Nikt nawet nie ukrywa, ze czeka nas samo zlo.

Nie jestem w Mariupolu, nie bylam w Buczy. Nie wiem, co mysla i mowia mieszkańcy. Czy cena, jaka płacą za ta wojnę, która tak naprawdę jest proba sil pomiedzy Putinem i NATO, a prezydent Zeleński gra na własne znaczenie w swiecie, dla przecietnego Ukrainca ma az taki sens, jaki sie tej wojnie przypisuje.

Prezydent USA opowiada (bajdurzy), ze jesli Putin rzuci bombę atomowa, to popamieta ruski miesiąc. Nie wydaje mi sie, aby popamietał. Siedzi w swoim pałacowym bunkrze na Uralu i nie da sie go złapac tak jak Bin Ladena. Bo jesli to prawda, ze z Ukrainy wywieziono kilkadziesiat tysiecy ludzi, to pewnie siedza w otoczeniu tego pałacu bunkra i sa zakladnikami. I to ich rodziny popamietaja, jesli USA odplaci pieknym (atomowym) za nadobne.

Media podają półprawdy i właściwie nic o wojnie nie wiemy. Tyle tylko, ile zechcą nasi Wielcy nam powiedzieć.

Wiemy, ze Polski rząd szaleje i podgrzewa atmosfere do bialosci, podczas kiedy inne kraje zachowuja duża rezerwe i spokój, Mając przede wszystkim na wzgledzie swoich obywateli. Nie podobalo mi sie, kiedy premier Morawiecki sztorcował premiera Orbana i mówil, ze juz on z nim porozmawia i natrze mu uszu. A czy Wegry sa w jakimkolwiek stopniu podporzadkowane Polsce, zeby im cokolwiek nakazywac, besztac ich lub chwalic?

Jedyne, co z takiej postawy wyniknie, – to strata socjusznika w naszych wojowaniach z Unia. I tyle. Nie zdziwiłabym sie, gdyby Putin, zniecierpliwiony tym podgryzaniezm ze strony Polski (na razie przez niego nie zaczepianej), przesłał owa bombe na Warszawe. Ja bym nie chciała raz jeszcze ogladac trupów i gruzów.

Gdyby nasi przywódcy powiedzieli, o co tak naprawdę chodzi i czemu podpalaja świat oraz czy jest to na pewno w naszym interesie i interesie Ukrainy – moze post byłby całkiem inny. Ale tego nie mowia. Dlaczego? Nie wiem.

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.